Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jasna strona I ligi mężczyzn

Jasna strona I ligi mężczyzn

fot. archiwum

Za nami półmetek rundy zasadniczej I ligi mężczyzn. W trwającym sezonie rywalizacja na zapleczu PlusLigi jest niezwykle interesująca. Jak wyglądały dotychczasowe zmagania? Jakie są pozytywne aspekty walki w tej klasie rozgrywkowej?

Ciekawie jak zawsze, tłoczno jak nigdy

Od kilku lat pierwszoligowe rozgrywki stają się coraz ciekawsze, jednak ten sezon jest wyjątkowy, bowiem niemal każda kolejka przynosi jakieś niespodzianki, a w czołówce po każdym weekendzie dochodzi do sporych przetasowań. Do półmetka rundy zasadniczej aż dwadzieścia spotkań rozstrzygało się w tie-breaku, a jedynie w piątej kolejce żaden z pojedynków nie zakończył się po pięciosetowym boju. Dotychczas jedynie BBTS Bielsko-Biała wypracował sobie dość znaczącą przewagę nad rywalami. Nad plasującymi się na drugim miejscu Czarnymi Radom podopieczni Janusza Bułkowskiego mają sześć punktów przewagi. Jednak obecny system punktowania sprawia, że może ona zostać bardzo szybko zniwelowana. – Mamy na razie pięć punktów przewagi nad zespołem z Radomia, ale wystarczą dwie nasze porażki i inne drużyny mogą nas dogonić – mówił niedawno przyjmujący BBTS-u, Michał Błoński. Za to za bielszczanami ścisk jest niesamowity. Czarnych Radom od ósmego w tabeli KPS-u Jadar Siedlce dzieli tylko sześć punktów. Ponadto na włączenie się do walki o fazę play-off chrapkę mają jeszcze Ślepsk Suwałki i Kęczanin Kęty. Wydaje się, iż jedynie Energetyk Jaworzno i AZS UAM Poznań we wcześniejszej fazie rozgrywek poniosły zbyt duże straty, by realnie myśleć o walce o czołową ósemkę, co jednak nie oznacza, że dwa zespoły zamykające tabelę nie urwą jeszcze punktów faworytom. O tym już na własnej skórze (i to dość boleśnie) przekonały się między innymi: Energa Pekpol Ostrołęka, Camper Wyszków czy Cuprum Lubin, które nie zdobyły kompletu oczek w starciach z ligowymi outsiderami. – Pierwsza liga od lat się wzmacniała i to widać w tym sezonie, kiedy jest bardzo wyrównana. Pierwszy zespół grając z ostatnią drużyną w tabeli, nie może do końca być pewien wyniku meczu. To nakręca poziom pierwszej ligi – komentował Sławomir Gerymski. Obecnie trudno przewidzieć jak będzie wyglądała tabela na koniec sezonu zasadniczego, ale pewne jest, że na zapleczu PlusLigi nie zabraknie walki, emocji i zaskakujących wyników w następnych kolejkach.

Znane twarze na pierwszoligowym froncie



Siatkówka to jeden z najpopularniejszych sportów w naszym kraju. Jednak zainteresowanie kibiców wiąże się przede wszystkim ze zmaganiami reprezentacyjnymi oraz walką w PlusLidze i ORLEN Lidze, a przecież są jeszcze niższe klasy rozgrywkowe, w których grają znani zawodnicy, a emocjami z jednego meczu I ligi często można by obdzielić kilka pojedynków PlusLigi. Z roku na rok rośnie poziom zaplecza ekstraklasy. Gwarantują to zawodnicy, którzy wcześniej grali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jeszcze kilka lat temu siatkarze nie mieszczący się w klubach walczących w PlusLidze obierali kierunek zagraniczny. Teraz spora grupa doświadczonych zawodników wybrała rywalizację na zapleczu ekstraklasy. Niemal w każdym zespole można znaleźć graczy, którzy niedawno bronili barw ekip z PlusLigi. Rekordzistą pod tym względem jest bielski lider. W jego szeregach występuje pięciu graczy z plusligową przeszłością – Jarosław Macionczyk, Michał Błoński, Adam Swaczyna, Mariusz Gaca i Maciej Wołosz. W Czarnych Radom doświadczony trzon drużyny stanowią między innymi: Marcin Kocik, Bartłomiej Neroj i Robert Prygiel, choć nie można też zapominać o Januszu Gałązce, który wcześniej znajdował się w składzie AZS Politechniki Warszawskiej. W  Pekpolu Ostrołęka epizody w najwyższej klasie rozgrywkowej mają za sobą: Maciej Krzywiecki i Jan Król. Z kolei w MKS-ie Banimex Będzin występuje Sławomir Szczygieł, który wcześniej bronił barw między innymi Jastrzębskiego Węgla. Nie można też zapominać o młodym Tomaszu Głodzie, mającym na swoim koncie chociażby występ w Lidze Mistrzów w barwach Asseco Resovii Rzeszów. W Cuprum Lubin karierę kontynuują: Jakub Oczko, Michał Żuk, Maciej Kordysz i Bartosz Buniak. Camper Wyszków pozyskał niedawno Kamila Kacprzaka, który już jadł chleb z niejednego siatkarskiego pieca. Grającym trenerem Stali AZS PWSZ Nysa jest były reprezentant Polski, Jarosław Stancelewski, którego wspierają tak doświadczeni siatkarze jak Krzysztof Andrzejewski czy Piotr Łuka. W Ślepsku Suwałki odnalazł się Wojciech Winnik, a w KPS-ie Jadarze Siedlce – Maciej Gorzkiewicz. Z kolei barw Kęczanina Kęty bronią Maciej Fijałek i Marcin Mierzejewski. Jedynie w zespołach z Poznania i Jaworzna próżno szukać boiskowych wyjadaczy z plusligową przeszłością. Taka ilość doświadczonych graczy występujących na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej sprawia, że jej poziom ciągle się podnosi, a młodzi gracze mają od kogo uczyć się siatkarskiego rzemiosła.

To idzie młodość, młodość, młodość

Różne są koncepcje budowania drużyn występujących na zapleczu PlusLigi. Kluby o stabilnym i stosunkowo pokaźnym budżecie mogą sobie pozwolić na zatrudnienie większe ilości doświadczonych zawodników, inne stawiają na mieszankę rutyny z młodością. Ale są też takie, których trzon oparty jest na młodych siatkarzach. Pewnie dopiero na koniec sezonu będzie można ocenić, która strategia tworzenia zespołu jest słuszna. Jednak już teraz można zauważyć, iż zdolna młodzież, która nie załapała się do drużyn z najwyższej klasy rozgrywkowej, nie wybrała gry w Młodej Lidze, a w I lidze, która jest znacznie atrakcyjniejsza, stoi na wyższym poziomie, a młodzi zawodnicy mogą podpatrywać w akcji bardziej doświadczonych kolegów. Dobra gra w tej klasie rozgrywkowej jest często przepustką do sportowego awansu i znalezienia się w którymś z klubów PlusLigi. Tak wcześniej stało się chociażby z Pawłem Adamajtisem, Michałem Poterą i Radosławem Zbierskim. W tym sezonie I liga również jest pełna młodych i utalentowanych graczy. W BBTS-ie w ataku pierwsze skrzypce gra Kamil Lewiński. Drużyna z Radomia naszpikowana jest młodzieżą, która ma papiery na wielkie granie, by chociażby wspomnieć Jakuba Wachnika, Bartłomieja Grzechnika czy Pawła Filipowicza. W MKS-ie cenne doświadczenie „łapie” Tomasz Głód, a w Cuprum boiskowe szlify zbiera Łukasz Łapszyński. W nyskiej Stali z coraz lepszej strony pokazuje się Maciej Kęsicki, z kolei jednym z podstawowych ogniw AZS-u UAM Poznań stał się Damian Schulz. Jednym z filarów Ślepska Suwałki jest Adrian Buchowski, a z młodych zawodników grających w podlaskim zespole można jeszcze wymienić chociażby Jakuba Peszko. – W I lidze jest bardzo dużo zdolnej młodzieży, która w pogoni za chęcią bycia lepszym i dostania się w przyszłości do ligi zawodowej, pracuje bardzo mocno – podkreślił Sławomir Gerymski. Zatem pewnie za jakiś czas przynajmniej o kilku z wyżej wymienionych nazwisk usłyszymy w kontekście transferu do wyższej klasy rozgrywkowej. A czyja gwiazda rozbłyśnie w fazie play-off?

Różne losy beniaminków

W sezonie 2011/2012 awans do I ligi uzyskali Czarni Radom oraz Kęczanin Kęty. Jednak na skutek wycofania się z rywalizacji GTPS-u Gorzów Wielkopolski oraz Siatkarza Wieluń, na tym szczeblu rozgrywkowym pojawiły się dwa wolne miejsca. Ostatecznie zajęły je: Camper Wyszków i AZS UAM Poznań. Co ciekawe, ten drugi zespół znalazł się w I lidze po losowaniu, w którym oprawo gry na zapleczu PlusLigi ubiegał się z Wandą Kraków. Tak więc do nowego sezonu w roli beniaminka przystąpiły aż cztery zespoły. Ambicje ich były różne, ale głównym celem dla I-ligowych nowicjuszy było utrzymanie się w lidze. Dotychczas wśród beniaminków najlepiej spisuje się ten z Radomia. Mimo że podopieczni Wojciecha Stępnia przegrali między innymi z Energą Pekpolem Ostrołęka, BBTS-em Bielsko-Biała i Stalą AZS PWSZ Nysa, to na półmetku rundy zasadniczej plasowali się na znakomitym drugim miejscu. Niewiele gorzej wiedzie się ekipie z Wyszkowa, która po uzupełnieniu składu o Igora Kozłowskiego, Waldemara Świrydowicza i Kamila Kacprzaka, plasuje się w połowie stawki, mając zaledwie trzy punkty straty do Czarnych. Na walkę o czołową ósemkę szanse ma jeszcze Kęczanin, który jak na razie plasuje się na dziesiątej pozycji, ale jego wygrane nad radomianami, suwalczanami czy siedlczanami pokazały, że kęczanie sroce spod ogona nie wypadli. Ale problemem podopiecznych Marka Błasiaka był fakt, że wszystkie punkty w pierwszej części sezonu zasadniczego zdobyli na własnym parkiecie, a większość spotkań rundy rewanżowej zagrają na wyjazdach. Tak więc myśląc o załapaniu się do fazy play-off, muszą zacząć zdobywać punkty na parkietach rywali. Że jest to możliwe, pokazali tuż przed świętami, kiedy w Lubinie wykazali wyższość nad Cuprum. Jak na razie najgorzej radzi sobie beniaminek z Poznania, który obecnie zajmuje przedostatnie miejsce w lidze i ma już tylko iluzoryczne szanse na znalezienie się w czołowej ósemce. – Kolejny mecz przegraliśmy przez siatkarskie niuanse i brak doświadczenia. To bardzo boli, bo przeciwnik grał w taki sposób, że mogliśmy pokusić się o trzy punkty. Wcześniejsze nasze mecze również wyglądały podobnie. Z zespołami z Nysy czy Lubina przegraliśmy w końcówkach. Na razie płacimy frycowe za brak doświadczenia i ogrania w I lidze – mówił po jednej z porażek szkoleniowiec akademików. Obecnie wszystko wskazuje na to, że podopiecznym Damiana Lisieckiego pozostanie rywalizacja w fazie play-out, chociaż dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.

Pierwszoligowy rodzynek wśród plusligowych gigantów

Puchar Polski od lat traktowany jest przez większość pierwszoligowych zespołów jak zło konieczne. Ale są też drużyny, które bardzo prestiżowo podchodzą do tych rozgrywek. W przeszłości MKS Będzin czy GTPS Gorzów Wielkopolski pokazały już, że ekipy z zaplecza PlusLigi mogą udanie rywalizować z przeciwnikami z siatkarskiej elity. W tym sezonie zaszczytu zmierzenia się z zespołami z najwyższej klasy rozgrywkowej dostąpiły Cuprum Lubin oraz Czarni Radom. Jednak podopieczni Pawła Szabelskiego nie sprostali Effectorowi Kielce, przegrywając 1:3. Za to zawodnicy Wojciecha Stępnia sprawili swoim kibicom miły świąteczny prezent, pokonując 3:1 Trefla Gdańsk. Co prawda gdańszczanie do Radomia pojechali w rezerwowym składzie, ale i wśród gospodarzy szansę pokazania się dostali siatkarze, którzy na co dzień nie mają zbyt wielu okazji do gry w podstawowym składzie – Kacper Gonciarz, Michał Ostrowski czy Rafał Pszenny. Sukces w starciu z pomorską ekipą sprawił, że w kolejnej rundzie Pucharu Polski na Czarnych czeka ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. – Wielu naszych zawodników marzy o karierze, jaką robią siatkarze ZAKSY. Dlatego dla nich zagranie meczu o stawkę z zespołem z Kędzierzyna może być wielką przygodą – mówił niedawno na łamach naszego serwisu grający drugi szkoleniowiec mazowieckiego zespołu, Robert Prygiel. Z pewnością starcie z tak renomowanym rywalem będzie wielkim wydarzeniem w życiu młodych radomskich siatkarzy, tym bardziej że dwa pojedynki w ćwierćfinale Pucharu Polski zagrają na własnej hali. Zatem końcówka roku dla Czarnych zapowiada się nadzwyczaj ciekawie. Starcie z jednym z faworytów PlusLigi może stać się dla wielu podopiecznych trenera Stępnia przepustką do sportowego awansu i zainteresowania nimi możnych klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej. Tylko czy radomianie wykorzystają szansę, na którą sami wcześniej zapracowali?

Entliczek pentliczek, kto wygra I ligę…

… tego nie wie nikt! O ile w PlusLidze bez większego problemu można wytypować zespoły, które powalczą o mistrzostwo Polski, o tyle konia z rzędem temu, kto dziś wskaże triumfatora pierwszoligowych rozgrywek. Niby na głównego pretendenta do końcowego sukcesu wyrasta BBTS, ale nie od dziś wiadomo, że faza play-off rządzi się własnymi prawami. Już poprzedni sezon pokazał, że nawet z siódmego miejsca po fazie zasadniczej można awansować aż do finału I-ligowej rywalizacji. Nie jest wykluczone, że w trwających rozgrywkach sytuacja się powtórzy, tym bardziej że kilka zespołów borykało się z kłopotami zdrowotnymi, które wpłynęły na osiągane przez nie wyniki. Powoli z jesiennego snu budzi się mistrz I ligi, który jeszcze niedawno był poza czołową ósemką. Na lepszą i równiejszą grę stać również Cuprum Lubin. Podopieczni Pawła Szabelskiego pokazali już, że potrafią zbudować formę na najważniejsze mecze, więc pewnie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na podtrzymanie dobrej passy liczy z pewnością radomski beniaminek, a i Ślepsk Suwałki, który jak na razie plasuje się na dziewiątej pozycji, chce dorzucić swoje trzy grosze do I-ligowej rywalizacji. Pomieszać szyki przeciwnikom zamierzają także zespoły z Wyszkowa i Ostrołęki. Pewnie druga część sezonu zasadniczego także sypnie niespodziankami, a przez to będzie jeszcze ciekawsza. Bo czym byłaby siatkówka bez niespodzianek?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved