Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Peszko: Mam od kogo się uczyć

Jakub Peszko: Mam od kogo się uczyć

fot. archiwum

Dwudziestoletni Jakub Peszko, zanim w tym sezonie trafił do Ślepska Suwałki, bronił barw Resovii Rzeszów w Młodej Lidze. - Chcąc w siatkówce coś osiągnąć, nie mogłem dłużej czekać, grać w Młodej Lidze. A nauczyć się muszę jeszcze sporo - mówi.

Na co liczyłeś, przychodząc z Asseco Resovii do Ślepska?

Jakub Peszko: – Chciałem zmienić otoczenie, poznać nowych ludzi, popracować z nowym trenerem, poznać preferowany przez niego, a dla mnie nowy styl gry. Jednym słowem, jako siatkarz, chciałem nauczyć się czegoś nowego i spróbować swoich sił w I lidze. Dostałem szansę grania i z tego się bardzo cieszę.

Dostałeś szansę i – ku zaskoczeniu wielu obserwatorów – doskonale ją wykorzystujesz. To ty, teoretycznie zawodnik najmniej doświadczony, ciągniesz grę Ślepska, wziąłeś na siebie ciężar kończenia ważnych akcji i robisz to skutecznie. Dowodem uznania są przyznane ci w Ślepsku nagrody MVP meczu, a wcześniej zostałeś też Sportowcem roku 2009 Stowarzyszenia Sportowo-Turystycznego Lubcza.

– Nagrody indywidualne cieszą, ale jeszcze większą frajdę daje zwycięstwo w meczu. Szkoda, że tych zwycięstw jest mniej, niż byśmy tego oczekiwali. Co z tego, że gramy niezłą siatkówkę, walczymy, jak przegrywamy ważne mecze. Moim zdaniem gramy coraz lepiej, a za tym muszą przyjść zwycięstwa. Do wyeliminowania pozostają proste błędy i jak to zrobimy, zaczniemy wygrywać częściej niż dotychczas.

Siatkówkę zacząłeś trenować jako 13-latek, a już dwa lata później pojawiłeś się na arenie międzynarodowej.



– Zostałem powołany do reprezentacji Polski kadetów prowadzonej przez Grzegorza Rysia. Tam po raz pierwszy spotkałem się z Adrianem Buchowskim, który był uczniem SMS-u. W Rewalu zagrałem w eliminacjach do mistrzostw Europy kadetów. W reprezentacji Polski zadebiutowałem w meczu z Ukrainą, ale wcześniej zagrałem w kilku spotkaniach towarzyskich.

Co czułeś, słuchając po raz pierwszy Mazurka Dąbrowskiego?

– Jako dzieciak nie doceniałem tego wyróżnienia, jakim jest reprezentowanie kraju w rozgrywkach międzynarodowych. Owszem, cieszyłem się z tego, że jestem w kadrze, że noszę dres i koszulkę z orłem na piersi. Byłem dumny z siebie i z tego, że gram dla Polski.

Musiałeś zadowolić się tylko występem w eliminacjach, bo na mistrzostwa kadetów pojechali inni. Na długiej liście sportowych sukcesów, jakie wpisałeś do ankiety przychodząc do Ślepska, nie znalazłem jednak powołania przed dwoma laty do reprezentacji Polski B. Niedopatrzenie czy niewiele znaczący epizod?

– To była taka sytuacja: Adrian Buchowski, Wojtek Ferens, Piotrek Hain, Miłosz Hebda, Patryk Szczurek wyjeżdżali z reprezentacją Polski juniorów trenera Grzegorza Rysia i na treningi kadry B, prowadzonej przez Andrzeja Kowala, potrzebni byli następcy. Wśród nich znalazłem się też ja i przez ponad trzy tygodnie trenowałem z kadrą w Spale i Miliczu. Zagrałem w towarzyskim meczu z reprezentacją juniorów Argentyny. To była bardzo fajna przygoda.

Pomimo sporego boiskowego doświadczenia dopiero w Ślepsku po raz pierwszy zagrałeś w zespole z seniorami. Jaka jest różnica pomiędzy siatkówką młodzieżową i seniorską? Jeśli jest jakaś bariera, to, patrząc na twoje występy w Ślepsku, pokonałeś ją bardzo płynnie.

– Różnica pomiędzy siatkówką młodzieżową i seniorską, wbrew pozorom, jest bardzo duża. Mam na myśli nie tylko doświadczenie zawodników, ale też umiejętności, przygotowanie fizyczne. Chcąc w siatkówce coś osiągnąć, nie mogłem dłużej czekać, grać w Młodej Lidze. Dostałem szansę i muszę ją wykorzystać najlepiej, jak tylko potrafię. A nauczyć się muszę jeszcze sporo. Na szczęście mam od kogo. Do pierwszej ligi trafia coraz więcej zawodników, którzy z niejednego siatkarskiego pieca chleb jedli. I są to nie tylko Polacy, ale też obcokrajowcy, często z dużym reprezentacyjnym i międzynarodowym doświadczeniem. Po zamknięciu PlusLigi pierwsza liga stała się jeszcze bardziej wyrównana i atrakcyjna dla zawodników, a przez to i dla kibiców.

Jednym z twoich marzeń jest występ na igrzyskach olimpijskich. Z I ligi do kadry droga jednak daleka, i to mocno pod górkę. Co musisz zrobić, żeby wspiąć się na sportowy i siatkarski szczyt?

– Tak jak każdy mam marzenia i staram się je zrealizować, a przynajmniej zrobić tyle, by stając przed lustrem, móc sobie spojrzeć w oczy i powiedzieć „zrobiłem wszystko, co było w mojej mocy, aby spełnić marzenie”. Wyszło – OK. Nie wyszło – cóż, nie wszystkim i nie wszystkie marzenia się spełniają. Muszę wznieść się na szczyt swoich możliwości i nad tym pracuję. Muszę doskonalić swoje umiejętności, a gra w Ślepsku jest jednym z etapów na mojej sportowej drodze. Świadomie mówię etapów, a nie przystanków, bo chcąc grać w PlusLidze czy reprezentacji, muszę się rozwijać, a przystanek kojarzy mi się z odpoczynkiem. Na to będę miał czas na sportowej emeryturze.

 

źródło: slepsksuwalki.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2013-01-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved