Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Krzysztof Ferek: Sami sobie zgotowaliśmy ten los

Krzysztof Ferek: Sami sobie zgotowaliśmy ten los

fot. archiwum

- Nigdy nie grałem w ćwierćfinale Pucharu Polski, jest to dla mnie duże osiągnięcie, dla reszty drużyny chyba również - przyznał Krzysztof Ferek, który wraz z ekipą Czarnych Radom wyeliminował z rozgrywek Pucharu Polski Trefla Gdańsk.

Piotr Dobrowolski: W opinii wielu obserwatorów statuetka MVP została ci przyznana zasłużenie…

Krzysztof Ferek: Wszystkich zawodników z naszego zespołu bym wyróżnił. Kubę Wachnika mianowałbym MVP, ale padło na mnie. Raz jeden otrzymuje wyróżnienie, raz drugi. Liczy się to, że wygrała drużyna. Statuetka to jedynie dodatek.

Wykorzystaliście to, że rywal z Gdańska przyjechał w mocno rezerwowym składzie…



Rzeczywiście, Trefl przyjechał w okrojonym składzie. Nie wiem, jakie założenia były z ich strony. Na pewno my tego meczu nie zlekceważyliśmy, podeszliśmy na sto dziesięć procent. To fajna przygoda, trwa dalej, gramy z ZAKSĄ 29 grudnia. Osobiście nigdy nie grałem w ćwierćfinale Pucharu Polski, jest to dla mnie duże osiągnięcie, dla reszty drużyny chyba również. Cieszy dobra gra, może poza pierwszym setem, bo powinno się skończyć 3:0 dla nas.

Co zadecydowało o tym, że premierowa odsłona padła łupem Lotosu Trefla?

Myślę, że zabrakło „chłodnej głowy”. Nie skończyliśmy jednej piłki, później było dotknięcie siatki i ostatecznie ten set skończył się wynikiem 23:25. Ta partia wyglądała trochę rozpoznawczo, potem zeszło już z nas ciśnienie i zagraliśmy na miarę swoich możliwości. Zagrywka nam lepiej „siedziała” i wszystko potoczyło się po naszej myśli.

Istniały w waszych szeregach obawy co do ewentualnych kontuzji przyjmujących?

– Rzeczywiście, są urazy. Ani Marcin Kocik, ani Kuba Radomski nie mogą teraz występować, ale Kuba Wachnik z Kamilem Gutkowskim grają już któryś mecz z rzędu i obawa była tylko taka, żeby wytrzymali kondycyjnie. Co do ich gry, to każdy był spokojny, bo od początku sezonu prezentują dobry poziom.

Mówi się o tym, że w ekstremalnie trudnej sytuacji mógłbyś zmienić pozycję…

– Gdyby coś się stało, odpukać, nie daj Boże jakaś kontuzja, to mogłaby być taka roszada. Robert Prygiel wszedłby na atak, ja na przyjęcie. Trudno jednak powiedzieć coś więcej na ten temat. Na treningu kiedyś próbowaliśmy tego rozwiązania, w przeszłości grałem na tej pozycji, np. w akademickich mistrzostwach, więc jakieś pojęcie mam. Lepiej jednak, żebym grał na ataku.

Czeka was teraz ćwierćfinałowy dwumecz Pucharu Polski z ZAKSĄ. Myśleliście już o tym rywalu?

– Tak naprawdę każdy będzie myślał o Kędzierzynie, przynajmniej ja tak zakładałem, dopiero po meczu z Treflem. Dla kibiców jest to atrakcyjny dwumecz, miły prezent, również dla nas. Z tego należy się cieszyć. Trzeba walczyć o każdy punkt, każdą akcję. ZAKSA jest jedną z najmocniejszych ekip w ekstraklasie, więc trzeba będzie wznieść się na wyżyny umiejętności.

* Rozmawiał Piotr K. Dobrowolski
* więcej w serwisie SportRadom.pl

źródło: SportRadom.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved