Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Włosi pokrzyżowali plany mistrzom Polski

Liga Mistrzów: Włosi pokrzyżowali plany mistrzom Polski

fot. archiwum

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów w pierwszym pojedynku I rundy play-off Ligi Mistrzów ulegli włoskiej Maceracie. Awans do kolejnej części rozgrywek oddalił się od drużyny mistrzów Polski, zwłaszcza że rzeszowianie we własnej hali nie ugrali nawet seta.

Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Asseco Resovii. Po dwóch błędach Ivana Zaytsewa, asie serwisowym Wojciecha Grzyba i ataku Jochena Schoepsa było 4:0 i o czas poprosił trener Alberto Giuliani. Po nim środkowy Asseco Resovii zepsuł zagrywkę, a Lube Banca zerwała się do walki i przy zagrywce Dicka Kooy’a zdobyła dwa punkty z rzędu (4:3). Na przerwie technicznej po charakterystycznym dla Piotra Nowakowskiego piekielnie mocnym ataku rzeszowianie mieli trzy punkty w zapasie. Po powrocie na boisko walka trwała w najlepsze, ale podopieczni Andrzeja Kowala spokojnie utrzymywali przewagę. Gra zespołu z Maceraty była oparta głównie na Zaytsewie, do którego Dragan Travica posyłał większość piłek. Tuż przed przerwą techniczną znakomita zagrywka Nikoli Kovacevica pozwoliła powiększyć przewagę do czterech oczek po kontrze Nowakowskiego (15:11), ale rywale zniwelowali stratę z powrotem do trzech oczek (16:13). Warto wspomnieć, że w szeregach rzeszowskiej ekipy bardzo dobrze funkcjonował atak na środku siatki, skrzydłowi w tej części meczu także radzili sobie nieźle. Po przerwie atakował Dragan Stanković, a następnie zablokowani zostali Lotman i Schoeps i to przyjezdni prowadzili 17:16. W dalszej części seta wynik cały czas oscylował wokół remisu. Atak Simone Parodiego dał siatkarzom Lube Banca piłkę setową. – Teraz skupiamy uwagę tylko na Zaytsewie – mówił do swoich zawodników Andrzej Kowal na przerwie, o którą poprosił. Po niej rywale po raz kolejny przeczytali rozegranie Lucasa Tichacka, a blok na Paulu Lotmanie zakończył przegranego przez Asseco Resovię seta.

Na początku drugiej odsłony żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć, obie ekipy w tej części meczu psuły jednak dość dużo zagrywek, a te przyjmowane kończyły się na ogół skutecznym atakiem. Dopiero tuż przed przerwą techniczną pomyłka w ataku Simone Parodiego sprawiła, że tablica pokazywała wynik 8:6 dla gospodarzy. Po niej zapunktował Kooy, ale świetnie funkcjonowała rzeszowska defensywa i po kontrach Jochena Schoepsa i Kovacevica zrobiło się 11:7. Kiedy jednak trzykrotnie zablokowany został Schoeps, zrobił się remis 11:11 i o czas poprosił zdenerwowany Andrzej Kowal. Po nim Tichacek posłał kolejną piłkę do swojego atakującego i ten zdobył punkt, a następnie zadziałał blok i zrobiło się 13:11. Pomyłka Dicka Kooy’a pozwoliła mistrzom Polski powiększyć prowadzenie na przerwie technicznej (16:13), a po niej udanie Zaytsewa zatrzymał Wojciech Grzyb (17:13). Dalej znakomicie funkcjonował atak ze środka, co starał się wykorzystywać Tichacek. Resovia jednak po raz kolejny roztrwoniła niemal całą przewagę, kiedy to po ataku Kooy’a zrobiło się 18:17. Na rozegraniu w pewnym momencie nieco pogubił się reprezentant Czech i na tablicy był już remis 19:19. Po przerwie na życzenie Andrzeja Kowala Zaytsew zepsuł zagrywkę. Po raz drugi kibice w hali na Podpromiu obserwowali zaciętą końcówkę. Rzeszowianie mieli sporo szans na dwupunktową przewagę, ale nie wykorzystywali kontr. Można powiedzieć, że to się zemściło, bowiem w końcówce ataków nie skończył Kovacević, na wystawie nie najlepszych wyborów dokonywał Tichacek, a skuteczni za to byli siatkarze Maceraty i objęli prowadzenie 2:0.

Trzeci set zaczął się od skutecznego bloku na Kovacevicu, który wciąż miał kłopoty z zakończeniem ataku. Lucas Tichacek nie rozpieszczał kolegów swoimi wystawami, ale wynik oscylował wokół remisu. Zepsuta zagrywka Paula Lotmana pozwoliła zespołom zejść na przerwę techniczną (8:7), a po niej zablokowany został Schoeps i przewaga zawodników z Maceraty wzrosła do dwóch oczek. Trener Andrzej Kowal w tym momencie w miejsce Tichacka zdecydował się wprowadzić na boisko Macieja Dobrowolskiego. Mistrzowie Polski nie poddawali się i kiedy pojedynczym blokiem popisał się Piotr Nowakowski, na tablicy był remis 9:9. Lube Banca ponownie odskoczyła jednak na dwa punkty, a chwilę później na trzy (13:10). O czas poprosił w tej sytuacji trener Kowal, po którym dwukrotnie zapunktował Lotman i straty zmniejszyły się do jednego punktu. Na drugiej przerwie technicznej, po ataku Zaytsewa przyjezdni odbudowali jednak swoje prowadzenie (16:13). Siatkarze z Maceraty spokojnie kontrolowali boiskowe wydarzenia, grali pewnie, imponowali zwłaszcza w grze blokiem i utrzymywali trzypunktową przewagę. Rzeszowianie powoli wydawali się już tracić wiarę w sukces (22:17). Kiwka Ivana Zaytsewa dała piłkę meczową jego drużynie, a po chwili udany blok zakończył spotkanie. Wygrana postawiła mistrza Włoch w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem. Resovia, jeżeli chce awansować, musi nie tylko wygrać mecz na wyjeździe, ale także i złotego seta.



Resovia Rzeszów – Lube Banca Macerata 0:3
(23:25, 24:26, 19:25)

Składy zespołów:
Resovia: Lotman (7), Grzyb (7), Nowakowski (9), Tichacek (2), Schoeps (16), Kovacević (5), Ignaczak (libero) oraz Dobrowolski (1), Kosok, Achrem (1) i Perłowski 
Macerata: Zaytsev (16), Parodi (7), Stanković (6), Travica, Kooy (15), Podrascanin (11), Henno (libero) oraz De Moraes, Pajenk (2), Monopoli i Starović (1)

Zobacz również:
Wyniki I rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved