Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Tie-break w Warszawie dla gości

PlusLiga: Tie-break w Warszawie dla gości

fot. archiwum

Siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej i Effectora Kielce do rozstrzygnięcia rywalizacji w ramach 14. kolejki Plusligi potrzebowali pięciu setów. Ostatecznie z dwoma punktami na koncie mecz zakończyli podopieczni Dariusza Daszkiewicza.

Spotkanie lepiej rozpoczęli kielczanie, którzy trzy pierwsze akcje rozstrzygnęli na swoją korzyść. Kilka chwil później zablokowany został Grzegorz Szymański i przyjezdni powiększyli swoją przewagę do czterech oczek 7:3. Po pierwszej przerwie technicznej goście popełnili kilka błędów i po autowym ataku Armando Dangera był remis 10:10. Przyjezdni jednak w mgnieniu oka odskoczyli na dwa punkty i taki dystans utrzymywali przez kilka kolejnych akcji. Po drugim regulaminowym czasie postanowili rozpocząć ucieczkę. Gdy asem serwisowym popisał się Adrian Staszewski, trener gospodarzy, Jakub Bednaruk, poprosił o przerwę dla swojej drużyny. Nic to jednak nie dało, bo nie do zatrzymania po stronie Effectora był Danger, który zdobywał punkt za punktem. Po jednym z jego ataków na tablicy wyświetlał się już wynik 23:18 dla gości. Kielczanie nie pozwolili sobie nawet na chwilę dekoncentracji i partię zakończył kiwką ze środka Kokociński.

W drugiej odsłonie gra była dużo bardziej wyrównana. Co prawda podopieczni Dariusza Daszkiewicza zdobyli dwupunktową przewagę (2:0), jednak szybko ją stracili. Później toczyła się zawzięta walka. Bardzo dobrze spisywał się Paweł Siezieniewski, który rozstrzygał na swoją korzyść dużo akcji. Przez sporą część seta na minimalnym prowadzeniu byli goście, co zmieniło się dopiero na drugiej przerwie technicznej, 16:15. Bez zarzutu funkcjonował blok warszawskiej drużyny i to właśnie tym elementem zdobyła ona kolejny punkt i wyszła na prowadzenie 17:15. Kilka minut później asa serwisowego posłał Dawid Dryja i było już 21:18. Trener Daszkiewicz był zmuszony poprosić o czas, co okazało się dobrym rozwiązaniem, ponieważ jego zawodnicy szybko odrobili straty (21:21). Końcówka jednak należała do stołecznych, którzy nie oddali w tej partii już żadnej piłki.

Warszawianie w kolejnym secie kontynuowali swoją dobrą grę i szybko zdobyli trzy punkty przewagi. Po ataku Szymańskiego prowadzili 4:1, a o czas poprosił trener przyjezdnych, Dariusz Daszkiewicz. Skuteczność w ataku stracił Armando Danger, co w konsekwencji spowodowało, że został zmieniony przez Tomasza Józefackiego. Okazało się to średnim rozwiązaniem, ponieważ zmiennik dobre akcje przeplatał licznymi błędami. Swoją grę natomiast znacznie poprawił Grzegorz Szymański i po jednym z jego ataków warszawianie prowadzili 16:11. Po drugiej przerwie technicznej tego seta Adrian Staszewski posłał piłkę z zagrywki w aut i jego drużyna przegrywała już sześcioma oczkami – 18:12. W takiej sytuacji gospodarzom nie zostało nic innego, jak spokojnie dograć tę partię do końca. Różnica punktów w pewnym momencie zmalała jeszcze do czterech „oczek” (22:18), jednak podopieczni Bednaruka szybko wzięli się w garść i nie pozwolili rywalom zdobyć już żadnego punktu w tym secie.



Mogłoby się wydawać, że gospodarze pójdą za ciosem i wygrają spotkanie za trzy punkty, jednak nic bardziej mylnego. Po wyrównanym początku Effector wziął się do pracy i szybko zbudował pięciopunktową przewagę 10:5. Trener Bednaruk poprosił o przerwę dla swojej drużyny, jednak przyjezdni cały czas utrzymywali dystans. Swoją grę znacznie poprawił Tomasz Józefacki i po jednym z jego ataków było 16:12. Gdy piłkę w aut posłał Staszewski, przewaga jego drużyny stopniała do zaledwie dwóch „oczek” (16:14). Niestety, dobrej dyspozycji nie był w stanie utrzymać Grzegorz Szymański, który popełnił dwa błędy i Politechnika przegrywała 16:20. Siatkarze z Kielc zdołali zachować spokój i powoli zmierzali do zwycięstwa w tej partii, którą zakończył błąd Pawlińskiego w polu serwisowym – 20:25.

Taką grę jak w tie breku każdy kibic siatkówki życzyłby sobie oglądać zawsze. Walka była bardzo wyrównana, a akcje skuteczne. Zdecydowana większość punktów zdobywana była po czysto siatkarskich zagraniach. Przy zmianie stron minimalnie prowadzili kielczanie, którzy po chwili wygrali kolejną akcję (9:7). Gospodarze jednak się nie poddali i po bloku na Adrianie Staszewskim szybko doprowadzili do remisu po 11. W samej końcówce stołeczni dwa razy posłali piłkę w aut, co rywale postanowili bezwzględnie wykorzystać. Przy stanie 14:13 dla Effectora kiwką popisał się Pająk i siatkarze Dariusza Daszkiewicza mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

MVP – Miłosz Zniszczoł

AZS Politechnika Warszawska – Effector Kielce 2:3
(20:25, 25:21, 25:18, 20:25, 13:15)

Składy zespołów:
AZS Politechnika: Pawliński (12), Nowak (13), Siezieniewski (12), Drzyzga (4), Szymański (20), Dryja (13), Potera (libero) oraz Olenderek, Szuleka (1) i Stefanović
Effector: Zniszczoł (14), Staszewski (13), Kokociński (11), Danger (13), Penczew (13), Kozłowski (3), Milczarek (libero) oraz Józefacki (10) i Pająk (2)

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved