Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Nikola Kovacević: Macerata nie jest niezwyciężona

Nikola Kovacević: Macerata nie jest niezwyciężona

fot. Cezary Makarewicz

Nikola Kovacević jest zawodnikiem Resovii od tego sezonu. Serbski przyjmujący coraz lepiej radzi sobie w PlusLidze i wyrasta na czołową postać swojej ekipy. Złoty medalista ME opowiada o swoich początkach w Resovii, polskiej lidze i europejskich pucharach.

Dołączyłeś do zespołu po bardzo trudnym letnim okresie gry w reprezentacji Serbii, a na początku przygody z Asseco Resovią Rzeszów walczyłeś z urazem barku. W ostatnich tygodniach grasz już coraz więcej. Czy wszystkie problemy są już za tobą?

Nikola Kovacević:Na początku chciałem powiedzieć, że był to dla mnie naprawdę długi sezon z kadrą narodową. Trwał niemal 6 miesięcy bez żadnej przerwy. Po igrzyskach olimpijskich miałem wreszcie 15-20 dni na dojście do siebie i odpoczynek. Patrząc na przebieg mojej kariery, miałem naprawdę bardzo niewiele wolnego czasu ze względu na obowiązki w drużynie narodowej czy w klubie. Ten rok był dla mnie jeszcze trudniejszy i naprawdę czułem się zmęczony. Kiedy dotarłem na treningi do Rzeszowa, miałem problemy z barkiem, kolanem oraz plecami i nie byłem w stanie trenować na tym samym poziomie co moi koledzy z Resovii. Potrzebowałem więcej czasu na dojście do siebie. Teraz czuję się dobrze i coraz lepiej idzie mi na boisku. Każdy zawodnik chciałby być w najlepszej dyspozycji przez cały sezon, ale nie wydaje mi się, by było to możliwe. To oczywiste, że każdy z nas ma lepsze i gorsze dni – nikt nie jest przecież maszyną.

W spotkaniach, które już rozegraliście, widać było, że dobrze czujesz się w ataku, bloku czy zagrywce, a mankamenty pojawiają się w przyjęciu. To chyba aktualnie najsłabszy element siatkarskiego rzemiosła w ekipie z Rzeszowa.



Taka sytuacja ma wiele przyczyn. Zauważyłem, że mamy problem nawet z zagrywką rywali, którzy na co dzień nie słyną z dobrej gry w tym elemencie. Kiedy nie jesteśmy w stanie wykonać pozytywnego zagrania po dobrym przyjęciu, sami sobie komplikujemy grę, ponieważ nasi przeciwnicy stają się coraz pewniejsi. Ryzykują i ich trzecia czy czwarta zagrywka może być bardzo mocna. Według mnie marnujemy zbyt dużo piłek po dobrym dograniu i to jest pierwszy krok do stworzenia sobie problemu. Czasami zdarzają się też błędy w komunikacji, ale to jest część gry i musimy nad tym popracować.

Jaka jest główna przyczyna problemu w zdobywaniu punktów w PlusLidze? Resovia jest aktualnym mistrzem Polski, a zajmuje dopiero piąte miejsce w tabeli ze stratą ośmiu punktów do lidera.

Na początku sezonu mieliśmy problem z kontuzjami kilku zawodników, w tym także mnie. Miało to wpływ na nasze treningi i zgranie, ponieważ nie mogliśmy pracować razem i wdrażać się w nasz system gry. W pierwszych spotkaniach byliśmy raz na wozie, raz pod wozem ze względu na coraz to inne wyjściowe ustawienia i przez to nie mogliśmy się czasem odnaleźć. Później czekała nas duża ilość gier i podróże, które oznaczały brak czasu na odpoczynek i trening. Ciężko jest znaleźć siłę na spotkania, które rozgrywa się po podróży autokarem przez osiem czy, jak w przypadku meczu z Rematem Zalau, trzynaście godzin. Poza tym wszyscy nasi rywale chcą nas pokonać, bo jesteśmy mistrzem Polski. Wiele czynników miało wpływ na naszą niezadowalającą grę, ale w Rzeszowie jest dobry zespół, który może grać dużo lepiej. Uciekło nam trochę ligowych punktów, ale myślę, że po świętach nadejdzie czas, w którym zdobędziemy kilka oczek i zmniejszymy różnicę punktową.

Jakie znaczenie ma dla ciebie gra w pierwszej szóstce, mając na uwadze fakt, iż Resovia ma bardzo szeroki i równy skład, w którym znajduje się po kilku siatkarzy na każdej pozycji gotowych do gry w każdym momencie?

Kiedy podpisywałem swój kontrakt, usłyszałem, że będzie tu dwunastu zawodników, którzy mogą grać. Według mnie w takiej sytuacji dobre jest tylko jedno rozwiązania – grają ci, którzy są aktualnie w najlepszej dyspozycji i nic im nie dolega. Inną sprawą jest to, że siatkarze nie decydują o miejscu w składzie. To praca naszego trenera i to on odpowiada za dobór najlepszego ustawienia. Oczywiście jako zawodnik chciałbym zagrać w każdym spotkaniu, ale moim obowiązkiem jest akceptować decyzje pierwszego trenera i nie mam z tym żadnego problemu.

Masz doświadczenie wyniesione z parkietów ligi włoskiej i rosyjskiej. Co nowego spotkało cię w PlusLidze?

Siatkówka jest jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce. Możemy grać przy pełnych trybunach niemal wszędzie. Jest tu wielu fanów siatkówki i to robi wrażenie. Dla nas, sportowców, to zaszczyt i radość grać przed tak wieloma kibicami, a w Rosji i Włoszech nie zawsze odwiedzaliśmy pełne hale.

Jakie są twoje odczucia po losowaniu par w I rundzie play-off Ligi Mistrzów? Jak oceniasz szanse Resovii w spotkaniu z mistrzem Włoch – Lube Banca Marche Macerata?

Myślę, że nie jest to aż tak trudny rywal, biorąc pod uwagę to, że mogliśmy trafić na Trentino albo Zenit Kazań. Słyszeliśmy co nieco o kontuzjach w zespole Lube. Macerata nie jest niezwyciężona i jeśli zagramy naszą najlepszą siatkówkę, to mamy z nimi duże szanse wygrać. Spotkanie i rywalizacja z moimi kolegami z kadry Serbii grającymi w Maceracie jak Dragan Stanković czy Sasa Starović będzie bardzo miłe.

Czy wiesz o tym, że w ostatnich latach Resovia nie wygrała nawet jednego spotkania z włoską drużyną w europejskich pucharach?

Nie wiedziałem o tym, ale myślę, że najwyższy czas zakończyć tę negatywną passę. Dla nas głównym celem jest dobra gra, bo w przeciwnym wypadku na pewno przegramy. Wszystko zależy od nas – jeśli pokażemy 100% naszych umiejętności, to mamy szansę na zwycięstwo.

źródło: CEV

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved