Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Radosław Panas: Jesteśmy źli

Radosław Panas: Jesteśmy źli

fot. archiwum

Mecz pomiędzy Effectorem a AZS-em Olsztyn nie stał na najwyższym poziomie sportowym, ale emocji w nim nie zabrakło. Obfitowała w nie również pomeczowa konferencja, na której kapitan oraz trener olsztynian nie pozostawili na arbitrze głównym suchej nitki.

Kapitan gości, Guillermo Hernan, pogratulował rywalom zwycięstwa, zaznaczając jednak, że AZS od wygranej dzieliło naprawdę niewiele. – Oba zespoły zagrały dzisiaj na podobnym poziomie, a nam do wygranej w czwartym secie zabrakło tylko jednej piłki – przyznał. Hiszpan podkreślił, że jest zadowolony z gry swojej drużyny i że będzie ona mocno pracować, by właściwie przygotować się do kolejnego meczu. – Walczyliśmy dzisiaj o każdy punkt. Jestem dumny z mojej drużyny. Mamy zamiar ciężko pracować, by dobrze przygotować się do kolejnego spotkania – dodał. Guillermo Hernan niezbyt pochlebnie wypowiedział się również na temat pracy arbitra głównego. – Moim zdaniem sędzia podjął w dzisiejszym meczu wiele błędnych decyzji. Nie lubię robić wymówek tego rodzaju, ale myślę, że dzisiaj arbiter zawinił – nie ukrywał rozgrywający.

Mocniejszych słów do opisania poczynań sędziego głównego użył opiekun olsztynian, Radosław Panas.Dopóki graliśmy sześciu na sześciu, ten mecz był wyrównany i mieliśmy szanse na zwycięstwo. Później, kiedy walczyliśmy już sześciu na siedmiu, nie daliśmy rady. Ewidentne błędy sędziego wypaczyły dzisiejszy wynik. (…) Dobrze, że mecz był transmitowany, ponieważ ten arbiter już wielokrotnie popełniał błędy tego rodzaju. Pan sędzia koniecznie chciał zrobić prezent drużynie z Kielc i mu się to udało – grzmiał szkoleniowiec. Trener, mimo tego, że był wściekły na arbitra, złożył mu świąteczne życzenia, w których nie zabrakło jednak nutki złośliwości. – Jesteśmy źli, ale mimo wszystko, ze względu na zbliżający się okres Bożego Narodzenia, życzę sędziemu zdrowych i spokojnych świąt. Jeżeli pomyśli sobie o tym, co dzisiaj zrobił, to na pewno będzie tego spokoju potrzebował – powiedział Panas.Myślę, że trener miałby jednak większą satysfakcję, gdyby jego zespół odniósł zwycięstwo po sportowej walce – dodał.

Kapitan Effectora, Michał Kozłowski, był zadowolony z wygranej, jednak podkreślił, iż niewiele brakowało, by czwarta partia zakończyła się innym rezultatem. Natomiast gdy doszło do tie-breaka, to w nim tradycyjnie wydarzyć mogło się już wszystko. – Cieszymy się z tego zwycięstwa 3:2. Gdyby nie ta piłka w końcówce czwartego seta, to wynik byłby troszkę inny. Na całe szczęście udało nam się odrobić stratę, a piąta partia to już loteria – powiedział. Zdaniem rozgrywającego z Kielc kluczem do zwycięstwa było unikanie błędów w najważniejszych akcjach meczu. – Dzisiejszy mecz był naprawdę ciężki – pełen walki, ale również błędów. Wygrała drużyna, która popełniła ich mniej w decydujących momentach – zakończył.



Zdaniem trenera kielczan, Dariusza Daszkiewicza, spotkanie nie było zbyt ładne dla oka, ale w dużej mierze spowodowała to wysoka stawka tego meczu. – Myślę, że mecz nie należał do najładniejszych. Jeden i drugi zespół miał w głowach stawkę, o jaką mecz się rozgrywa. W dolnej części tabeli, która gra o miejsca w play-offach, panuje straszny ścisk. Różnica punktowa między nami, Olsztynem i zespołem z Gdańska jest minimalna. To z pewnością miało wpływ na jakość spotkania – rozpoczął Daszkiewicz. Opiekun Effectora zaznaczył, że jego zespół słabo zaczął ten mecz, dawał się blokować rywalom i by myśleć o zwycięstwie, trzeba było coś w tej grze zmienić i udało się to w czwartej partii. – Paraliż dotknął nas na początku meczu – popełnialiśmy wtedy dużo prostych błędów i w pierwszym secie oddaliśmy przeciwnikowi aż 8 punktów. (…) Zespół z Olsztyna natomiast na początku spotkania zaliczył aż 8 punktowych bloków, więc nasza gra musiała przybrać nieco inny obrót. Od czwartego seta graliśmy troszkę spokojniej i nie szaleliśmy w ataku – przyznał. Dariusz Daszkiewicz podkreślił też, że jego podopieczni w decydującej o losach spotkania partii zagrali rozważniej od przeciwników oraz popełnili mniej błędów i to dzięki temu mogli cieszyć się z wygranej, która przybliżyła ich nieco do fazy play-off. Dodał jednak, że rywalizacja o siódmą i ósmą lokatę dopiero się zaczęła. – Tie-break jest loterią, w której my zagraliśmy zdecydowanie spokojniej. Siedem punktów zdobyliśmy sami, natomiast osiem dostaliśmy po błędach rywali. Na pewno bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, mamy chwilę świątecznego spokoju, ale walka o miejsca 7-8 w fazie play-off rozgorzała na dobre, a nasza przewaga jest naprawdę minimalna – zakończył szkoleniowiec Effectora.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved