Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Kozłowski: Dla nas to był najważniejszy mecz w sezonie

Michał Kozłowski: Dla nas to był najważniejszy mecz w sezonie

fot. archiwum

W starciu pomiędzy Effectorem Kielce a Treflem Gdańsk lepsi okazali się goście z Wybrzeża. - Sami jesteśmy sobie winni roztrwonienia przewagi w ostatnim secie. Myślami byliśmy już przy jednym punkcie - ocenił Michał Kozłowski, kapitan gospodarzy.

Wygrana 3:1, będąca rewanżem za przegraną z kielczanami w Gdańsku, sprawiła radość trenerowi gdańszczan, Dariuszowi Luksowi. – Cieszę się, że dopisaliśmy do swojego konta trzy punkty. Chcieliśmy zrewanżować się za tę porażkę z Effectorem w Gdańsku. Opiekun Trefla podkreślał, że to zwycięstwo pomogło jego zespołowi zrobić duży krok w stronę fazy play-off. – Dzięki tej wygranej jesteśmy znacznie bliżej gry w pierwszej ósemce. Można powiedzieć, że mamy 33 procent szans na grę w play-offach.

Kapitan gości, Grzegorz Łomacz, zaliczył spotkanie w Kielcach do bardzo zaciętych, dodając, że kluczem do zwycięstwa było opanowanie nerwów i spokojna gra w decydujących momentach meczu. – To był bardzo wyrównany mecz. W najważniejszych akcjach zachowaliśmy zimne głowy. Zdaniem rozgrywającego gdańszczan cała drużyna zapracowała na wygraną, a rozważna postawa i systematyczne odrabianie punktów do rywala w czwartej partii przesądziło o zdobyciu przez jego drużynę ważnych trzech punktów. – Skoncentrowaliśmy się na każdej kolejnej akcji i krok po kroku udało nam się odrobić stratę w ostatnim secie. Każdy dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa.

Mocno zawiedziony po spotkaniu z Treflem był kapitan miejscowych, Michał Kozłowski. Podkreślał, że dla jego zespołu było to niezwykle ważne spotkanie, a winić za to, że nie udało się w nim ugrać nawet punktu, mogą tylko siebie. – Gratulacje dla drużyny z Gdańska. Dla nas był to najważniejszy mecz w tym sezonie, ale nie udało nam się ugrać nawet punktu. Sami jesteśmy sobie winni roztrwonienia przewagi w ostatnim secie. Rozgrywający kielczan przyczynę porażki w czwartej partii upatruje w zbyt wczesnej pewności, że dojdzie do tie-breaka. – Myślami byliśmy już przy jednym punkcie. Przegraliśmy „głowami”, a nie umiejętnościami.



Zdaniem trenera gospodarzy, Dariusza Daszkiewicza, jego podopieczni zdawali sobie sprawę z wagi meczu, co sprawiło, że w ich poczynania często wkradała się nerwowość. – Wiedzieliśmy, jak ważne jest to spotkanie dla obu zespołów. Widać było w naszych szeregach zdenerwowanie. Według opiekuna Effectora przez ponad dwie partie na parkiecie trwała bardzo zacięta i wyrównana walka, a o zwycięstwie gości w trzeciej odsłonie meczu przesądziły proste błędy kielczan oraz dobra postawa rywali. – Dwa pierwsze sety zostały rozstrzygnięte w końcówkach. Potem graliśmy wyrównane zawody, ale kilka naszych błędów i dobra gra przeciwnika przełożyły się na stratę kolejnego seta. Dariusz Daszkiewicz podkreślał, że przez sporą część czwartego seta jego drużyna pewnie zmierzała do tie-breaka, ale w pewnym momencie coś się w niej zacięło. W przeciwieństwie do Michała Kozłowskiego, twierdził on, że o przegranej przesądziły brak zdecydowania i niska skuteczność w ataku, a nie fakt, że myślami zespół był już w piątym secie. – W ostatniej partii wszystko układało się po naszej myśli. Wypracowaliśmy sobie wysoką przewagę, ale na tym stanęliśmy. Ciężko powiedzieć, co nam się stało. Na pewno nie byliśmy już nastawieni na tie-break. Graliśmy do końca, ale drastycznie spadła skuteczność naszego ataku. Zabrakło nam zimnej krwi, przez co ponieśliśmy porażkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved