Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Hit dla Resovii, coraz większy ścisk w czubie tabeli

PlusLiga: Hit dla Resovii, coraz większy ścisk w czubie tabeli

fot. archiwum

Najwięcej emocji podczas dwunastej kolejki PlusLigi kibice mogli przeżywać w Rzeszowie, gdzie miejscowa Resovia w tie-breaku pokonała ZAKSĘ. Potknięcie lidera wykorzystały Skra i Delecta, które dzięki zwycięstwom zrównały się w tabeli z kędzierzynianami.

Dwunasta kolejka PlusLigi rozpoczęła się w Olsztynie. Chłodną halę Urania niemal do ostatniego miejsca wypełnili kibice, zwłaszcza miejscowi, których siatkarze w trzeciej partii rozgrzali do czerwoności. To właśnie wyżej wspomniana odsłona meczu padła, jako jedyna, łupem gospodarzy. W pozostałych triumfowali aktualni wicemistrzowie Polski, którzy tym samym zapisali na swoim koncie trzeci, kolejny komplet punktów w rundzie rewanżowej fazy zasadniczej. Debiut jak marzenie zaliczył po stronie bełchatowian Maciej Muzaj. Nowo pozyskany młody atakujący rozpoczął mecz w podstawowej szóstce i pozostał na nim, z krótkimi przerwami, do ostatniego gwizdka sędziego. Siatkarz za zaufanie, jakim został obdarzony przez trenera Nawrockiego, odpłacił się 16 punktami, na co złożyło się 10 „oczek” w ataku, 2 udane bloki i aż 4 asy serwisowe. Co prawda wśród przyjezdnych lepiej punktowali Michał Winiarski i Mariusz Wlazły, którzy zdobyli odpowiednio 20 i 19 „oczek”, jednak statuetka MVP powędrowała w ręce nowego atakującego PGE Skry Bełchatów. Po stronie Indykpolu AZS Olsztyn, po raz kolejny w tym sezonie, ciężar zdobywania punktów spoczywał na Wojciechu Ferensie i Bartoszu Krzyśku. Rywale byli w stanie ograniczyć poczynania w ataku wyżej wspomnianej dwójki zawodników, przez co ich skuteczność ukształtowała się odpowiednio na poziomie 40 i 36%. W zespole z Bełchatowa nie pojawił się w meczowej dwunastce Aleksander Atanasijević, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania i dzięki wywalczonym trzem punktom aktualnie zajmują w tabeli pozycję wicelidera, ustępując ZAKSIE jedynie słabszym bilansem setów.

Bez wątpienia najbardziej atrakcyjnie zapowiadało się spotkanie w Rzeszowie, gdzie aktualni mistrzowie Polski podejmowali lidera tabeli po jedenastu kolejkach, ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Siatkarze obu zespołów uraczyli kibiców, zgromadzonych w hali na Podpromiu i przed telewizorami, pięciosetowym, zaciętym widowiskiem. Uczciwie należy jednak podkreślić, że sobotni pojedynek nie stał na najwyższym poziomie stricte siatkarskim, a to za sprawą błędów własnych, których obie drużyny popełniły łącznie aż 72. Ostatecznie z tej batalii zwycięsko wyszli gracze Asseco Resovii, ale wywalczone dwa punkty nie pozwoliły im awansować na wyższą pozycję w tabeli, co oznacza, iż podopieczni Andrzeja Kowala nadal plasują się na piątym miejscu. Z kolei kędzierzynianie, dzięki „oczku” wywalczonemu w Rzeszowie, utrzymali fotel lidera rozgrywek, ale PGE Skrę Bełchatów i Delectę Bydgoszcz wyprzedzają już tylko dzięki lepszemu bilansowi setów. W sobotę miejscowych do triumfu poprowadził Zbigniew Bartman, który zapisał na swoim koncie 21 punktów. Jego vis a vis po drugiej stronie siatki Antonin Rouzier zdobył o sześć „oczek” więcej, ale większe wsparcie od swoich kolegów otrzymał reprezentant Polski. Po 14 punktów zdobyli Olieg Achrem i Paul Lotman. Przyjmujący ze Stanów Zjednoczonych rozpoczął mecz w kwadracie dla rezerwowych, ale od czwartej partii pojawił się na boisku w wyjściowym składzie, notując w ataku 63% skuteczność. Jego postawa zaowocowało nie tylko wygraną rzeszowian, ale również statuetką MVP dla reprezentanta USA. W obu zespołach do gry, w coraz większym stopniu, powracają rekonwalescenci. Po stronie gospodarzy dwa pełne sety zagrał Piotr Nowakowski. Z kolei wśród kędzierzynian cały pojedynek rozegrał Piotr Gacek, a jeszcze w premierowej odsłonie meczu na parkiecie pojawił się Felipe Fonteles. Z kolei na krótkie zmiany wchodził na boisko Łukasz Wiśniewski. Nadal do gry nie jest gotowy w drużynie ZAKSY Paweł Zagumny, którego zastępuje Grzegorz Pilarz.

Przed sobotnim spotkaniem w hali ERGO Arena zarówno drużyna, jak i kibice Jastrzębskiego Węgla nie mogli mieć wiele powodów do optymizmu. Co prawda podopieczni Lorenzo Bernardiego przystępowali do starcia z LOTOS-em po serii pięciu zwycięstw z rzędu, ale w tygodniu ich skład przetrzebił wirus, a do tego miejscowi w ostatniej kolejce otrzymali duży zastrzyk optymizmu w postaci wyjazdowego triumfu 3:1 nad ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Jednakże rywale również do spotkania nie przystępowali gotowi w stu procentach, gdyż z urazem stawu skokowego grał Mateusz Mika. Pomimo kontuzji przyjmujący LOTOS-u Trefla był najjaśniejszą postacią w swoim zespole, ale jego 20 punktów nie pozwoliło gospodarzom w sobotnie późne popołudnie ugrać więcej niż jednego seta. Mimo problemów zdrowotnych w zespole Jastrzębskiego Węgla występowali niemal wszyscy szóstkowi zawodnicy, a zabrakło jedynie Patryka Czarnowskiego, który w ogóle nie pojawił się w kadrze meczowej. Z kolei warty odnotowania jest fakt, iż po stronie gości do gry na pozycji libero powrócił rekonwalescent, Damian Wojtaszek. MVP pojedynku został wybrany Michał Łasko, który zdobył 19 punktów. Włoskiego atakującego dzielnie wspierał, zdobywca 16 „oczek”, Matteo Martino. Słabszą dyspozycję w ataku, aż 5 udanymi blokami nadrobił Russell Holmes. Zwycięstwo za trzy punkty sprawiło, iż podopieczni Lorenzo Bernardiego utrzymali czwartą pozycję w tabeli z dorobkiem 24 punktów. Z kolei gdańszczanie nadal mają na swoim koncie dziewięć „oczek”, co nie pozwala im przedostać się na pozycję ósmą, gwarantującą udział w fazie play-off.



W sobotę kibice siatkarscy mogli emocjonować się dwoma pojedynkami, do których rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. Podobnie jak w Rzeszowie, również w Kielcach zwycięzcę spotkania wyłoniła dopiero piąta odsłona meczu. Z tej „wojny nerwów” zwycięsko wyszli siatkarze miejscowego Effectora, którzy pokonując 3:2 Wkręt-met AZS Częstochowa odnieśli premierowy triumf we własnej hali w sezonie 2012/2013. Bohaterem gospodarzy był Nikołaj Penczew. Bułgarski przyjmujący zdobył 19 punktów i został uhonorowany przez komisarza zawodów nagrodą dla najlepszego zawodnika meczu. Tylko o „oczko” mniej zdobył środkowy Effectora, Miłosz Zniszczoł. Trzecim punktującym kielczan był Armando Danger (15 pkt), który rozpoczął mecz w kwadracie dla rezerwowych, ale szybko pojawił się w miejsce Tomasza Józefackiego. Po stronie przyjezdnych wyróżniającymi się postaciami na boisku byli Grzegorz Bociek, Miłosz Hebda i Michał Kaczyński. Trójka wyżej wymienionych siatkarzy zdobyła łącznie 51 punktów, co w ostatecznym rozrachunku pozwoliło częstochowianom wywieźć z Kielc jeden punkt. Jednakże taka zdobycz nie pozwoliła podopiecznym Marka Kardosa poprawić pozycji w tabeli. Akademicy spod Jasnej Góry nadal zajmują ostatnie miejsce ze stratą aż pięciu „oczek” do poprzedzającego ich zespołu z Trójmiasta. Z kolei kielczanie po dwunastu kolejkach uczynili krok do zapewnienia sobie miejsca w pierwszej ósemce po rundzie zasadniczej. Aktualnie podopieczni Dariusza Daszkiewicza mają na swoim koncie 12 „oczek”. Z dziennikarskiego obowiązku należy również dodać, iż w sobotę w składzie gości pojawił się Dawid Murek, ale były przyjmujący reprezentacji Polski nie pojawił się na parkiecie w trakcie meczu.

Dwunasta kolejka rozpoczęła się Olsztynie, a zakończyła w Warszawie. Na Torwarze AZS Politechnika Warszawska podejmowała Delectę Bydgoszcz. Przyjezdni, którzy trzy ostatnie pojedynki na ligowych i europejskich parkietach zakończyli wynikami 3:0 na swoją korzyść, chcieli zrewanżować się przeciwnikom za porażkę 1:3 w trzeciej kolejce na własnym pakiecie. Podopieczni Piotra Makowskiego swoje zadanie zrealizowali, ale ze stolicy Polski nie mogli wyjeżdżać zadowoleni w stu procentach. Triumf Delecty 3:0 zmąciła kontuzja Marcina Walińskiego. Młody przyjmujący bydgoszczan w inauguracyjnej partii nabawił się urazu kostki, co najprawdopodobniej wykluczy go z gry na około dwa/trzy tygodnie. MVP Młodej Ligi zastąpił powracający po… kontuzji Marcin Wika, który zdobył 9 punktów, w tym 5 w ataku, przy 45% skuteczności. Ręce same składają się do oklasków, gdy spojrzy się na efektywność zagrań w ataku Stephana Antigi. Były reprezentant Francji na 16 posłanych do niego piłek aż 12 zamienił na bezpośredni punkt, notując skuteczność na poziomie 75%. Nie dziwi zatem decyzja o przyznaniu statuetki MVP francuskiemu przyjmującemu. Wśród graczy Politechniki Warszawskiej ciężko wskazać zawodnika, który zasłużyłby na taką nagrodę. Żaden z podopiecznych Jakuba Bednaruka nie przekroczył, na przestrzeni trzysetowego spotkania, granicy dziesięciu indywidualnie zdobytych punktów. O słabej dyspozycji skrzydłowych stołecznej drużyny w niedzielne popołudnie najlepiej świadczy fakt, iż najlepiej punktującym AZS-u był środkowy, Marcin Nowak, który zdobył 9 „oczek”. Kolejny triumf, bez straty punktu, spowodował, iż bydgoszczanie zrównali się punktowo z PGE Skrą Bełchatów i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i tylko przez słabszy bilans setów zajmują aktualnie trzecią pozycję. Natomiast Fabian Drzyzga i jego koledzy oddalają się od pierwszej czwórki, plasując się na szóstym miejscu ze stratą pięciu punktów do czwartego w tabeli Jastrzębskiego Węgla.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved