Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Jastrzębski Węgiel po ciężkim boju w ćwierćfinale

PP: Jastrzębski Węgiel po ciężkim boju w ćwierćfinale

fot. jastrzebskiwegiel.pl

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla zagrają w ćwierćfinale Pucharu Polski z PGE Skrą Bełchatów. Drużyna Lorenzo Bernardiego musiała jednak mocno zapracować na awans, gdyż akademicy z Częstochowy walczyli do końca i mecz rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku.

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli gospodarze, skutecznie wykorzystując problemy z przyjęciem częstochowian. Do serii błędów własnych akademicy dodali zepsute zagrywki, podczas gdy rywale już na tym etapie seta, utrzymując wysoki poziom koncentracji, byli niemal nieomylni. Skuteczność jastrzębskiego bloku najmocniej odczuł Michał Kaczyński (5:1). Po czasie, o który poprosił Marek Kardoš, przyjmujący AZS co prawda przełamał swoją niemoc w ataku, jednak wciąż pojedyncze zagrania przyjezdnych przeplatały „oczka” zdobywane seriami przez Jastrzębski Węgiel. W reakcji na poczynania swojego zespołu i ewidentne problemy z przyjęciem młodych częstochowian trener gości desygnował do gry wracającego po kontuzji Dawida Murka. Obraz gry AZS-u nie uległ jednak zmianie, co wykorzystywali zawodnicy z Jastrzębia Zdroju. Na drugiej przerwie technicznej dominacja gospodarzy była już zdecydowana, podopieczni Lorenzo Bernardiego pewnie grając, prowadzili 16:4. O ile po przerwie problemy z odbiorem w szeregach gości nie były już tak ewidentne, to wciąż dla rywali ścianę nie do przebicia stanowił jastrzębski blok (19:5). Taki stan rzeczy utrzymywał się do końca partii, bezsilni częstochowianie nie byli w stanie sprostać rozpędzonym rywalom, a siatkarze Jastrzębskiego Węgla, wykorzystując niemoc akademików, wygrali tę część meczu 25:7.

Kolejną partię częstochowianie rozpoczęli z Dawidem Murkiem w wyjściowym składzie. Gra akademików w niczym nie przypominała poczynań z odsłony premierowej. Ambitnie walczący podopieczni Marka Kardoša tym razem dotrzymywali kroku gospodarzom. Sygnał do ataku swoim młodszym kolegom dał Dawid Murek (4:4). Wykorzystując akcje na siatce, kolejne „oczka” dla swojego zespołu zdobywali Bociek i Lisinać, po drugiej stronie siatki efektowne zagrania na skrzydłach, przebijając się przez blok akademików, kończył Krzysztof Gierczyński. Na pierwszej przerwie technicznej w minimalnie lepszej sytuacji byli przyjezdni, prowadząc po ataku Srecko Lisinaca z przechodzącej piłki 8:7. Stabilny serwis i „oczka” zdobywane bezpośrednio w polu serwisowym przez Michała Łasko i Patryka Czarnowskiego sprawiły, że jastrzębianie odzyskali kontrolę nad przebiegiem seta (12:10). Sytuacja nie utrzymała się jednak długo, widząc cień szansy na wygraną, częstochowianie podjęli kolejne próby niwelowania dystansu punktowego. Wykorzystywane przez gości kontrataki i błędy własne jastrzębian pozwoliły ekipie spod Jasnej Góry prowadzić na kolejnej przerwie technicznej 16:12. Kolejną serię punktów dała przyjezdnym zagrywka Grzegorza Boćka, a problemy z dograniem gospodarzy i wykorzystywane przez częstochowian akcje w kontratakach miały swoje odzwierciedlenie w wyniku (22:13). Szczęśliwą passę rywali przerwał atakiem ze środka Russell Holmes, zdobywając czternaste „oczko” dla swojego zespołu. Utrzymując dystans akademicy nie pozwolili już sobie wyrwać zwycięstwa, wygrywając 25:16 po ataku z lewego skrzydła Miłosza Hebdy.

Pierwsze akcje trzeciego seta to, podobnie jak w odsłonie wcześniejszej, walka punkt za punkt. O krok dalej byli jednak gospodarze i to jastrzębianie kontrolowali przebieg rywalizacji. W szeregach akademików wracały problemy z przyjęciem, co skrzętnie wykorzystywali zawodnicy Jastrzębskiego Węgla (5:3). Akademicy zdołali jeszcze szybko wyrównać stan zmagań, jednak to podopieczni Lorenzo Bernardiego prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:5. Był to początek coraz lepszej gry Jastrzębskiego Węgla, wszelkie próby odrobienia strat podejmowane przez gości nie przynosiły oczekiwanych efektów. Częstochowscy atakujący ponownie mieli problemy z przebiciem się przez jastrzębski blok, a kolejno rywali na skrzydłach powstrzymywali Patryk Czarnowski i Krzysztof Gierczyński (14:7). Przerwy na żądanie szkoleniowca AZS-u nie wpłynęły na poprawę gry gości i po autowym ataku Grzegorz Boćka obie ekipy dzielił już dziesięciopunktowy dystans (17:7). Decydująca faza seta to jeszcze zryw przyjezdnych (14:20), jednak atak Matteo Martino z prawego skrzydła przerwał serię częstochowian. W końcówce seta urazu doznał wracający do gry po kontuzji Damian Wojtaszek, a do roli libero awaryjnie zgłoszony został Michał Kubiak. Cała sytuacja nie zdekoncentrowała gospodarzy, którzy utrzymali wysokie prowadzenie, wygrywając w tej partii 25:17.



Podobnie jak wcześniejsze odsłony, set rozpoczął się od wyrównanej walki, a pierwsze akcje partii czwartej to jednak w znacznym stopniu błędy popełniane w polu serwisowym, skutecznie przeplatane przez efektowne ataki po obu stronach siatki (3:2, 4:4, 7:6). Sytuacja na boisku była niemal bliźniaczo podobna do obrotu spraw z odsłony drugiej, gdy ponownie od stanu 11:11 do głosu doszli goście, wykorzystując otrzymane w kontratakach szansy (13:11). Tym razem na reakcję Lorenzo Bernardiego nie trzeba było długo czekać, po czasie, o który poprosił Włoch, ważne „oczko” zdobył Michał Łasko, przerywając serię gości (12:13). Prowadzony przez Marka Kardoša zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, po raz kolejny odzyskując zaliczkę punktową i tym samym to częstochowianie prowadzili 16:13 na drugiej przerwie technicznej. Kiedy wszystko wskazywało, że spotkanie rozstrzygnie się w tie-breaku, kolejny sygnał do ataku swoim kolegom dał Michał Łasko. Prowadzenie częstochowian zmniejszyło się do dwóch „oczek” (18:20), jednak dążący do przedłużenia swoich szans w meczu przyjezdni powstrzymali na siatce Michała Łasko i na tablicy widniał rezultat 22:18 przemawiający na korzyść AZS-u. Partię zakończył Matteo Martino po zagrywce w siatkę, dając 25. punkt akademikom (25:20).

Odsłonę decydującą skuteczniej rozpoczęli gospodarze, dość szybko uzyskując dwa „oczka” zaliczki, i o ile akademicy równie szybko zdołali odzyskać równowagę (2:2), to walka punkt za punkt nie utrzymała się długo. Młodzi częstochowianie nie ustrzegli się błędów własnych, a to wykorzystywali jastrzębianie (6:4). Problemy nie omijały także gospodarzy, dotykając szczególnie przyjmujących Jastrzębskiego Węgla, dzięki czemu zagrywką zapunktował Srecko Lisinać. W ślady swojego kolegi z zespołu poszedł Grzegorz Bociek i przy zmianie stron to zespół Marka Kardoša prowadził 8:7. Niedokładne zagrania nie podłamały zespołu ze Śląska, a przy znacznym udziale Russella Holmesa i taktycznej zagrywce środkowego jastrzębian zgromadzeni w hali przy ul. Jana Pawła II kibice byli świadkami powrotu do gry i odzyskanej przez Jastrzębski Węgiel dominacji (13:9). Na tym etapie meczu częstochowianie nie byli już w stanie stawić oporu rywalom, przegrywając 10:15 i w całym meczu 2:3.

Jastrzębski Węgiel – AZS Częstochowa 3:2
(25:7, 16:25, 25:17, 20:25, 15:10)

Składy zespołów:
AZS: Hunek, Lisinac, Stelmach, Kaczyński, Hebda, Bociek, Piechocki (libero) oraz Murek, Marcyniak i Janusz
Jastrzębski Węgiel: Łasko, Gierczyński, Martino, Czarnowski, Tischer, Holmes, Wojtaszek (libero) oraz Violas, Malinowski, Polański i Kubiak (libero)

Zobacz również:
Wyniki VI rundy Pucharu Polski mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved