Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > W finale Pucharu Włoch „powtórka z rozrywki”

W finale Pucharu Włoch „powtórka z rozrywki”

fot. archiwum

Dziś w Mediolanie odbyły się półfinały Pucharu Włoch. W pierwszym meczu podopieczni Radostina Stojczewa bez najdrobniejszych problemów rozprawili się z ekipą z Kalabrii. O wiele więcej napracować się musieli mistrzowie kraju, by awansować do wielkiego finału.

Pierwszy półfinał Pucharu Włoch był bardzo jednostronnym widowiskiem. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego jedynie do pierwszej przerwy technicznej w secie otwarcia zdołali dotrzymać kroku rywalom, lecz później to obrońcy trofeum dyktowali warunki gry. Pierwszy sygnał do walki trydenckim graczom dał Matej Kazijski, popisując się asem serwisowym, który dał jego ekipie dwa „oczka" przewagi (11:9). Chwilę później punkt blokiem zapisał na swoim koncie Emanuele Birarelli, a niezrażony dwoma nieskończonymi akcjami Osmany Juantorena dopełnił dzieła. Losy partii starał się jeszcze odwrócić Niels Klapwijk, lecz był bezradny wobec doskonałej postawy w bloku Birarelliego.

Ekipa z Kalabrii co prawda drugą partię rozpoczęła udanie, bo od prowadzenia 2:0, lecz były to miłe złego początki, gdyż już kilka chwil później wicemistrzowie kraju prowadzili 5:2. Trener Blengini próbował się jeszcze ratować zmianami, lecz na niewiele się to zdało, bowiem na pierwszej przerwie technicznej jego podopieczni przegrywali już 4:8. Tuż po powrocie na parkiet udanymi zagraniami popisał się Jan Štokr , dzięki czemu jego zespół miał osiem punktów zapasu (12:4). Wówczas ciężar gry na swoje barki wziął Tine Urnaut. Kilkoma skutecznymi zbiciami słoweński przyjmujący co prawda nieco zniwelował straty, jednak również i on w obliczu świetnie dysponowanego Mitara Djuricia, który zdobył trzy kolejne punkty, był bezradny. Seta zakończył efektownym atakiem Stefan Chrtiansky Jr.

Czwarta partia rozpoczęła się po myśli podopiecznych Radostina Stojczewa, którzy dość szybko objęli prowadzenie 4:0. Stało się tak przede wszystkim dzięki świetnym blokom Raphaela i Mitara Djuricia. O czas wówczas poprosił Gianlorenzo Blengini, lecz nie przyniósł on skutku, bowiem pierwszy punkt jego gracze zdobyli dopiero kilka akcji później (1:7). Trydenccy siatkarze zaś nie zwalniali tempa, a swój dzień miał Matej Kazijski, który najpierw zapunktował zza linii dziewiątego metra, a później popisał się udanym blokiem i atakiem. Bezlitosny dla rywali był również Osmany Juantorena, lecz ostatnie słowo należało do bułgarskiego przyjmującego, który ustalił wynik partii na 25:15 i meczu na 3:0. – To dla nas ważne zwycięstwo. Pokonaliśmy zespół, który wcześniej wyeliminował Cuneo z walki o Puchar Włoch. Osiągnęliśmy swój cel, gramy w finale turnieju – cieszył się Raphael, a wtórował mu Matej Kazijski. – Mówiłem, że kluczowa w tym meczu będzie nasza zagrywka. Dodatkowo udało nam się wyeliminować z gry dwóch najlepszych zawodników Vibo Valentia: Urnauta i Klapwijka. Wykonaliśmy zadanie w 100% i zagraliśmy naprawdę wyśmienite zawody, ale taki poziom gry nie wystarczy, jeśli chcemy wygrać w finale. W odmiennym tonie zaś wypowiadał się Gianlorenzo Blengini, który nie ukrywał, iż jest rozczarowany postawą swoich podopiecznych. – Niestety, byliśmy skupieni na grze tylko w pierwszym secie, w dwóch kolejnych nic nam nie wychodziło. Itas zrobił wszystko, by nas zatrzymać, zneutralizował nasz atak. Musimy jednak wyciągnąć wnioski z tej porażki i starać się w przyszłości unikać podobnych błędów.



Itas Diatec Trentino – Tonno Callipo Vibo Valentia 3:0
(25:18, 25:13, 25:15)

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (15), Birarelli (10), Juantorena (10), Raphael (2), Djurić (8), Štokr (10), Bari (libero) oraz Sintini, Uczikow, Lanza, Chrtiansky Jr (1) i Burgsthaler
Valentia: Coscione, Kaliberda (2), Forni (2), Buti (4), Klapwijk (8), Urnaut (11), Farina (libero) oraz Cortelazzi (1), Rocamora, Badwawy (3) i Barone (2)


Potyczka Lube Banca Marche Macerata i Casa Modena była o wiele bardziej emocjonująca niż poprzednie spotkanie, a podopieczni Alberto Giulianiego dopiero po niespełna dwóch godzinach walki zdołali pokonać ekipę Angelo Lorenzettiego i tym samym w jutrzejszym finale będą mieli okazję zrewanżować się graczom Itasu Diatec Trentino za porażkę sprzed roku.

Inauguracyjna odsłona meczu rozpoczęła się od walki punkt za punkt obu ekip, a na pierwszą przerwę techniczną z minimalną przewagą schodzili mistrzowie kraju, w czym duża zasługa Ivana Zaytseva, autora czterech z ośmiu punktów Lube Banca. Krótko po tym młodego przyjmującego, który dodatkowo popisał się asem serwisowym, wsparli Saša Starović i Dragan Travica, przez co biancorossi wysunęli się na trzypunktowe prowadzenie (15:12). Nie trwało to jednak długo, gdyż po drugiej stronie siatki efektownym zbiciem zameldował się Gundars Celitans, a punkt blokiem zapisał na swoim koncie Jakub Vesely, doprowadzając do remisu po 17. Od tej pory to gialloblu przejęli inicjatywę. Co prawda zdobywcy scudetto doprowadzili do remisu po 22, lecz nie do zatrzymania był łotewski atakujący, a dodatkowo Simone Parodi miał ogromne trudności ze skończeniem ataku i to on, posyłając piłkę w aut, ustalił wynik seta na 25:22 dla Modeny.

Drugi set zainaugurowały błędy popełniane przez zawodników stojących po obydwu stronach siatki. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Alberto Giulianiego co prawda prowadzili dwoma punktami, lecz kilka akcji później, po asie serwisowym Andrei Sali, to siatkarze z Modeny mieli „oczko" zapasu (11:10). To jednak wszystko, na co rywalom pozwolili zawodnicy z regionu Marche. Przede wszystkim właściwy rytm gry odnalazł Simone Parodi, który swymi atakami dzielnie wspierał głównych bombardierów Lube: Zaytseva i Starovicia. I to właśnie on zakończył seta skutecznym zbiciem.

Trzecia partia od początku układała się po myśli siatkarzy z Maceraty, którzy za sprawą trudnych zagrywek Dragana Travicy prowadzili już 9:6. Z czasem ich gra wyglądała coraz lepiej, z czym nie potrafili sobie poradzić gialloblu, w efekcie czego na drugą przerwę techniczną schodzili z czterema „oczkami" straty to mistrzów kraju. Losy partii starał się jeszcze odwrócić Sam Deroo, lecz w obliczu doskonale funkcjonującego bloku przeciwników był bezradny. Tym razem ostatnie słowo także należało do Simone Parodiego, który zakończył seta, popisując się atakiem ze skrzydła.

Niesieni na fali zwycięstwa podopieczni Alberto Giulianiego doskonale rozpoczęli czwartą odsłonę potyczki, a dzięki efektownym blokom Marko Podraščanina i Dragana Travicy prowadzili już 8:4. Co prawda niemal natychmiast na te zagrania odpowiedział Andrea Sala, niwelując straty (8:9), lecz Saša Starović był bezlitosny (11:8). Trener Lorenzetti próbował się jeszcze ratować, wprowadzając na parkiet Kovacevicia, lecz nie przyniosło to skutku. Dobre bloki Dragana Stankovicia spowodowały, że jego zespół prowadził 21:17, a kilka chwil później seta i cały mecz zakończył Starović. – Dziś byliśmy bardzo dzielni, gdyż przyszło nam rywalizować z drużyną, która aspiruje do tytułu mistrza kraju. Wygraliśmy, to cieszy tym bardziej, że jeszcze kilka tygodni temu przegraliśmy mecz przeciwko Modenie. Dodatkowo nie graliśmy jeszcze na miarę swoich możliwości, ale takie mecze wymagają cierpliwości i tego, by wykorzystywać każdą okazję – skwitował Dragan Travica. Podobnego zdania był Hubert Henno, który stwierdził, iż gialloblu zagrali naprawdę dobry mecz. – My jednak byliśmy lepsi w tych kluczowych momentach, nie straciliśmy w nich zimnej krwi. Nasza gra była spokojna, ale jutro, w wielkim finale, musimy zagrać na 100% swoich możliwości, tak aby później niczego nie żałować.

Cucine Lube Banca Marche Macerata – Casa Modena 3:1
(22:25, 25:23, 25:19, 25:19)

Składy zespołów:
Macerata: Zaytsev (15), Parodi (10), Stanković (7), Travica (9), Starović (21), Podraščanin (6), Henno (libero) oraz Lampariello i Kooy
Casa Modena: Sala (6), Deroo (13), Quesque (11), Celitans (14), Vesely (5), Baranowicz, Mania (libero) oraz Casadei (1), Kovacević (4) i Piscopo (5)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved