Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Igor Kozłowski: Szóste miejsce nie jest szczytem naszych marzeń

Igor Kozłowski: Szóste miejsce nie jest szczytem naszych marzeń

fot. archiwum

- Szóste miejsce nie jest szczytem naszych marzeń, ale dla mnie jest jednym z najlepszych po tej części sezonu. Jesteśmy przecież beniaminkiem, a poza tym cały czas się zgrywamy, bo jest trzech nowych zawodników w drużynie - mówi Igor Kozłowski.

Ostatnia ligowa kolejka okazała się szczęśliwa dla Campera Wyszków, który pokonał na wyjeździe MKS Banimex Będzin 3:1. – Nie spodziewaliśmy się, że zdobędziemy komplet punktów. Liczyliśmy na jeden, a że udało nam się zgarnąć całą pulę, to super – powiedział po spotkaniu przyjmujący wyszkowskiej drużyny, Igor Kozłowski.

Pierwszy set nie wskazywał na to, że podopieczni Jana Sucha wywiozą z Będzina jakiekolwiek punkty, bowiem przegrali go do 14 i wydawało się, że trudno będzie im powstrzymać rozpędzonych gospodarzy. Jednak udało im się odwrócić losy meczu i trzy kolejne odsłony zapisać na swoją korzyść. – Na początku gospodarze grali bardzo mocną zagrywką. My nie potrafiliśmy jej przyjąć, a z tym wiązały się bardzo duże problemy z rozegraniem. Musieliśmy biegać po piłkę na 12. czy 15. metr i przebijać ją za darmo, a przez to trudno było nam zdobywać punkty – opowiadał zawodnik. – Później się zmobilizowaliśmy. W zespole nastąpiło kilka zmian, chłopaki z pierwszej szóstki odpoczęli, przemyśleli swoją postawę, wrócili na boisko i zaczęli „ciągnąć” naszą grę – podsumował Kozłowski.

Wyszkowianie pierwszą fazę rundy zasadniczej zakończyli na szóstym miejscu, lecz mają minimalne straty do drużyn znajdujących się wyżej w tabeli, więc mają szansę na to, aby rundę zasadniczą zakończyć na wyższej pozycji. – Szóste miejsce, które zajmujemy po pierwszej rundzie, nie jest szczytem naszych marzeń, ale dla mnie jest jednym z najlepszych po tej części sezonu. Jesteśmy przecież beniaminkiem, a poza tym cały czas się zgrywamy, bo jest trzech nowych zawodników w drużynie, nie ma też kilku kontuzjowanych siatkarzy, którzy na pewno wrócą na drugą rundę – zaznaczył przyjmujący Campera.



Sytuacja beniaminka I ligi mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby chociaż nie stracił on punktu w Jaworznie, którego może mu zabraknąć w końcowym rozrachunku. – Każdy punkt może mieć znaczenie – potwierdził Kozłowski. – Chłopaki z Jaworzna bardzo ambitnie walczyli o każdy punkt. Na pewno będą walczyć do końca ligi i utrą jeszcze komuś nosa. Pokazali, że przegrana z nami 2:3 czy zwycięstwo z Kęczaninem 3:0 nie były przypadkowe – dodał zawodnik.

W najbliższą sobotę podopiecznych trenera Sucha czeka jeszcze pojedynek z Energą Pekpol Ostrołęka. Na inaugurację rozgrywek Camper wygrał 3:2, a więc rywal na pewno będzie żądny rewanżu za wcześniejszą porażkę. – Mamy nadzieję, że wygramy ten mecz, ale nawet jeśli przywieziemy z Ostrołęki jeden punkt, to i tak będziemy zadowoleni. Bo będzie to bardzo ciężki mecz, tym bardziej że zagramy go na wyjeździe, a w Ostrołęce na mecze przychodzi bardzo dużo kibiców – powiedział Kozłowski. – Janek Król i Maciek Krzywiecki ciągną grę, więc będziemy musieli się na nich skupić, wyłączyć ich z ataku, aby mieć szansę na zwycięstwo w tym meczu – zakończył przyjmujący beniaminka I ligi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved