Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Damian Mikołajczyk: I liga jest już mało realna

Damian Mikołajczyk: I liga jest już mało realna

fot. archiwum

Niedługo minie 10 lat, odkąd w barwach Czarnych Rząśnia gra Damian Mikołajczyk, libero zespołu występującego obecnie na boiskach drugiej ligi. - Gra w tym klubie to bardziej hobby niż praca - przyznaje w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

Co należy zrobić aby dostać się do drużyny takiej jak Czarni Wirex?

Damian Mikołajczyk:Trzeba mieć predyspozycje do grania w siatkówkę, a jak się już je ma, to należy bardzo dużo trenować. Obecnie w sporcie trzeba dawać z siebie dużo wysiłku, gdyż jest coraz większa konkurencja zawodników.

Czy ciężko jest być zawodnikiem, chodzi tu o treningi i mecze?



Bardzo ciężko. Dużo ludzi myśli, że my spotykamy się tylko na zawodach siatkarskich. Codzienność bywa inna. Nasz klub ma wyznaczone cztery treningi w tygodniu, każdy po dwie godziny, a ponadto prawie w każdą sobotę jest mecz. Raz u siebie, raz na wyjeździe. To powoduje, że zawodnik musi być bardzo dyspozycyjny.

Czy możesz przybliżyć, na czym polegają treningi?

Zawodnik musi mieć siłę i wytrzymałość. Dużo biegamy, wykonujemy ćwiczenia rozciągające. Ćwiczymy bardzo dużo na siłowni. Ponadto musimy doskonalić techniki gry zespołowej. Każdy trenuje indywidualnie i zespołowo. Jako drużyna musimy znać się jak przysłowiowe „łyse konie”.

Czy sport nie przeszkadza ci w życiu rodzinnym?

Gdy byłem kawalerem, nie robiło mi to dużej różnicy. Teraz, gdy mam rodzinę, muszę godzić obowiązki w domu i na boisku. Jest to trudne, ale siatkówka jest moją pasją i to zwycięża. Ponadto żona musi być bardzo tolerancyjna i wyrozumiała. Każdą wolną chwilę staram poświęcić swojemu dziecku.

Jak ważny jest doping kibiców w czasie waszej gry?

Kibice, którzy mocno dopingują zespół do gry, są jak dodatkowy zawodnik. Każdy z nas chce, aby na nasze mecze przychodziło ich jak najwięcej. Jak na warunki w Rząśni przychodzi ich dość dużo, z czego jestem bardzo zadowolony.

Czy sport jest opłacalny? Czy można się z niego utrzymać?

W Rząśni każdy z zawodników otrzymuje stypendium. Jest ono uzależnione od poziomu gry itp. Gdyby przyszło żyć tylko z tego, to na pewno nie byłoby to opłacalne. W PlusLidze zawodnicy mają po kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. My w drugiej lidze mamy po kilkaset złotych (niektórzy może trochę więcej). Większość z nas traktuje grę w Czarnych Wirex jako hobby, a nie pracę.

Ostatnie wasze mecze należały do mało udanych – dlaczego?

Jest to bardzo złożony proces. Po pierwsze mamy mocną grupę, w której są drużyny z zawodnikami z pierwszej ligi. Ci zawodnicy mają duże doświadczenie, umiejętności. Niektórzy nasi siatkarze pracują albo się uczą i nie zawsze są na treningach. Gra w siatkówkę jest sportem zespołowym. Jeżeli jeden albo dwóch zawodników ma przysłowiowy „kryzys” – to przekłada się na całą drużynę. Trudno mi określić, co tak naprawdę trapi nasz zespół. Mam nadzieję, że najgorsze jest już za nami.

Czy to prawda, że zarząd klubu zmienił trenera?

Na pierwszym treningu po świętach Bożego Narodzenia dowiedzieliśmy się, że dotychczasowy szkoleniowiec Zdzisław Olejnik ze Zduńskiej Woli nie będzie już naszym trenerem. Zarząd klubu podjął decyzję, że do końca sezonu 2012/2013 trenerem będzie Leszek Pałyga. Jest to były asystent Tomasza Wasilkowskiego trenera Siatkarza Wieluń, gdy ten był w PlusLidze.

Zmiana trenera to duże zaskoczenie?

Nie będę komentował decyzji zarządu klubu.

Nowa „miotła” może oznaczać również zmiany w składzie drużyny…

Wszystko możliwe, ale to nie zależy ode mnie. Pewne jest to, że nowy trener ma swoją wizję treningów, przygotowań do meczów. My zawodnicy musimy się temu podporządkować. Być może będziemy grać w innych ustawieniach.

Przed sezonem dużo się mówiło o waszych aspiracjach walki o wejście do pierwszej ligi…

To już jest raczej mało realne. Teraz musimy zrobić wszystko, aby znaleźć się powyżej środka grupy. Osobiście chciałbym, by nasz zespół wszedł do pierwszej czwórki. Sport bywa nieprzewidywalny. To, że jesteśmy na ósmej pozycji, nie oznacza, iż nie mamy już żadnych szans na taki obrót sprawy. Na pewno dam z siebie wszystko, by nadrobić zaległości punktowe. Mam nadzieję, że to samo zrobią moi koledzy z drużyny.

Czego można ci życzyć?

Przede wszystkim zdrowia. Siatkówka jest sportem, w którym dość łatwo może dochodzić do kontuzji i oby ich nie było wcale.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved