Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Jarosław Bodys: Czasem przydaje się szklanka lub kubeł zimnej wody

Jarosław Bodys: Czasem przydaje się szklanka lub kubeł zimnej wody

fot. plkspszczyna.pl

- Mamy chyba trochę pecha, bo od samego początku rozgrywek każdy kto z nami gra, wznosi się na wyżyny swoich umiejętności, o tym mówią wszyscy. Dlatego nie martwi mnie to, że gdzieś stracimy punkt lub dwa punkty - mówi trener PLKS Pszczyna, Jarosław Bodys.

Po dobrym początku sezonu przytrafiły wam się dwie wpadki – najpierw porażka z MKS Świdnica, potem z SMS Sosnowiec. Z czego to wynika?

Jarosław Bodys:Każdy zespół wcześniej czy później będzie miał jakiś dołek, to jest rzecz zupełnie normalna. My mamy zespół czternastoosobowy, rzadko się zdarza, byśmy całe spotkanie rozegrali jedną szóstkę. Te zawodniczki, które stoją częściej w kwadracie, a na co dzień trenują, muszą się też sprawdzić w meczu, samo trenowanie nic im nie da. Stąd nasze czasem lepsze, a czasami gorsze sety, szczególnie jeśli skład tak często się zmienia. Wpadka zdarzyła nam się w meczu ze Świdnicą, potem w spotkaniu z SMS, chociaż uważam, że zespół SMS zagrał z nami bardzo dobry mecz. Jeśli chodzi o Świdnicę, to na pewno większa wina była po naszej stronie.

W tym roku z każdej grupy II ligi wyjdą do rozgrywek o I ligę dwa zespoły. To chyba dobre rozwiązanie dla was, biorąc pod uwagę, że w grupie 2 znalazły się dwie bardzo silne drużyny – wy i Politechnika Częstochowska.



Jest to na pewno dobre rozwiązanie, bo daje szansę drugiemu zespołowi, natomiast sam podział grup i dwanaście drużyn w naszej grupie wydłuża znacznie sezon, nawet do ośmiu miesięcy, co jest pewnym ewenementem. Premiuje się wprawdzie też 2. miejsce, ale stworzenie turnieju półfinałowego spowodowało, że skończymy grać dopiero w czerwcu. Co w takim razie z okresem roztrenowania, co z okresem przejściowym dla zespołów, które dzięki swojej dobrej grze awansują do I ligi? Kiedy mają ustalać nowy budżet, pozyskiwać nowe zawodniczki? Rozwiązanie to więc nie jest do końca szczęśliwe, ale na pewno wynikało z jakichś przesłanek. Z pewnością nie będzie ono dobre dla zespołów, które uzyskają awans, im pozostanie bardzo mało czasu na przygotowania do nowego sezonu.

Wygląda na to, że zajmiecie po rundzie zasadniczej jedno z dwóch pierwszych miejsc. Czy masz jakiegoś faworyta, na którego chciałbyś trafić w play-off?

W play-off, jeśli się do nich zakwalifikujemy, to i tak musimy pokonać w nich dwa zespoły. Teoretycznie na dzień dzisiejszy przed nami jest jeszcze Częstochowa. Zakładam, że rozstrzygnięcie, kto zajmie pierwsze miejsce w grupie, nastąpi gdzieś w połowie lutego, gdy zmierzymy się w bezpośrednim pojedynku. Pozostała grupa zespołów jest bardzo wyrównana, z każdym można przegrać mecz, z każdym można stracić punkty. Zależy to może nie tylko od dyspozycji dnia, ale również od tego, jak zagra przeciwnik. My mamy chyba trochę pecha, bo od samego początku rozgrywek każdy kto z nami gra, wznosi się na wyżyny swoich umiejętności, o tym mówią wszyscy. Dlatego nie martwi mnie to, że gdzieś stracimy punkt lub dwa punkty – rzadko zdarza się, że zespół rozgrywa 22 mecze i wychodzi bez straty punktu. Ja wychodzę też z założenia, że czasami przyda się szklanka, a czasami kubeł zimnej wody na głowę, co daje do myślenia, przede wszystkim zawodniczkom, co zrobić, by takich wpadek później uniknąć. Ja daję równe szanse zespołowi z Katowic i Jaworzna, może do nich dołączyć Silesia Volley II i zespół z Gliwic, o ile zacznie grać na miarę swoich możliwości, a to personalnie bardzo dobry zespół.

O PLKS Pszczyna mówi się jako o jednym z kandydatów do awansu, wy też nie ukrywacie swoich aspiracji. Jak widzisz wasz zespół na tle innych czołowych zespołów II ligi kobiet?

Przed świętami mieliśmy okazję poznać jeden z zespołów, który teoretycznie ma szansę wyjść ze swojej grupy. My na turnieju w Katowicach nie zagraliśmy w pełnym składzie, ŁKS Łódź też nie miał pełnej szóstki, ale na ten mecz moje dziewczyny się sprężyły i wygrały. ŁKS to fajny przeciwnik, był to ciekawy mecz, musieliśmy się trochę sprężyć, żeby wygrać te trzy sety. Z pozostałych zespołów znamy siłę Szóstki Biłgoraj, nie mamy pojęcia jak gra Developres Rzeszów, chyba najpoważniejszy kandydat do awansu. Wszystko zweryfikuje maj, turnieje półfinałowe i turniej finałowy.

W tym sezonie prawdziwe granie zacznie się dopiero w kwietniu w play-off. Przygotowując się do rozgrywek, brałeś pod uwagę tak rozciągnięty w czasie sezon?

Mieliśmy dwa warianty – albo rozpocząć przygotowania tak, by osiągnąć apogeum swoich możliwości na przełomie listopada i grudnia, albo przygotować się bardzo mocno na początku i wystartować z wysokiego „C” od początku w lidze. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie, z tego powodu, że zespół liczy 14 zawodniczek. Każdy przypadek kontuzji czy też urazu nie spowoduje rozpadu zespołu i możemy grać długo na wysokim poziomie. Prawdopodobnie też z tego wynika ten obecny lekki spadek formy, ale próbujemy ogrywać wszystkie zawodniczki. To musi mieć swoje konsekwencje, tym bardziej że na boisko wchodzą zawodniczki jeszcze nie rozgrzane, więc przynajmniej na początku poziom ich gry jest niższy. Mamy przerwę trzytygodniową pomiędzy rundą zasadniczą a play-off, braliśmy to pod uwagę i wtedy zrealizujemy drugi cykl przygotowań konkretnie pod play-off i kolejne turnieje, oczywiście jeśli się do niej zakwalifikujemy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved