Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Effector zagra z AZS Olsztyn o spokojne święta

Effector zagra z AZS Olsztyn o spokojne święta

fot. archiwum

Kto w lepszych humorach spędzi tegoroczne święta Bożego Narodzenia - Effector czy Indykpol AZS Olsztyn? To pytanie zadają sobie sympatycy obu klubów, bo jutro w Kielcach dojdzie do drugiego w tym sezonie pojedynku między obydwoma zespołami.

Podopieczni Dariusza Daszkiewicza przystąpią do tego meczu wzmocnieni reprezentantem Polski juniorów Piotrem Orczykiem, który trafił do Kielc z pierwszoligowego Energetyka Jaworzno. Leworęczny przyjmujący zdążył już zadebiutować w barwach Effectora w środowym meczu Pucharu Polski przeciwko Cuprum Lubin, który kielczanie wygrali pewnie 3:1, tym samym zapewniając sobie awans do ćwierćfinału. Było to drugie spotkanie z rzędu, w którym na pozycji atakującego od pierwszych piłek wystąpił Tomasz Józefacki. Po tym, jak doświadczony zawodnik zawiódł w plusligowym starciu z AZS-em Częstochowa, tym razem zagrał o niebo lepiej. – Tomek dobrze blokował, zagrywał, a w ataku miał bardzo dobrą skuteczność – 55 procent. W sumie zdobył aż 29 punktów – chwalił swojego podopiecznego trener Daszkiewicz. W związku z tym nie wiadomo do końca, kto zagra przeciw olsztynianom po przekątnej z rozgrywającym – czy będzie to popularny „Józek”, czy może kubański internacjonał Armando Danger? Za to na pozostałych pozycjach nie może być zaskoczenia. W meczu przeciwko akademikom spod Jasnej Góry świetnie zaprezentowali się Miłosz Zniszczoł i Grzegorz Kokociński, co sprawia, że coraz szybciej od pierwszej „6″ oddala się Sebastian Warda, który jeszcze na początku sezonu miał miejsce w wyjściowym składzie. Tymczasem jego koledzy ze środka siatki zaprezentowali fantastyczną dyspozycję w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i, przy chimerycznie grających Piotrze Hainie i Wojciechu Sobali, mogą być dużym atutem kielczan w jutrzejszym spotkaniu. Największe wrażenie robiła chyba jednak postawa Effectora na zagrywce (8 asów) i w przyjęciu, gdzie cała drużyna zanotowała wysoki procent odbioru zarówno pozytywnego, jak i perfekcyjnego, odpowiednio 60 i 39%. Przy słabym serwisie olsztynian rozgrywający Michał Kozłowski może być spokojny o to, komu wystawić piłkę.

Zawodnicy Indykpolu, po laniu, jakie dostali od bełchatowskiej Skry, po raz kolejny w tym sezonie muszą odbudowywać pewność siebie. Najgorsze jest to, że w meczu przeciwko wicemistrzom Polski zaprezentowali się nadspodziewanie słabo – raziło niedokładne przyjęcie, psuta na potęgę zagrywka czy maksymalnie uproszczone rozegranie, które sprowadzało się do wystawiania piłki do Bartosza Krzyśka bądź Wojciecha Ferensa. Z taką grą akademicy nie mają najmniejszych szans na wywiezienie z Kielc choćby punktu. Urzędowy optymizm nakazuje przypuszczać, że podopiecznych Radosława Panasa może jeszcze uratować „dzień konia” kogoś z ww. dwójki (najlepiej obydwu). Dotychczasowe mecze wygrane przez olsztynian to popis właśnie Krzyśka bądź Ferensa, choć od niedawna ma szansę dołączyć do nich jeszcze jeden zawodnik. Mowa o Piotrze Łukasiku, który przeciwko bełchatowianom zagrał w dłuższym wymiarze czasowym. Młody przyjmujący, powracający po ciężkiej kontuzji, zaprezentował się dużo lepiej od Piotra Gruszki i być może zajmie jego miejsce w wyjściowym składzie. 18-latek ma podobne problemy w przyjęciu jak jego starszy kolega, za to w ataku nie wstrzymuje ręki, a jego 208 cm może wystarczyć na nie najwyższy kielecki blok.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved