Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Edyta Rzenno: Cały czas czekamy

Edyta Rzenno: Cały czas czekamy

fot. archiwum

O problemach AZS-u Białystok napisano już wiele. Groźba wycofania się z rozgrywek na tę chwilę odsunęła się od drużyny, jednak nadal nie jest kolorowo. - Ostatnio na zajęciach trudno było o atmosferę pracy - nie ukrywa Edyta Rzenno.

Koniec 2012 roku to niezwykle ciężki czas dla akademiczek z Białegostoku. Problemy finansowe klubu, wycofanie się miasta ze wspierania AZS-u, niewypłacone pensje oraz odejście ważnych dla zespołu siatkarek – to wszystko złożyło się na groźbę wycofania się klubu z ORLEN Ligi. Po nowym roku rozmowy ze sponsorami przyniosły jednak pozytywny skutek, ekipa z Podlasia ma otrzymać dodatkowe pieniądze, dzięki czemu zawodniczki mają otrzymać przynajmniej część zaległości. Same jednak nadal nic nie wiedzą na temat dokładnej sytuacji w klubie. – Jak na razie, to głównie z prasy dowiadujemy się o bieżącej sytuacji w klubie. Owszem, słyszałyśmy, że coś tam drgnęło na lepsze i klub ma nam wypłacić zaległe pieniądze, ale cały czas czekamy. Ze mną nikt osobiście na ten temat nie rozmawiał. Telefoniczne zapewnienie od kogoś z klubu otrzymała tylko nasza kapitan Natalia Kurnikowska, która przekazała drużynie, że ma być pewna pula do podziału na zespół. Zobaczymy, co z tego wyniknie – przyznała w rozmowie z Kurierem Porannym Edyta Rzenno.

Zajmujące ostatnie miejsce w ORLEN Lidze białostoczanki nie zdołały w nowym roku przygotować się do meczu z Impelem na tyle, by nawiązać walkę z wrocławskim zespołem. Powodu takiej postawy wcale nie można szukać w zaangażowaniu zawodniczek. – Nie ćwiczyłyśmy półtora tygodnia, a ja to nawet od półtora miesiąca, ze względu na kontuzję. Do Wrocławia też zresztą pojechałam tylko dlatego, że chciałam pomóc dziewczynom. Wiadomo, jaka jest sytuacja kadrowa. Owszem, przegrałyśmy tam gładko, ale szczerze mówiąc, spodziewałam się, że może być nawet gorzej – nie ukrywała Rzenno.

Siatkarka nie ukrywa, że sama gra na własną odpowiedzialność, gdyż odczuwa bóle w już wcześniej kontuzjowanym kolanie, a niestety nie została przez klub skierowana na badania. – Najgorsze, że nie zrobiłam badań, a czekam już na nie półtora miesiąca. Podejrzewam, że gdybym normalnie poszła do lekarza rodzinnego i otrzymała skierowanie do ortopedy, to tą ścieżką byłoby o wiele szybciej, bo klub na razie mi takiej wizyty nie zapewnił i zostałam z tym sama. W zasadzie gram na własną odpowiedzialność, bo przy wysiłku, szczególnie skacząc do bloku, odczuwam ból i to mnie trochę niepokoi – zauważyła środkowa AZS-u.



Mimo ciężkiej sytuacji w klubie, zawodniczki z Podlasia wierzą, że zespół stać nawet na utrzymanie w ORLEN Lidze. Jeśli wszystko w klubie zostanie wyprostowane, to wcale nie stoimy na straconej pozycji – Jeśli nie załapiemy się do ósemki, to są przecież mecze play-out, z których spokojnie możemy wyjść zwycięsko. Nawet w obecnym składzie, ale musimy skupić się tylko na siatkówce, a nie zastanawiać się, czy mieszkanie jest zapłacone albo czy jest na przykład sala do treningów – wskazała Edyta Rzenno. Wiary nie traci też szkoleniowiec zespołu. – Podziwiam go, że nadal próbuje nas motywować i robi wszystko, żebyśmy nie traciły wiary – przyznała siatkarka.

Rozmawiał: Tomasz Dworzańczyk, więcej w serwisie poranny.pl

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved