Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Wojciech Żaliński: Atmosfera w Radomiu jest wspaniała

Wojciech Żaliński: Atmosfera w Radomiu jest wspaniała

fot. archiwum

Wojciecha Żalińskiego radomskim kibicom nie trzeba specjalnie przedstawiać. Przyjmujący pojawił się w Radomiu przy okazji pucharowego meczu Czarni - Trefl, który radomianie wygrali 3:1 i w kolejnej fazie rozgrywek zmierzą się z ZAKSĄ.

Mówiłeś, że jeśli miałbyś grać w innym klubie niż Politechnika, to jedynie w Trentino. Teraz obserwujemy cię w Treflu Gdańsk. Skąd ta zmiana?

Wojciech Żaliński: – Nie miałem oferty z Trentino… Oczywiście to były żarty. Dostałem ofertę z Trefla, która według mnie była dla mnie dobra. No i tak się stało, że gram w Gdańsku.

Jak ci się podoba?



– Jeśli chodzi o samo miasto, to pięknie. Ma dużo atutów: morze, piękna starówka, miasto do życia jest naprawdę fajne. Szkoda tylko, że tak daleko od Radomia i Skarżyska, bo moje dziecko rzadko widuje swoich dziadków, ale cóż, takie jest życie.

W tym sezonie Politechnika jest na fali. Nie żałujesz, że odszedłeś?

– Może jest na fali, bo już w niej nie gram?

No chyba nie…

– Nie wiem, może to jest jakiś czynnik. Ale nie, w ogóle nie żałuję odejścia z Politechniki. Oczywiście doceniam ich postawę w tym roku, nie jestem tym jakoś strasznie zaskoczony. Dobrze trenują, mają dobrego trenera i grają na miarę swoich możliwości.

Jak ci się podobał powrót do Radomia?

Super. To była dla mnie bardzo sentymentalna podróż. Ja początkowo nie byłem wyznaczony do składu na ten mecz. Miałem być w grupie, która została w Gdańsku trenować. Poprosiłem jednak trenera Dariusza Luksa, żebym mógł do Radomia przyjechać. Nie grałem już chyba tutaj ze trzy lata… Nie wiem, kiedy bym miał następną okazję.

Od twojej ostatniej wizyty trochę się w hali zmieniło, przede wszystkim obrastający już legendą parkiet… Jak ci się w takim razie grało?

– Normalnie, podłoga nie gra, tylko zawodnicy i piłka. Siatka wisi na tej samej wysokości, są dwie antenki, takie samo boisko dziewięć na dziewięć. No i sufit jest taki sam, jak był w Radomiu, z klocków Lego ułożonych w żółtych kolorach. Cóż, parkiet mi nie przeszkadzał.

W pucharowym starciu byliście stawiani w roli faworytów. Wynik to niespodzianka czy tak miało być?

Chyba pierwszy mecz w tym sezonie, gdy my byliśmy faworytem… Niespodzianka? No cóż, nie mnie tu oceniać występ swój czy kolegów z drużyny. Od tego są trenerzy i dziennikarze. Czy zawiedliśmy? Sporo zawodników występuje w rozgrywkach Młodej Ligi, nie mają jeszcze takiego doświadczenia, więc mecz w Pucharze Polski jest idealną okazją, by zagrać przeciwko seniorom, drużynom ogranym w lidze. To jest czołówka zaplecza PlusLigi, czyli naprawdę dobry poziom sportowy.

Kibice Czarnych po zwycięstwie zaintonowali „Puchar jest nasz”. Myślisz, że radomska drużyna ma szansę na powtórzenie sukcesu?

Życzę im tego z całego serca, ale… no nam co prawda udało się ograć ZAKSĘ, jednak to było może nie fartowne, co trudne zwycięstwo. Nie życzę Czarnym źle, ale ich szanse w starciu z Kędzierzynem widzę… czarno, bo ZAKSA naprawdę bardzo dobrze gra.

*rozmawiała Agata Kołacz

źródło: SportRadom.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved