Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Elżbieta Skowrońska: Z dużych opresji wyszłyśmy zwycięsko

Elżbieta Skowrońska: Z dużych opresji wyszłyśmy zwycięsko

fot. Mirosław Stroński

Zawodniczki MKS-u pokonały beniaminka z Legionowa dopiero po tie-breaku. - Cieszyć jednak powinnyśmy się, że z takiej opresji wychodzimy zwycięsko. Co prawda, tylko z dwoma punktami, ale jednak zwycięsko - powiedziała Elżbieta Skowrońska.

Podział punktów, ale jednak zwycięstwo…

Elżbieta Skowrońska:Popełniłyśmy w dzisiejszym spotkaniu bardzo dużo błędów własnych. To tak naprawdę tyle co powinniśmy powiedzieć na temat tego dzisiejszego spotkania. Punkty traciłyśmy same, oddając proste piłki na zagrywce. Potem zaczęło nam uciekać przyjęcie, następnie zaczęłyśmy mylić się w ataku i tymi błędami doprowadziłyśmy do tego, że grało nam się coraz ciężej. Cieszyć jednak powinnyśmy się, że z takiej opresji wychodzimy zwycięsko. Co prawda, tylko z dwoma punktami, ale jednak zwycięsko.

Sympatycy Dąbrowy Górniczej liczyli na „spacer po Legionowie” i komplet punktów na koncie.



Tak jak powiedziałam, cieszyć należy się z dwóch punktów, myślę, że nasi wierni kibice cieszą się razem z nami. W czwartym secie byłyśmy już tak pod kreską, że naprawdę jestem dumna, że zdołałyśmy to wyciągnąć. Jeżeli chodzi, jak mówisz, o „spacer po Legionowie”, to nie przyjechałyśmy tutaj na spacer. Zespół prowadzony przez Wojciecha Lalka to bardzo ambitna i dobrze poukładana drużyna. Często frycowe płacą za brak doświadczenia i ogrania na ORLEN Ligowych parkietach. Jeśli dobrze pamiętam, nasze spotkanie nie było pierwszym, które przegrywają w końcówkach. Pomimo to jest to naprawdę bardzo waleczny zespół i niebezpieczny na swoim parkiecie. Jadąc do Legionowa, wiedziałyśmy, że łatwo nie będzie. I nie było.

Dwie kolejki wstecz o waleczności Siódemki na swoim parkiecie również przekonała się Muszyna.

Dokładnie tak. Jak już powiedziałam, tutaj (w Legionowie – przyp. red.) gra się bardzo ciężko. Jest to zespół tzw. walczaków, dobrze grający w obronie. Ciężko wcisnąć im piłkę, a nieskończone ataki pociągają za sobą kolejne błędy w grze i tak to już jest w tej damskiej siatkówce. Cieszymy się więc z tej wygranej. Zwycięstwo odniesione w tak trudnym spotkaniu, pomimo że za dwa punkty, zapewniam, że dobrze smakuje.

Dodatkowo powiem, że na trudnym legionowskim terenie przyszło wam grać bez podstawowych zagranicznych zawodniczek.

No tak. Iwa (Ivana Plchotova – przyp. red.) też do końca nie jest zdrowa. Ma problemy z plecami i nie mogła z nami dzisiaj wystąpić, ani nikogo w czasie meczu zastąpić. Nie ma Frau i Charlotty (Frauke Diricxk i Charlotte Leys – przyp. red). Tym bardziej należy się cieszyć z tych dwóch punktów zdobytych takim niekompletnym składem. Każda z nas może mieć słabszy moment, a nasz trener nie miał dzisiaj dużych możliwości, jeżeli chodzi o dokonywanie zmian. Po prostu zaliczyłyśmy kolejne zwycięstwo na swoim koncie i tak to trzeba postrzegać. Gra się o zwycięstwo i zwyciężyłyśmy. Czasami „fachowcy” mówią tak, że jeśli gra się z zespołami zajmującymi niższe miejsca w tabeli – ja teraz nie wiem, czy Legionovia jest na ósmym czy dziewiątym miejscu – to powinna być widoczna taka przepaść. Może tak kiedyś było, teraz wcale to tak nie wygląda. Zwycięstwo jest najważniejsze, zwyciężyłyśmy i cieszmy się.

Teraz powrót do domu, dzień przerwy i wylot do Turcji na Puchar CEV.

Tak to już jest z nami siatkarkami. Będzie bardzo mało czasu na regenerację sił utraconych w dzisiejszej pięciosetowej walce. Faktem jest, że w poniedziałek wylatujemy do Turcji zmierzyć się z jednym z czołowych tureckich zespołów, Fenerbahce SK Istanbul w Challenge Round. Dzisiaj już wiadomo, że Charlotty nie będzie z nami na pucharze w Turcji, Frauke może dołączy do zespołu, ale przecież cały tydzień z nami nie trenowała. Zapewniam, że powalczymy z tą turecką potęgą.

Zapytam trochę nietypowo. Czy warto występować w tego typu rozgrywkach?

– Jeżeli się zwycięża, to na pewno warto. Każde zwycięstwo buduje, scala zespół i to jest największy plus grania w takich imprezach. Ogrywanie się z najlepszymi. Jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to z tego co wiem, nic z tego nie ma. Są to jednak europejskie puchary. Trafiłyśmy tym razem na bardzo trudnego przeciwnika. Grając w Turcji Ligę Mistrzyń, widziałyśmy ten zespół, grały dzień wcześniej przed nami i zdajemy sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko z nimi wygrać. Natomiast każda taka potyczka z zespołem z tak wysokiej półki dla nas będzie tylko in plus.

W tych rozgrywkach obowiązuje zasada „złotego seta”, więc szanse na wyeliminowanie Fenerbahce nie są tylko iluzoryczne.

– Tak, na pewno. Mamy ten komfort, że rewanż jest u nas. W naszej hali przyjezdni nie mają zbyt łatwo, co nawet pokazała Liga Mistrzyń. Na boisko wyjdziemy po to, żeby wygrać. Co będzie działo się dalej, to niech się martwią prezesi i trenerzy. Dla nas najważniejszym jest to, żeby wygrywać.

Z Turcji prawie prosto do Bielska o ligowe punkty.

– Będzie to bardzo pracowity tydzień. Rozpoczęłyśmy go dzisiaj, tutaj w Legionowie od zwycięstwa i mam nadzieję, że zwycięstwem ten maraton zakończymy. Łatwo nie będzie, Bielsko u siebie gra bardzo dobrze, poza tym dojdzie zmęczenie spotkaniem w Turcji, podróżą. Sztab medyczny będzie miał pełne ręce roboty, by szybko przywrócić nasze mięśnie do stanu używalności.

Bielsko ostatnio wpadło w dołek i zalicza porażki.

– Uważam, że to taki słabszy moment tego zespołu. Każdy zespół przeżywa takie słabsze chwile. W żeńskiej siatkówce jest różnie, czasem dwa mecze ma się takie słabsze, a wychodzi się na kolejny i gładko wygrywa się za trzy punkty. Człowiek spręża się na tyle, bo wie, że po wpadkach trzeba przemóc tę swoją niedyspozycję i słabość. Uważam, że mecz w Bielsku będzie jednym z trudniejszych spotkań. A termin meczu pucharowego tak nam się niefortunnie ułożył, że trzeba go rozegrać przed tym właśnie bardzo ważnym meczem z drużyną z Bielska. W czołówce tabeli dzieli nas bardzo mała różnica punktów i to spotkanie będzie dla nas bardzo ważne.

Między innymi dlatego wcześniej pytałem, czy warto „męczyć się” w Challenge Round.

– To fakt, ten tydzień będzie nas kosztował dużo zdrowia, ale mam nadzieję, że sobie damy radę. Minusem jest jeszcze to, że nasza drużyna jest mocno przetrzebiona, brak na dzień dzisiejszy trzech zawodniczek, jest to duża strata dla zespołu. Dzisiaj też przyszło nam zagrać pięć setów, zwycięstwo nie przyszło nam łatwo i ja na przykład po dzisiejszym spotkaniu czuję się mocno zmęczona, a za trzy dni trzeba już ponownie grać. Podróż nie jest przecież żadnym odpoczynkiem. Także co? Wygramy kolejne mecze wolą walki i charakterem.

* rozmawiał Mirek Stroński (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved