Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Ł. Szablewski: Niby wszystko było ok, ale coś wisiało w powietrzu

Ł. Szablewski: Niby wszystko było ok, ale coś wisiało w powietrzu

fot. kswanda.com

Łukasz Szablewski jako jeden z dwóch został w Wandzie Kraków po tym, jak drużyna spadła z I do II ligi. W niższej klasie drużynie nie udało się przełamać, a po spotkaniu z Błękitnymi Ropczyce zespół został rozwiązany, a zawodnicy zostali bez klubu.

Łukasz Szablewski swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiał w wieku 10 lat w Maratonie Świnoujście u trenera Zdzisława Gogola, gdzie zdobywał medale mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych. Na dwa lata juniora przeniósł się do Jokera Piła. Jednak pod okiem Jarosława Kubiaka trenował tylko rok, później dołączył do pierwszoligowej drużyny prowadzonej przez Sławomira Gerymskiego, z którą w barażach z Delectą Bydgoszcz walczył o awans do ekstraklasy. Po maturze dostał propozycję z AZS-u Olsztyn i z niej skorzystał. – Miałem przyjemność trenować i grać z takimi gwiazdami siatkówki jak Paweł Zagumny, Bjorn Andrae, Richard Lambourne. Tak naprawdę powinienem wymienić cały zespół, bo na parkiecie występowali reprezentanci swoich krajów – wspomina rozgrywający. Jednak przygoda z ekstraklasą nie trwała długo, zawodnik doznał kontuzji pleców, do końca nigdy niezdiagnozowanej i stracił pół sezonu. Dlatego od nowego grał w drugiej lidze. W sezonie 2010/2011 trafił do Skry Bełchatów grającej w Młodej Lidze.

Rok później związał się z Wandą Kraków, która była beniaminkiem I ligi. Niestety drużyna spadła, zespół się posypał. Szablewski postanowił jednak zostać w Wandzie, tak samo jak Jakub Blachura.Chciałem się odbudować psychicznie po kompletnie nieudanym poprzednim sezonie – wyjaśnił zawodnik. Jednak i w tym roku forma drużyny nie była najlepsza. – Mieliśmy przebłyski jak choćby w meczu z Karpatami Krosno, ale o stabilizacji nie było mowy. Oczywiście, można się tłumaczyć na wiele różnych sposobów, ale nie w tym rzecz. Byliśmy słabi w lidze jako cały zespół, 13 chłopaków plus trener – przyznał Łukasz Szablewski. Od jakiegoś czasu dało się odczuć atmosferę napięcia i niepewności. – Niby wszystko było ok, ale jednak coś wisiało w powietrzu – dodał rozgrywający. 8 grudnia siatkarze Wandy przegrali w kiepskim stylu mecz z Błękitnymi Ropczyce, jak się później okazało, było to ich ostatnie spotkanie w lidze. – Trener zaraz po meczu, jeszcze na boisku przed okrzykiem, powiedział nam, że klub zostaje w przyszłym tygodniu rozwiązany i dziękuje nam za grę. Podał każdemu rękę i od tamtej pory staliśmy się wolnymi zawodnikami. Do każdego z nas dochodziło to indywidualnie, wywołało różne reakcje – opowiedział Szablewski o wydarzeniach z tej pamiętnej soboty. Czasu na znalezienie nowego klubu nie jest zbyt dużo. Zawodnicy mają czas jedynie do końca roku. – Najbardziej jest mi szkoda tych młodych chłopaków (Krzyśka Kołodzieja, Maćka Ignatowskiego, Bartka Bielendy i Witka Wesołowskiego), którzy w większym bądź mniejszym stopniu, ale jednak zaufali trenerowi i związali się w Krakowie uczelnią, wynajęli mieszkania. To nie jest łatwa sytuacja teraz szukać klubu. A co ze szkołą? Nie zawsze można znaleźć drużynę na tyle blisko Krakowa, żeby móc dojeżdżać. Mam jednak nadzieję, że wszystko się dobrze skończy i każdy z nas będzie miał szansę zagrać jeszcze w tym sezonie – zakończył pełen optymizmu Łukasz Szablewski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved