Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W Gdańsku losy meczu ważyły się do ostatniego punktu

PlusLiga: W Gdańsku losy meczu ważyły się do ostatniego punktu

fot. Wiesław Kozieł / plusliga.pl

Częstochowianie nie zrewanżowali się siatkarzom Trefla Gdańsk za porażkę w pierwszej rundzie. Podopieczni Marka Kardosa mogli zakończyć starcie już po trzech setach, ale gospodarze zdominowali boisko i całe spotkanie zakończyło się dopiero w tie-breaku.

Początek otwierającej mecz partii był wyrównany do momentu, gdy przyjmujący częstochowian, Miłosz Hebda, dwukrotnie „ustrzelił” techniczną zagrywką Mateusza Mikę. Do tego autowy atak dołożył Wojciech Żaliński i na pierwszą przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu gości 8:5. Po powrocie na boisko podopieczni Dariusza Luksa szybko odrobili stratę, i to z nawiązką. Dwa nieudane ataki z rzędu Grzegorza Boćka oraz skuteczna kontra pozwoliły gdańszczanom wyjść na jednopunktowe prowadzenie (10:9). Od tego momentu na parkiecie toczył się bardzo wyrównany pojedynek punkt za punkt, a zgromadzeni tego dnia w Ergo Arenie kibice byli świadkami wielu efektownych obron, bloków oraz asów serwisowych. W końcowej fazie seta trudną zagrywką popisał się Dawid Murek, co pozwoliło częstochowianom na wyprowadzenie udanej kontry, dzięki której wyszli na prowadzenie 20:19. W tym momencie o pierwszy czas w tym meczu poprosił Dariusz Luks. Na nic się to jednak nie zdało, AZS bardzo dobrze zaprezentował się w bloku, a na środku siatki nie do zatrzymania był Srecko Lisinać.

Drugą partię zespoły rozpoczęły w podobnym stylu co poprzednią, a gra była wyrównana do stanu 7:7. Wtedy to autowa zagrywka Mateusza Miki oraz dwa nieudane ataki Wojciecha Żalińskiego dały częstochowianom trzypunktowe prowadzenie, które później ci nieznacznie powiększyli i utrzymali do drugiej przerwy technicznej, na którą zespoły schodziły przy stanie 16:12 dla akademików. Trzeba przyznać, że w tym secie goście byli bardzo dobrze dysponowani w elemencie bloku, który pozwalał im wyjść z wielu opresji. Natomiast wśród gospodarzy wyraźnie kulało przyjęcie, przez które rozgrywający Trefla miał sporo trudności z dokładnym rozprowadzeniem piłki. Częstochowianie bardzo spokojnie prowadzili grę, utrzymując wysokie prowadzenie. Przy stanie 24:18 wydawało się, że jej zakończenie jest jedynie formalnością, ale ambitni gospodarze, przy zagrywce Wojciecha Kaźmierczaka, obronili trzy piłki setowe i tym sposobem wprowadzili w szeregi swoich przeciwników pewną nerwowość. Ostatnie słowo w drugim secie należało jednak do siatkarzy częstochowskiego AZS-u, a decydujący punkt, po bardzo długiej akcji, zdobył Grzegorz Bociek.

Trzecią partię z większym animuszem rozpoczęli wyraźnie podrażnieni gospodarze. Zaczęło im wychodzić dosłownie wszystko, a po asie serwisowym Grzegorza Łomacza i bloku Bartosza Gawryszewskiego na Dawidzie Murku schodzili na pierwszą przerwę techniczną przy wysokim prowadzeniu 8:3. Po powrocie na boisko gdańszczanie kontynuowali swoją świetną grę, a częstochowianie mieli wyraźne problemy ze skończeniem ataku. Taki stan rzeczy zmusił Marka Kardosa do przeprowadzenia podwójnej zmiany, na boisku pojawili się Andrzej Stelmach oraz Michał Kaczyński, a opuścili je Marcin Janusz oraz Miłosz Hebda. Swoją pierwszą szansę w nowym zespole dostał Damian Wdowiak, który parę dni temu dołączył do zespołu akademików z Częstochowy. Nie było to jednak „wejście smoka”, bo już w pierwszej akcji został spektakularnie zablokowany. Gra AZS-u w trzeciej partii była tragiczna, na boisku praktycznie nie istnieli, za to gospodarze wyraźnie złapali wiatr w żagle, dosłownie niszcząc swoich przeciwników (20:5). Lotos Trefl spokojnie dowiózł prowadzenie do końca seta i zakończył go w widowiskowym stylu wynikiem 25:10.



Początek czwartej odsłony lepszy mieli gospodarze (5:2), jednak akademicy szybko odrobili straty i na pierwszą przerwę techniczną schodzili ze stratą tylko jednego oczka, 8:7 dla Lotosu Trefla Gdańsk. Później jednak gra obu drużyn zaczęła przypominać to, co widzieliśmy w partii poprzedniej. Gospodarze zaczęli dominować, a goście z Częstochowy popełniali całą masę błędów własnych (16:10). Po drugiej przerwie technicznej gra AZS-u nieznacznie się poprawiła, co pozwoliło im na odrobienie części strat (15:18). Był to jednak, jak się okazało, „łabędzi śpiew” akademików. Gdańszczanie szybko wrócili do swojej świetnej gry i bez problemów zwyciężyli w czwartym secie 25:18, doprowadzając tym samym do tie-breaka.

Decydującą partię lepiej otworzyli rozpędzeni gdańszczanie (3:1) i to dwupunktowe prowadzenie towarzyszyło im przez większość seta. Częstochowianie próbowali nawiązać walkę i udało im się to w momencie, gdy po bardzo długiej akcji zdobyli dziewiąty punkt, doprowadzając do remisu, ku uciesze trenera Marka Kardosa. Jeszcze większą radością słowacki trener wybuchnął nieco później, gdy po bloku na Pawle Mikołajczaku częstochowianie wyszli na minimalne prowadzenie (10:9). Jednak niezwykle zdeterminowani gospodarze nie odpuścili i od stanu 11:11 zdobyli cztery punkty pod rząd, wygrywając swój pierwszy w tym sezonie mecz na własnym boisku.

MVP: Wojciech Żaliński (Trefl Gdańsk)

Trefl Gdańsk – AZS Częstochowa 3:2
(21:25, 21:25, 25:10, 25:18, 15:11)

Składy zespołów:
Trefl: Hietanen (6 pkt.), Łomacz (3), Gawryszewski (12), Kaźmierczak (8), Mika (16), Żaliński (22), Rusek (libero) oraz Kamiński, Kaczmarek, Szczurek i Mikołajczak (13)
AZS: Hunek (8 pkt.), Lisinac (9), Murek (6), Hebda (15), Bociek (8), Janusz (3), Bik (libero) oraz Wdowiak, Marcyniak (3), A. Stelmach (3), Kaczyński (4) i Szlubowski (1)

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved