Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > B. Janeczek: Wierzę, że w przyszłym sezonie będę grał w PlusLidze

B. Janeczek: Wierzę, że w przyszłym sezonie będę grał w PlusLidze

fot. archiwum

Chaumont VB 52 jest pierwszym zagranicznym klubem w karierze Bartosza Janeczka. Polski atakujący już się zaaklimatyzował w nowym otoczeniu, jednak wierzy w to, że w przyszłym sezonie będzie ponownie występować na parkietach PlusLigi.

Jak oceni pan mecz, który właśnie się zakończył (rozmowa została przeprowadzona w sobotę – przyp. red.), pomiędzy AZS Politechniką Warszawską i AZS Częstochowa?

Bartosz Janeczek: – Przyznam się, że nie widziałem całego meczu, bo wróciłem z Francji po szesnastu godzinach w podróży i nie zdążyłem na pierwszego seta. Po jego wyniku widać, że to był on wyrównany, a w pozostałych partiach różnie to bywało. Końcówka tego meczu ewidentnie należała do zespołu z Warszawy, Częstochowa nie podjęła walki po zwycięskim trzecim secie.

To pana pierwszy sezon za granicą, jak się pan tam odnajduje?



– Dokładnie, to mój pierwszy sezon poza krajem, myślę, że już całkiem dobrze się odnalazłem. Naprawdę jest mi tam dobrze i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zdobywamy coraz większą ilość punktów do ligowej tabeli, nie tylko pojedyncze oczka, ale również zwyciężamy w pojedynkach za trzy punkty. Ostatni mecz przed świętami wygraliśmy w bardzo dobrym stylu.

Właśnie się chciałam o ten mecz spytać, bo Chaumont grało wcześniej parę tie-breaków, które przegrało, natomiast w ostatniej kolejce udało się wam wygrać w pięciu setach z wiceliderem tabeli. Co o tym zadecydowało?

– Wcześniejsze tie-breaki nie układały się po naszej myśli, ale zawsze jest taki moment w każdej drużynie, która przegrywa kilka takich spotkań z rzędu, że się przełamuje i ten moment nastąpił w tym meczu. Dobrze taktycznie zagraliśmy zagrywką, naprawdę w tie-breaku ten element nam wychodził, stąd piąty set wygrany do siedmiu.

Może to jest też trochę tak, że jako beniaminek musieliście najpierw zapłacić frycowe?

– Myślę, że tak. Pierwsze mecze w sezonie były trudne, bo graliśmy z mistrzem i z dobrym zespołem z Paryża, gdzie nasza gra pozostawiała wiele do życzenia i tak naprawdę nie byliśmy zgrani. To zgranie dopiero teraz wychodzi i coraz lepiej się czujemy. W drużynie jest ośmiu nowych zawodników, jest to dosyć ciężka sytuacja dla każdego zespołu, żeby to wszystko poskładać w jedną całość, ale wszystko idzie w tym kierunku, coraz lepiej się rozumiemy na boisku.

Podobno jest pan jedynym atakującym w klubie?

– To też jest pierwsza taka sytuacja w moim życiu siatkarskim, że jestem jedynym atakującym. Nie mam zmiennika, muszę podołać temu przede wszystkim fizycznie. Minęła połowa sezonu i nie jestem zbytnio zadowolony z osiąganych wyników, jednak pracujemy dalej nad polepszaniem swoich umiejętności, to wszystko musi się zgrać i tworzyć jedną całość.

Co może pan powiedzieć o lidze francuskiej, o jej poziomie, organizacji? Na pewno różni się od tego, co jest tutaj w Polsce.

– Jest na pewno kilka dosyć znaczących różnic w organizacji, kwestia tego typu jak chociażby wyjazdy na mecze. W Polsce każdy zespół wsiada w autokar dzień przed spotkaniem, jedzie do danego przeciwnika i tam trenuje wieczorem, następnie gra mecz i wraca po meczu autokarem. Natomiast w lidze francuskiej jest tak, że poruszamy się środkami transportu publicznego. Wynika to przede wszystkim z odległości, jakie są pokonywane, ponieważ jadąc autokarem 750-850 kilometrów, nawet przy tych ekspresowych drogach, to i tak trzeba robić przerwy i czas przejazdu byłby bardzo wydłużony. Są szybkie pociągi TGV, które wykorzystujemy w poruszaniu się po kraju w dane miejsce, gdzie gramy. Myślę, że tutaj jest zasadnicza różnica. Załóżmy, że w sobotę gramy mecz, to w piątek po porannym treningu, który jest zawsze o 9.30 lub 10.00, wyjeżdżamy najpierw dwoma busami do Dijon, a potem już do danego miejsca pociągami. To jest taka rzecz, do której trzeba się przyzwyczaić.

– Myślę, że nie mam co narzekać, klub jest beniaminkiem i tak naprawdę uczy się wszystkiego, takich podstaw. Wiele rzeczy może jeszcze poprawić.

A jak pan sobie radzi z językiem francuskim? I jak wygląda komunikacja w drużynie, bo oprócz pana gra w niej jeszcze kilku obcokrajowców.

– Podstawowa komunikacja w drużynie odbywa się w języku angielskim, jednak mamy lekcje francuskiego. Ci zawodnicy, którzy tak jak ja praktycznie nie mieli styczności z tym językiem, uczęszczają na te lekcje i jest wesoło. Wydaje mi się, że to jest ciężki język, ale takie podstawowe zwroty w komunikacji to już chwyciliśmy.

Jak to się w ogóle stało, że trafił pan na wypożyczenie do Chaumont? Przed sezonem podpisał pan przecież kontrakt z Resovią.

– Już w paru wywiadach zostało powiedziane, jak to wszystko wyglądało, to już jest sprawa zamknięta. To już było, a trzeba myśleć tak naprawdę o kolejnym sezonie i tym obecnym, który jest jeszcze do rozegrania przede mną. W ten sposób trzeba by do tego podejść.

A ma pan nadzieję wrócić w przyszłym sezonie do PlusLigi?

– Głęboko wierzę w to, że będę w przyszłym sezonie grał w klubie z PlusLigi. Mam nadzieję, że będzie to Rzeszów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved