Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Urszula Bejga: Sytuacja zmusiła mnie do zerwania kontraktu ze Stalą

Urszula Bejga: Sytuacja zmusiła mnie do zerwania kontraktu ze Stalą

fot. archiwum

Niedawno Mielec opuściła Urszula Bejga, która wyjechała na Śląsk i starała się rozwiązać kontrakt ze Stalą. Wczoraj Wydział Rozgrywek PZPS anulował wypożyczenie środkowej, ale nie wiadomo czy przepisy pozwolą jej w tym sezonie na grę w innym zespole.

Z tego co wiem, przepisy Polskiego Związku Piłki Siatkowej mówią, że po anulowaniu wypożyczenia karta zawodnicza wraca do klubu macierzystego, czyli w moim wypadku do PTPS Piła i nie umożliwia drugiego wypożyczenia – powiedziała Urszula Bejga w rozmowie ze Strefą Siatkówki. Siatkarka ma rację, ponieważ przepisy Polskiego Związku Piłki Siatkowej wyraźnie mówią, iż po anulowaniu wypożyczenia zawodniczka musi wrócić do klubu, który jest posiadaczem jej karty zawodniczej. Kolejne przenosiny mogą odbyć się w tym samym sezonie jedynie poprzez transfer definitywny, czyli wykupienie karty zawodniczej. – Jak będzie wyglądała moja przyszłość sportowa? Nie jestem w stanie powiedzieć. Przepisy PZPS-u mówią jasno, że w takim wypadku zmianę klubu umożliwia tylko transfer definitywny. Mam cichą nadzieję, że te przepisy nie będą aż tak rygorystyczne i może uda się je jakoś je złagodzić, bo zależy mi na grze – dodała środkowa.

Trzeba jednak całą sprawę zacząć od początku. O problemach finansowych i organizacyjnych klubu z Mielca wiadomo było od dawna. Klubowi w tym sezonie chciano cofnąć licencję m.in. ze względu na zaległości finansowe w stosunku do siatkarek, które reprezentowały Stal w zeszłorocznych rozgrywkach. Nie lepiej wygląda sytuacja zawodniczek, które aktualnie bronią barw ekipy z Mielca. Drużynie wypłacona została zaledwie jedna wypłata, a o całej reszcie mielczanki nie miały nawet co marzyć. – Trudno mówić mi o innych zawodniczkach, ale zadłużenie Stali wobec siatkarek jest na pewno kilkumiesięczne. Nawet w przypadku mniejszych kontraktów te zaległości się nawarstwiają i tworzą dużą kwotę. Wypłaty, z którymi zalega Stal, dotyczą również zawodniczek, które reprezentowały ten klub w minionych rozgrywkach i nie ma co ukrywać – są spore. W zeszłym sezonie pełnych pensji nie płacono bodajże od stycznia, a dziewczyny dostawały jedynie pieniądze „na przeżycie”. W tym sezonie dostałyśmy tylko jedną pensję przez okres prawie połowy roku. Poświęcamy się, zostawiamy część siebie na parkiecie, reprezentujemy miasto, a w zamian tak się nas traktuje – powiedziała zawiedziona Urszula Bejga.

To właśnie brak środków do życia skłonił urodzoną w Wyrzysku siatkarkę do wyjazdu z Mielca. Drugim powodem była konieczność poddania się zabiegowi artroskopii kolana i przejścia około czterotygodniowej rehabilitacji. Eks-mielczanka jest już po zabiegu i od półtora tygodnia intensywnie pracuje nad dojściem do pełni formy. – Przede wszystkim chciałam poddać się artroskopii, bo lekarz dał mi do zrozumienia, że jest to po prostu konieczne, a powrót po takim zabiegu będzie dość szybki. Na własny koszt go wykonałam i na własny koszt również się rehabilituję. Artroskopia nie jest poważnym zabiegiem. Ciężko nazwać go operacją, bo jak sami lekarze mówią – to jest zabieg przez dziurkę od klucza. Uszkodzenie nie było wielkie i moja rehabilitacja będzie trwała jeszcze maksimum 2,5 tygodnia. Od połowy stycznia mogę grać, a jak wiadomo, jest to okres, w którym jest jeszcze mnóstwo spotkań do rozegrania. Kolejne kroki, które podjęłam po wykonaniu artroskopii, były spowodowane aktualną sytuacją w klubie, a mówiąc konkretniej – brakiem dialogu ze Stalą – opowiedziała Bejga.



Siatkarka nie ukrywa, że liczy na pozytywną decyzję Polskiego Związku Piłki Siatkowej, która pozwoli jej na wypożyczenie do innego pierwszoligowego zespołu. Okienko transferowe w przypadku ekip z zaplecza ekstraklasy zamyka się 31 grudnia, więc środkowej nie zostało już wiele czasu na znalezienie ewentualnego nowego pracodawcy. – Nie ukrywam, że sytuacja zmusiła mnie, żeby zerwać kontrakt ze Stalą. Cały czas szukam klubu i chcę grać w tym sezonie w I lidze. Już w połowie stycznia będę w pełni zdrowa i będę mogła rozpocząć treningi. Nie ukrywam, że mnie i mojemu menedżerowi spieszy się w rozwiązaniu sytuacji i znalezieniu dla mnie klubu. Nie jestem sama, bo zawodniczkom, które zostały postawione w takiej sytuacji jak my w Mielcu, gdzie przez kilka miesięcy nie miałyśmy żadnych środków do życia, również zależy na pozytywnej decyzji PZPS – przyznała. W podobnej sytuacji co Bejga znajdują się również Jowita Jaroszewicz oraz Magdalena Hawryła, które także opuściły mielecką Stal. Dwie środkowe bloku w ekspresowym tempie przedstawiono jako wzmocnienia innego pierwszoligowca – Wieżycy Stężyca. – Zawodniczki, które wyjechały do Stężycy, zostały w klubie bardzo dobrze przyjęte i osobiście kibicuję im z całego serca. W sytuacji, w jakiej się znalazłyśmy, byłyśmy zmuszone do podejmowania ciężkich decyzji i gratuluję dziewczynom, że miały „jaja”, żeby podjąć taką decyzję – skomentowała mierząca 197 centymetrów wzrostu środkowa.

Chętnych do zatrudnienia Urszuli Bejgi nie brakuje. W siatkarskich kuluarach słyszy się o zainteresowaniu trójki pierwszoligowców: Wisły i Elitesek AZS UE z Krakowa oraz Silesii Volley Chorzów/Mysłowice. – Mam pewne propozycje, ale na razie nie potwierdzam ani nie zaprzeczam pewnym przeciekom. Nie chcę zapeszać, ponadto teraz dla mnie jest najważniejsza jest decyzja PZPS, która może mi umożliwić kolejny transfer. Drużyny pierwszoligowe mają różne budżety – jedna większy, inna mniejszy, ale chyba żadnej w środku sezonu nie stać na wyłożenie kilkudziesięciu tysięcy złotych za wykup mojej karty zawodniczej. Wierzę, że PZPS zgodzi się na naszą grę na wypożyczeniu w drugim klubie w tym sezonie – krótko skwitowała była siatkarka Stali Mielec.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved