Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Puchar Polski – ostateczne rozdanie o awans do półfinałów

Puchar Polski – ostateczne rozdanie o awans do półfinałów

fot. archiwum

Puchar Polski wkroczył w decydującą fazę, jutro przekonamy się jak będzie prezentował się skład zespołów na turnieju finałowym. Wydaje się, że walka może toczyć się jedynie w jastrzębskiej hali, ale... dopóki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że w Jastrzębiu Zdroju zapowiada się zacięta walka o awans od półfinału. Tymczasem coraz większe problemy bełchatowskiego zespołu wysuwają coraz mocniej do roli faworyta tego starcia podopiecznych Lorenzo Bernardiego. Trener PGE Skry Jacek Nawrocki w czasie najbliższego meczu nie będzie mógł skorzystać bowiem z usług nie tylko Aleksandara Atanasijevica, ale i Mariusza Wlazłego, który nie znalazł się nawet w składzie na to spotkanie. Nadal nie w pełni dyspozycyjny jest Michał Winiarski, który co prawda zagrał w ostatnim spotkaniu, jednak był mocno oszczędzany, zwłaszcza w ataku i jego dyspozycja nie wniosła za wiele do gry wicemistrzów Polski. Tak naprawdę w roli faworyta tego meczu jastrzębianie postawili się sami, wygrywając dwa ostatnie mecze i pierwsze starcie w sezonie. Bełchatowianie nie ukrywają, że do Jastrzębia Zdroju jadą po awans, z kolei jastrzębianie, choć są w lepszej sytuacji, nie mogą być pewni gry w półfinałach. Wynik 3:2 dla ekipy ze Śląska, jaki wywalczyła w Bełchatowie, pozostawia drogę otwartą. Z tym że teraz wicemistrzowie Polski będą musieli wznieść się na wyżyny swoich możliwości. – Niech każdy skupi się na swojej pracy, niech ją wykonuje, a będzie dużo, dużo lepiej – zapewnia Karol Kłos. Jednak czy ewidentnie będący w słabszej formie siatkarze Jacka Nawrockiego zdołają przeciwstawić się grającym „na fali” jastrzębianom? Jak podkreśla Patryk Czarnowski, w jego drużynie stworzył się kolektyw, który gotowy jest na dobrą grę, wygrane i co najważniejsze – ta świetna atmosfera przenosi się na wyniki. – O wygranych decyduje to, że jesteśmy jednym zespołem, wierzymy w wygraną, dobrze trenujemy, więc teraz nie boimy się praktycznie nikogo – zapewnia w rozmowie z naszym serwisem. W ekipie z Bełchatowa w ataku najprawdopodobniej zagra Konstantin Cupković, Serb w pierwszym meczu ćwierćfinałowym spisywał się świetnie i choć w ważnych momentach jastrzębski blok znalazł na niego sposób, to był on wiodącą postacią w zespole z Bełchatowa. Być może po lekkim rozegraniu, już lepiej i w większym stopniu kolegów wspomóc będzie mógł Michał Winiarski, jednak dziury w zespole i brak ewentualnych zmienników na newralgicznych pozycjach może okazać się dla bełchatowskiego zespołu przysłowiowym „gwoździem do trumny”. Ciekawe jest też na kogo postawi Jacek Nawrocki na pozycji rozgrywającego. W ostatnim pojedynku chwilami postawa Boninfante aż krzyczała o zmianę, jednak Woicki pojawiał się, jak było już „pozamiatane”, gdyż nawet jak pojawił się na dłuższy czas w trzeciej partii, to rozpędzeni jastrzębianie byli nie do zatrzymania. Jeśli zdeterminowani siatkarze Skry nie zdołają ułożyć swojej gry, a ekipa z Jastrzębia Zdroju zagra podobnie jak w Bełchatowie, kolejnego półfinalistę możemy poznać dość szybko.

W dwóch pozostałych spotkaniach rozstrzygnięcie awansu wydaje się już być troszkę jaśniejsze, choć niczego nie można być pewnym. Najprostsze zadanie będą mieli siatkarze Resovii Rzeszów, którzy z Kielc wywieźli trzysetowe zwycięstwo. We własnej hali wystarczy, że podopieczni Andrzeja Kowala wygrają seta i awansują do turnieju finałowego w Częstochowie. W pierwszym starciu, choć kielczanie starali się i momentami ich gra wyglądała naprawdę dobrze, to rzeszowianie stanowili zespół przodujący i nadający tempo gry. Drużyna Effectora Kielce zdaje sobie sprawę, że w Rzeszowie będzie jej niezwykle trudno nie tylko awansować, ale i wygrać spotkanie, dlatego uda się tam z trochę innymi celami. – Pojedziemy tam walczyć i przede wszystkim uczyć się oraz w miarę możliwości wykorzystywać błędy przeciwnika – przyznaje szkoleniowiec kieleckiego zespołu. Dariusz Daszkiewicz szans swojego zespołu może upatrywać w absencji podstawowych zawodników drużyny mistrzów Polski, Oliega Achrema i Zbigniewa Bartmana. O ile uraz tego pierwszego nie jest aż tak poważny i zawodnik prawdopodobnie mógłby wystąpić, a będzie oszczędzany przez sztab szkoleniowy, o tyle atakującego reprezentacji Polski czeka trochę dłuższa przerwa. Jednak siła zespołu z Podkarpacia polega na tym, że obaj spokojnie mogą zostać zastąpieni przez swoich zmienników. Tak naprawdę w ostatnim czasie w lepszej formie znajdował się Jochen Schops i to on, a nie Bartman, znajdował miejsce w składzie, więc tak naprawdę brak obu zawodników wcale nie musi oznaczać osłabienia Resovii.

W trochę lepszej sytuacji niż Effector znajdują się siatkarze Delecty Bydgoszcz, którzy co prawda przegrali pierwsze starcie ze stołecznymi, ale zdołali ugrać w tym meczu seta. Może okazać się on bezcenny, zwłaszcza mając na uwadze fakt, że Politechnika Warszawska boryka się z dużymi problemami kadrowymi. Kontuzjowany jest Wierzbowski, Adamajtis i Zajder. Choć nieobecność tego ostatniego nie jest bardzo odczuwalna, gdyż świetnie zastąpił go Dryja, to jednak brak Wierzbowskiego w przyjęciu daje się akademikom we znaki. W razie słabszej postawy bądź, odpukując w niemalowane drewno, urazu Szymańskiego trener Bednaruk nie ma pewnego zmiennika na tę pozycję. W dodatku forma zespołu ze stolicy jakby znalazła się w lekkim dołku, o czym może świadczyć m.in. zacięty, aczkolwiek przegrany pojedynek z Effectorem Kielce. W rozgrywkach PlusLigi ostatni mecz Delecty i Politechniki zakończył się trzysetowym zwycięstwem bydgoszczan, więc podopieczni Piotra Makowskiego pokazali już, że potrafią z akademikami wygrać bez straty seta. Podrażnieni porażką, zmotywowani i skoncentrowani bydgoszczanie mogą się okazać, w okresie trochę słabszej gry AZS-u, rywalem nie do przejścia. Zwłaszcza, że w pierwszym pojedynku ćwierćfinałowym to Delecta borykała się z problemami kadrowymi – nie zagrał Antiga i Dębiec.Przygotowywaliśmy się do spotkania w niepełnym składzie, ale nie jest to dla nas żadne usprawiedliwienie tej porażki – zapewnia Michał Masny, rozgrywający zespołu z Bydgoszczy.



Jedno jest pewne – półfinał mają już w garści siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy już wcześniej stoczyli dwa pojedynki w Radomiu i teraz przygotowują się do meczu Ligi Mistrzów. Wszystkie trzy środowe spotkania mogą się ułożyć różnie i nawet problemy kadrowe, słabszy skład i niższe miejsce w PlusLidze, to, czy ktoś posiada Wlazłego w składzie, czy nie, będzie miało małe znaczenie, jeśli któryś z zespołów będzie miał przysłowiowy „dzień konia”. Wszystkie mecze rozpoczynają się o godzinie 18.00 więc jutro wieczorem poznamy cały skład turnieju finałowego Pucharu Polski, który odbędzie się w Częstochowie w dniach 26-27 stycznia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved