Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA ponownie lepsza od Skry Bełchatów

PlusLiga: ZAKSA ponownie lepsza od Skry Bełchatów

fot. archiwum

Nie udała się bełchatowianom próba rewanżu za porażkę z początku sezonu. Podopieczni Jacka Nawrockiego przegrali 1:3 z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle po pełnym  zwrotów akcji meczu. Dzięki tej wygranej siatkarze z Opolszczyzny pozostają liderem tabeli.

Piątkowy mecz był szczególny dla głównej dwójki sędziowskiej. Dla panów Sylwestra Strzelaka i Wojciecha Kasprzyka pojedynek w Kędzierzynie-Koźlu był ostatnim w ich karierze, w którym sędziowali na najwyższym szczeblu rozgrywek. Oba zespoły nie przystąpiły do spotkania w najsilniejszych składach. Po stronie gospodarzy zabrakło Pawła Zagumnego. Z kolei trener Nawrocki nie mógł w piątek postawić na Michała Winiarskiego i Aleksandara Atanasijevicia. Spotkanie lepiej rozpoczęli miejscowi, którzy do pierwszej przerwy technicznej zbudowali trzypunktowe prowadzenie (8:5). Warty podkreślenia jest fakt, iż bełchatowianie wszystkie pięć punktów zdobyli dzięki… błędom przeciwników, zwłaszcza w polu zagrywki. Kędzierzynianie swoje pomyłki nadrabiali skutecznym atakiem, gdzie brylował Antonin Rouzier. Siatkarze PGE Skry, za sprawą udanej gry w bloku, zmniejszyli straty do jednego „oczka" (9:10). Jednakże problemy z umieszczeniem piłki w pomarańczowym polu miał Mariusz Wlazły. Nieskuteczność nominalnego atakującego wykorzystali kędzierzynianie, którzy ponownie odbudowali wysokie prowadzenie (15:11). Na wydarzenia na boisku próbował reagować Jacek Nawrocki, dokonując zmian i wprowadzając na parkiet Macieja Muzaja oraz Dante Boninfantego. Obaj wyżej wymienieni siatkarze nie obniżyli poziomu gry swojego zespołu, ale po drugiej stronie siatki do punktującego w ataku Rouziera dołączył Michał Ruciak (19:15). Końcówka seta nie przyniosła obniżenia dyspozycji gospodarzy, którzy z wyjątkiem krótkiego przestoju przy stanie 20:16 utrzymywali wysokie prowadzenie. Zagrywka w siatkę Konstantina Cupkovicia dała im pierwszą piłkę setową (24:19), a partię zakończył kolejny nieudany serwis gości, tym razem w wykonaniu Mariusza Wlazłego (25:20).

Od pierwszych akcji drugiej odsłony meczu trener Nawrocki desygnował do gry Dante Boninfantego w miejsce Pawła Woickiego. Seta lepiej otworzyli wicemistrzowie Polski, obejmując prowadzenie 2:0 przy zagrywce Mariusza Wlazłego. Przyjmujący PGE Skry Bełchatów nie był jednak w stanie odnaleźć właściwego rytmu gry w ataku, co znalazło swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników (5:6). Tuż przed pierwszą przerwą techniczną kibice mogli podziwiać długą akcję, którą zakończył atakiem z piłki przechodzącej Wytze Kooistra, co pozwoliło przyjezdnym odzyskać prowadzenie (8:7). Kolejny fragment partii obfitował w wiele ciekawych akcji, które kilka razy nie kończyły się w pierwszym uderzeniu. Po stronie PGE Skry przebudził się na lewym skrzydle Mariusz Wlazły. Rywale odpowiadali udanymi zbiciami w ataku, głównie Felipe Fontelesa, ale to goście byli o jeden lub dwa punkty z przodu (14:12, 16:14). Wśród gospodarzy znacznie niższą skuteczność niż w inauguracyjnym secie prezentował Antonin Rouzier. Niższą efektywność zagrań francuskiego atakującego bardzo szybko wykorzystali przeciwnicy, powiększając swoją przewagę (19:16). Gospodarze przy dopingu własnej publiczności nie zniechęcili się trzypunktową stratą i rozpoczęli jej odrabianie. Za wcześniejsze nieudane akcje zrehabilitował się Antonin Rouzier. To właśnie po jego sprytnym wybiciu piłki po bloku kędzierzynianie wyrównali (21:21). Jednakże od stanu 22:22 punktowali już tylko bełchatowianie, którzy po udanym ataku Mariusza Wlazłego mogli cieszyć się z triumfu 25:22.

Nieudana końcówka poprzedniej partii zmobilizowała drużynę ZAKSY. Trzecią odsłonę pojedynku podopieczni Daniela Castellaniego rozpoczęli z wysokiego ‘C’, najpierw obejmując dwupunktowe prowadzenie (5:3), a następnie powiększając je o kolejne „oczko" (8:5). Grzegorz Pilarz , wykorzystując dobre przyjęcie zagrywki, częściej „zatrudniał" w ataku Jurija Gladyra. Środkowy z Ukrainy odpłacał się udanymi zbiciami. Po pierwszej regulaminowej przerwie obraz gry uległ zmianie o 180 stopni. Przy stanie 6:8 w polu zagrywki pojawił się Michał Bąkiewicz i opuścił je… gdy jego koledzy prowadzili 12:8. Przyjmujący kędzierzynian nie byli w stanie poradzić sobie z zagrywkami siatkarza PGE Skry. Strata siedmiu punktów podziałała deprymująco na postawę gospodarzy, którzy w środkowym fragmencie seta popełniali błędy własne (11:16). Z kolei podopiecznych Jacka Nawrockiego każda kolejna udana akcja napędzała do jeszcze lepszej gry. Swój set rozgrywał Michał Bąkiewicz. Mistrz Europy z 2009 roku do punktowych serwisów dokładał także skuteczne ataki z lewego skrzydła (19:13). Trener Castellani, widząc dominację rywali, wprowadził na boisko Łukasza Wiśniewskiego i Sergieja Kapelusa. Posunięcie argentyńskiego szkoleniowca okazało się trafnym rozwiązaniem. Ataki ukraińskiego przyjmującego, wsparte silnymi serwisami Jurija Gladyra, pozwoliły gospodarzom częściowo zredukować straty (21:24). Po czasie poproszonym przez Jacka Nawrockiego Dante Boninfante trzy kolejne piłki posłał do Mariusza Wlazłego. Nominalny atakujący nie był w stanie żadnej z nich zamienić na punkt, co oznaczało, iż losy seta rozstrzygnęły się w walce na przewagi. W „wojnie nerwów" sprawy w swoje ręce wziął Felipe Fonteles, który asem serwisowym zakończył partię na korzyść swojej drużyny (28:26).



Pierwsze akcje czwartego seta wskazywały, że przyjezdni nie „wyrzucili" z głów roztrwonienia wysokiej przewagi w poprzedniej partii. Przy stanie 4:1 dla gospodarzy przywołał do siebie swoich podopiecznych Jacek Nawrocki. Na boisku nie mógł odnaleźć się Konstantin Cupković. Serb nie był w stanie skończyć ataku, a do tego popełniał błędy, jak chociażby dotknięcie siatki. Sposobu na ręce blokujących nie był również w stanie znaleźć Mariusz Wlazły (1:7). W miarę upływu czasu aktualni brązowi medaliści klubowych mistrzostw świata zaczęli odzyskiwać właściwy rytm. Po punktowym serwisie Dante Boninfantego goście zmniejszyli straty do trzech punktów (7:10). Od tego momentu gra w hali Azoty wyrównała się. Była to „woda na młyn" dla miejscowych, którzy utrzymywali mniej więcej czteropunktowe prowadzenie. Na drugą przerwę techniczną zespoły sprowadził siatkarski gwóźdź ze środka siatki w wykonaniu Łukasza Wiśniewskiego (16:11). Młody środkowy pozostał na parkiecie od początku czwartego seta, zmieniając wcześniej Marcina Możdżonka. Bełchatowianie przy stanie 11:17 podjęli jeszcze jedną próbę odwrócenia losów rywalizacji. Punktowe zagrywki Daniela Plińskiego pozwoliły im ponownie zmniejszyć prowadzenie rywali do trzech „oczek" (14:17). To było jednak wszystko, na co w piątkowy wieczór pozwolili przyjezdnym kędzierzynianie. Podopieczni Daniela Castellaniego, dzięki skutecznej grze w ataku, utrzymywali trzypunktowe prowadzenie, a w samej końcówce jeszcze je powiększyli. Ostatecznie seta, jak i cały pojedynek zakończył asem serwisowym Felipe Fonteles. Brazylijczyk, podobnie jak w starciu w Bełchatowie, znów swoją zagrywką, na przestrzeni całego meczu, dał się mocno we znaki przyjmującym PGE Skry. Zespół ZAKSY, wygrywając 25:20 i cały mecz 3:1, utrzyma pozycję lidera tabeli, bez względu na sobotni wynik Delecty Bydgoszcz.

MVP spotkania Jurij Gladyr (ZAKSA).

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Skra Bełchatów 3:1
(25:20, 22:25, 28:26, 25:20)

Składy zespołów:
ZAKSA: Ruciak (7), Rouzier (16), Pilarz, Gladyr (13), Fonteles (15), Możdżonek (7), Gacek (libero) oraz Wiśniewski (5), Witczak i Kapelus (2)
Skra: Wlazły (19), Pliński (6), Kooistra (13), Cupković (13), Woicki, Bąkiewicz (6), Zatorski (libero) oraz Boninfante (1), Muzaj (1) i Kłos

Zobacz również:
Wyniki 13. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved