Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Makowski: Dla takiego widowiska warto trenować

Piotr Makowski: Dla takiego widowiska warto trenować

fot. archiwum

Radość i smutek mieszały się na konferencji prasowej po wczorajszym meczu w Bydgoszczy. - Udało nam się w końcu pokonać PGE Skrę Bełchatów - trener i kapitan Delecty Bydgoszcz nie ukrywali satysfakcji z pierwszego triumfu w historii nad wicemistrzami Polski.

Hala Łuczniczka w Bydgoszczy dawno nie widziała tak dużej ilości kibiców, jak w sobotnie popołudnie. Sympatycy, głównie miejscowej drużyny, w większości wypełnili trybuny, a siatkarze obu drużyn odwdzięczyli się kibicom czterosetowym pojedynkiem. Spotkanie, z wyjątkiem błędów własnych w polu zagrywki, stało na wysokim poziomie. Ostatecznie z triumfu mógł cieszyć się zespół Delecty Bydgoszcz. – Chciałbym przede wszystkim pogratulować rywalom zwycięstwa. Cieszymy się, że kibice tłumnie wypełnili halę i mogli oglądać nierówne, ale ciekawe widowisko. Myślę, że podobało im się to. Gospodarze bardzo dobrze zagrali od drugiego seta, a w zaciętej trzeciej partii potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść – o atmosferze na hali wspominał kapitan wicemistrzów Polski, Mariusz Wlazły.

Uśmiech i zadowolenie można było dostrzec na twarzach zawodników miejscowych. Delecta Bydgoszcz po raz pierwszy w historii klubu pokonała w rozgrywkach ligowych PGE Skrę Bełchatów. Sobotni triumf gospodarzy jest o tyle cenny, iż przybliża ich do zajęcia miejsca w pierwszej czwórce rozgrywek po zakończeniu rundy zasadniczej. – Odczuwamy dużą radość w dwóch aspektach. Po pierwsze odnieśliśmy historyczny triumf nad PGE Skrą Bełchatów, na który bardzo długo czekaliśmy zarówno my zawodnicy, jak i kibice z Bydgoszczy. Drugie nasze zadowolenie dotyczy rozgrywek ligowych. Udało nam się zdobyć trzy punkty. Przybliżają nas one znacznie do zajęcia wysokiej pozycji przed startem play-off. Mam nadzieję, że będziemy kontynuowali naszą skuteczną grę – zaznaczył kapitan Delecty Bydgoszcz, Wojciech Jurkiewicz.

Porażka w Bydgoszczy była dla PGE Skry Bełchatów, biorąc pod uwagę rozgrywki ligowe i pucharowe, piątą z rzędu. Tak negatywnej serii wicemistrzowie Polski nie mieli od lat. W sobotnie popołudnie jedynie premierowa partia meczu wskazywała, że podopieczni Jacka Nawrockiego wrócili na właściwe tory. Pewnego rodzaju usprawiedliwieniem dla bełchatowian może być kontuzja Michała Winiarskiego. Przyjmujący reprezentacji Polski, przy stanie 7:7 w trzecim secie, doznał najprawdopodobniej skręcenia kostki. – Tak naprawdę przyjechaliśmy tutaj, podobnie jak na mecz do Jastrzębia-Zdroju, poszukać dobrej gry i wrócić do dobrego grania. Premierowy set zwiastował to. Po raz pierwszy od zakończenia pierwszej części rundy zasadniczej w inauguracyjnej, drugiej oraz na początku trzeciej partii zagraliśmy w swoim najsilniejszym ustawieniu. Staram się nie tłumaczyć kontuzjami, ale uraz w trakcie spotkania Michała Winiarskiego w jakiś sposób podciął nam skrzydła, ponieważ włączyło się myślenie o niefarcie, pechu i o tym jaka czeka nas perspektywa w kolejnych pojedynkach. Próbowaliśmy grać, walczyć z sercem, ale nieskutecznie. Pozostaje nam pracować bardzo mocno przy tych siłach, które mamy i próbować wrócić do wysokiej dyspozycji. Warunkiem dobrej gry w sytuacji, w jakiej jesteśmy w tym sezonie, jest wymagana gotowość do gry wszystkich podstawowych zawodników, którymi dysponujemy – zakończył swoją wypowiedź szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów.



Spoglądając na grę obu zespołów, miało się nieodparte wrażenie, że w sobotę w meczu Delecty Bydgoszcz z PGE Skrą Bełchatów sprawdziło się siatkarskie powiedzenie, iż kto dobrze zagrywa, ten wygrywa. – Przeciwnikom na pewno zabrakło Michała Winiarskiego. Życzymy jemu jak najszybszego powrotu do zdrowia. W pierwszym secie nie byliśmy w stanie poradzić sobie z zagrywką bełchatowian. Również pojedynki jeden na jeden w ataku kończyły się stratą punktów. Po inauguracyjnej partii powiedzieliśmy sobie, że jej po prostu nie było. Zapominamy o tym i zaczynamy grę od początku. Mecz rozstrzygnął się w elementach przyjęcia i serwisu. Kto lepiej zagrywał i przyjmował, ten wygrywał. PGE Skrę Bełchatów trapią cały czas kontuzje. My również mamy swoje problemy i pomału wygrzebujemy się zarówno z chorób, jak i kontuzji. Póki wystarczy zdrowia, będziemy grali. Jednakże dla takiego widowiska, przy tak szczelnie wypełnionej hali, trenuje się. W mojej opinii zawodnicy udźwignęli ten ciężar i pokazali siatkówkę dobrą, waleczną i z charakterem. Udało nam się w końcu pokonać PGE Skrę Bełchatów w lidze, co dla naszego klubu jest wydarzeniem historycznym i bardzo się z tego cieszymy. Z kolei przeciwnikom życzymy dobrej postawy w rozgrywkach Ligi Mistrzów i trzymamy za nich kciuki, jak i za wszystkie pozostałe polskie zespoły – o przeciwnikach i rozgrywkach na arenach europejskich nie zapomniał wspomnieć szkoleniowiec bydgoszczan, Piotr Makowski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved