Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Jasna strona I ligi kobiet

Jasna strona I ligi kobiet

fot. archiwum

Kończący się rok jest okazją do podsumowania tego, co się działo w siatkówce przez minione dwanaście miesięcy. Siatkarki na zapleczu ORLEN Ligi rozegrały już pierwszą część fazy zasadniczej. Niby niższa klasa rozgrywkowa, ale jest w niej wiele pozytywów.

Niższa klasa rozgrywkowa, ale nie jest nudno…

Od kilku już sezonów mówi się, że pierwszoligowe rozgrywki stają się coraz bardziej interesujące. Rzeczywiście można zauważyć, że z roku na rok przybywa zespołów, które aspirują do walki o czołowe lokaty. Patrząc na ligową, tabelę różnice są naprawdę niewielkie. Można powiedzieć nawet żadne i każda kolejna kolejka może przynieść spore przetasowania. Jedynie dwóm pierwszym zespołom udało się wypracować kilka punktów przewagi. Lider – Jedynka Aleksandrów Łódzki – nad drugim Chemikiem Police ma na koniec roku 2012 o jeden mecz więcej i siedem oczek przewagi, natomiast policzanki trzecią Silesię Volley Mysłowice/Chorzów wyprzedzają o cztery punkty. Różnice te pokazują, jak zacięta jest rywalizacja pomiędzy zespołami. Na pewno żaden z teamów nie powie, że przystępując do danego meczu, spodziewa się łatwego zwycięstwa, wszyscy zdają sobie sprawę, że często trzeba je wręcz wyrwać przeciwnikowi. – W lidze nie ma łatwych pojedynków, każdy będzie trudny. Teraz będzie jeszcze ciężej niż w pierwszej rundzie, ponieważ zespoły się już poznały. Pierwsza runda pokazała, że każdy może wygrać z każdym. Niejeden z faworytów doznał porażki i pewnie jeszcze nie raz dojdzie do takich sytuacji w tej lidze – mówiła w jednym z wywiadów Strefie Siatkówki środkowa Jedynki Aleksandrów Łódzki, Ewa Kwiatkowska. Niespodzianek rzeczywiście nie brakowało. Wystarczy wspomnieć tutaj chociażby porażki naszpikowanego gwiazdami Chemika Police, o którym przed sezonem mówiło się, iż każdy stracony set będzie wręcz sensacją. Potknięcia „chemicznych” z Budowlanymi, Wisłą, Silesią Volley, a także porażki Jedynki w Toruniu i Stężycy na zapleczu ekstraklasy tylko dodawały smaczku. Malkontenci mogliby się z tym nie zgodzić, bowiem patrząc na poszczególne wyniki, można odnieść zupełnie inne wrażenie. Niewiele spotkań w pierwszej rundzie fazy zasadniczej zakończyło się po pięciosetowym boju, bowiem zaledwie jedenaście, a głównie przeważały wyniki 3:0, lub 3:1, ale mnóstwo było setów, w których sprawa wyniku otwarta była do samego końca i o tym, że ta, a nie inna drużyna wychodziła z danej partii zwycięsko, decydowały niuanse.

Beniaminek równa się zespół do bicia? Wcale nie…



W tym sezonie w kobiecej I lidze zespołami, które awansowały bezpośrednio z II ligi, są TKS-T Budowlani Budlex Toruń i AGH Galeco Wisła Kraków. Jest także trzeci zespół – Wieżyca 2011 Stężyca, który do ligi wszedł z III ligi, kupując Jadar AZS Politechnikę Radom. Przed sezonem wielu mówiło, że te ekipy nie będą miały zbyt wiele do powiedzenia w rozgrywkach i raczej przyjdzie im się mierzyć o pozostanie w lidze. Rzeczywistość jednak szybko pokazała, że te teorie są błędne. Torunianki już na samym początku rozgrywek pokonały faworytki z Polic i na tym wcale nie zamierzały poprzestać. Zwycięsko wyszły także z pojedynkami z innymi drużynami, które były typowane do zajęcia czołowych lokat. Wystarczy wspomnieć, że jako jedyne pokonały zespół z Aleksandrowa Łódzkiego, ich wyższość musiały także uznać chociażby akademiczki z Krakowa. Przez wielu zespół ten szybko został okrzyknięty rewelacją rozgrywek. Dopiero plaga kontuzji sprawiła, że wyniki tej drużyny znacznie się pogorszyły i spadła ona na siódmą pozycję. – Trzy z czterech zespołów, które nie ukrywają, iż będą walczyły o awans, nam udało się pokonać. Wyzwoliło to w dziewczynach dodatkową energię i moc, ale również wiarę w to, że swoją pracę wykonują rzetelnie. Pracujemy ciężko, a zawodniczki się temu reżimowi poddają. Widzimy tego efekty – mówił w jednym z wywiadów trener Mariusz Soja. Ambitnie walczy także krakowska Wisła, która rok 2012 zakończyła na wysokim czwartym miejscu. Krakowianki poza urwaniem punktu Chemikowi Police nie sprawiły może jakieś spektakularnej niespodzianki, ale grały dość równo, nie zanotowały większych wpadek i sukcesywnie powiększały swoją zdobycz punktową. – Bardzo się cieszę, że udało nam się uzbierać tyle cennych punktów, ponieważ dają nam one jakąś stabilizację, no i oczywiście lepszy start w kolejnej fazie rozgrywek. Zależy nam przede wszystkim na bardzo dobrej, równej i poukładanej grze, którą – mam nadzieję – widać na boisku – nie ukrywał satysfakcji z wyników zespołu trener Marcin Wojtowicz. Z walki o miejsce w czołowej ósemce nie rezygnuje na pewno beniaminek ze Stężycy. Podopieczne Grzegorza Wróbla rok zakończyły na miejscu dziewiątym. Zespół nie odniósł może wielu zwycięstw, ale na pewno nie był łatwym przeciwnikiem dla nikogo. Punkty ze stężyczankami straciły chociażby ekipy z Torunia czy Mysłowic. – Mój zespół stać na bardzo wiele. Mam nadzieję, że nie raz to udowodnimy. Myślę, że jesteśmy w stanie dołączyć do czołówki, choć jeszcze wiele pracy przed nami – nie ukrywała swojego optymizmu w jednym z wywiadów rozgrywająca Wieżycy 2011 – Gabriela Jasińska.

Przy tej okazji warto przyjrzeć się także zespołom, które w I lidze kobiet nie są nowicjuszami, a ich postawa jest godna odnotowania. Na pewno takim zespołem jest lider z Aleksandrowa Łódzkiego, który co prawda był kandydatem do miejsca w czołówce, ale niewielu się spodziewało, że w tym sezonie odniesie jak na razie tylko jedną porażkę. Jest to zespół, który poza byłą reprezentantką Polski Marleną Mieszałą nie ma wielkich indywidualności, ale to właśnie zespołowość i dobra atmosfera są głównymi atutami tej drużyny. – Mam drużynę i wolę, żeby tak zostało. My się bawimy po każdym zdobytym punkcie, czy to jest mecz, czy trening. Panuje dobra atmosfera, bo lubimy to, co robimy – zdradził receptę na sukces trener Jedynki, Mariusz Bujek. Drugim takim zespołem jest na pewno Silesia Volley MOSiR Mysłowice/Chorzów, która wprawdzie sezon rozpoczęła niemrawo, ale potem przyszła imponująca seria sześciu meczów bez porażki. Podopieczne Sebastiana Michalaka w pokonanym polu zostawiły m.in. Chemika Police. Podobnie jak w przypadku Jedynki, silesianki, które rok zakończyły na trzeciej pozycji, nie dysponują wybitnymi zawodniczkami, ale ich atutem jest walka całą drużyną i przede wszystkim walka do samego końca. – Bardzo często zespoły ocenia się przez pryzmat nazwisk czy też dokonań zawodniczek w poprzednich sezonach. To jest jak najbardziej zasadne, a my znacznie w tej kwestii ustępujemy Chemikowi Police, drużynie z Aleksandrowa Łódzkiego. Do I ligi od kilku lat trafia sporo zawodniczek z ekstraklasy i przez to ta nasza liga jest zdecydowanie coraz mocniejsza. My opieramy się o dziewczyny wychowane w Chorzowie, takie, które od kilku ładnych lat związane są z Mysłowicami. W tej chwili mamy chyba dziewięć zawodniczek poniżej 21 roku życia, więc jest to bardzo młody zespół. W każdym meczu regularnie na parkiecie mamy 3-4 dwudziestolatki. Okazuje się po raz kolejny, że to nie nazwiska grają, liczą się umiejętności i wola walki – mówi trener Sebastian Michalak.

Coraz lepsze zawodniczki i coraz wyższy poziom… widać gołym okiem

Patrząc na składy poszczególnych zespołów, można powiedzieć, że nie brakuje w nich wspaniałych zawodniczek, byłych… a nawet i obecnych reprezentantek Polski i nie tylko. Wspomniana została już Marlena Mieszała, ale nie należy zapominać także o innych ikonach polskiej, żeńskiej siatkówki, jak chociażby Beata Strządała w zespole z Murowanej Gośliny czy mistrzyni Europy – Joanna Mirek – w Chemiku Police. W tej lidze są także i obecne kadrowiczki, głównie w Policach. Mowa tutaj o MVP poprzedniego sezonu w ekstraklasie, Izabeli Kowalińskiej, czy reprezentantkach Francji i Czech: Veronice Hudimie i Lucie Muhlsteinovej. Zawodniczki, które mają za sobą przygodę, i to nie jednoroczną, z ekstraklasą, można wymieniać bez liku. Przoduje tutaj rzecz jasna Chemik, który poza tymi wymienionymi wcześniej ma w swoich szeregach tak znane zawodniczki jak: Aleksandra Krzos, Agnieszka Rabka, Dominika Sobolska czy Katarzyna Mróz. W zespole Silesii Volley możemy spotkać znaną z Gedani Żukowo Justynę Sachmacińską, jest także Agata Karczmarzewska-Pura. W Aleksandrowie Łódzkim grają znana z Centrostalu Bydgoszcz Dominika Nowakowska czy z Gwardii Wrocław Marta Natanek, kojarzona bardziej pod nazwiskiem Czerwińska, a także Agata Babicz. W Stężycy możemy podziwiać chociażby Marzenę Wilczyńską czy Ewę Kasprów, która także ma za sobą przygodę z reprezentacją. Epizod z ekstraklasą, grając w Rumii, mają także Izabela Hohn, Michalina Jagodzińska czy Aleksandra Theis. Jest to głównie związane z tym, że w lidze pojawiają się sponsorzy, są inwestowane coraz większe pieniądze, jak chociażby w Policach czy Stężycy, a także z tym, że w ORLEN Lidze pojawia się coraz więcej znanych, zagranicznych siatkarek.

Coraz większa liczba znanych zawodniczek powoduje, że poziom ligi z roku na rok idzie ku górze. Gołym okiem widać, że gra poszczególnych zespołów staje się coraz bardziej poukładana, coraz więcej jest naprawdę dobrych siatkarskich akcji, których nie powstydziłyby się nawet zespoły z ORLEN Ligi. Zauważają to na pewno same zawodniczki i trenerzy. – Poziom jest bardzo wysoki i o tym już się nie raz przekonaliśmy. Jest dużo zespołów naprawdę bardzo fajnie walczących, grających odważnie w zagrywce. W ORLEN Lidze nie ma aż tylu zawodniczek zagrywających z wyskoku. Tutaj, w tej lidze są przynajmniej dwie zawodniczki w zespole, które ten element wykonują dobrze i mocno. Bardzo fajnie też dziewczyny walczą w obronie, podbijają dużo piłek, głównie z racji tego, że są niższe – opinia szkoleniowca Chemika Police, Mariusza Wiktorowicza, nie jest tutaj wcale odosobniona, gdyż w podobnym tonie wypowiada się wielu trenerów.

Awans dwóch zespołów? Całkiem możliwe…

Przed nami jednak kolejna część sezonu i patrząc na to, co się wydarzyło do tej pory, ciężko jest przewidzieć, co się wydarzy w roku 2013. Na pewno nie raz, nie dwa będziemy świadkami naprawdę ciekawych pojedynków i przede wszystkim stojących na wysokim poziomie. Jedynkę Aleksandrów Łódzki i Eliteski AZS UEK Kraków czekają dodatkowo jeszcze mecze z zespołami z ORLEN Ligi o awans do dalszej fazy Pucharu Polski. Ich rywalami będą odpowiednio Impel Wrocław i Budowlani Łódź. Obie ekipy nie są co prawda faworytem, ale na pewno nie stoją na straconej pozycji. Wracając do ligi, to patrząc na ścisk panujący w tabeli, może dojść jeszcze do wielkich przetasowań i tak naprawdę trudno jest powiedzieć, które zespoły i z jakich pozycji przystąpią do play-off. Wielu uważa, że o awans powinny walczyć zespoły z Aleksandrowa Łódzkiego i Polic, ale niespodzianek w tym sezonie na pewno nie brakowało i z końcowym werdyktem na pewno trzeba jeszcze się wstrzymać. Pozytywne jest na pewno to, że zespoły w przeciwieństwie do ligi męskiej mają szansę sportowego awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Kto wie czy w sezonie 2013/2014 w ORLEN Lidze nie będzie dwóch beniaminków. Poziom żeńskiej ekstraklasy w przeciwieństwie do jej zaplecza uległ jednak obniżeniu i wcale nie jest znacznie wyższy od I ligi. Przypomnijmy, że dziewiąta drużyna ORLEN Ligi rozegra baraże o ekstraklasę z drugim zespołem I ligi. Jeżeli pierwszoligowcowi uda się pokonać przeciwnika, będzie to pierwszy taki przypadek w historii i wcale nie należy takiej sytuacji wykluczać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved