Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Adam Grabowski: Na boisku najważniejsze są zawodniczki

Adam Grabowski: Na boisku najważniejsze są zawodniczki

fot. archiwum

Trener Adam Grabowski objął po Jerzym Matlaku zespół  Trefla Sopot. - Mam 42 lata i nie jestem młodym trenerem. Dlatego nie odczuwam presji, to nie są to dla mnie nowe rzeczy - mówi o swoim nowym wyzwaniu aktualny szkoleniowiec mistrzyń Polski.

Mecz z Asystelem był pana trzecim spotkaniem w roli pierwszego trenera na ławce Atomu i trzecim wygranym. Można powiedzieć, że zaczynamy w Sopocie erę Grabowskiego?

Adam Grabowski: – Na pewno nie. Na boisku najważniejsze są zawodniczki, nie trener. Bardzo dobrze, jeśli trener może pomóc drużynie. Nie jestem nowicjuszem, jak wielu sugerowało, prowadziłem już przecież sporo meczów w lidze. Nie chciałbym jednak, aby gloryfikowano mnie w taki sposób. Moim zadaniem jest jak najlepiej prowadzić ten zespół. Cele zostały określone przed sezonem. Wiem o co gram i co chcę osiągnąć.

Jest pan szkoleniowcem młodym, z trochę innym spojrzeniem niż dotychczas. To budzi nadzieje, ale także obawy. Czuje pan presję z tym związaną?



– Mam 42 lata i nie jestem młodym trenerem. W lidze pracuję od 1997 roku z małymi przerwami, ale od tamtej pory cały czas jestem na ławce trenerskiej. Dlatego nie odczuwam presji, to nie są to dla mnie nowe rzeczy – prowadzenie zespołu, treningu czy procesu treningowego. Okres presji mam już za sobą. Jedyna nowość to praca z zespołem, który walczy o mistrzostwo Polski. Z Piłą zdobywałem kiedyś brązowy medal, choć przejąłem zespół na sam koniec rozgrywek. Tutaj stało się to w innym momencie i to jest dla mnie nowe. Sam zespół nie, bo z wieloma zawodniczkami pracowałem w różnych konfiguracjach – jako pierwszy, drugi trener, w kadrze czy klubach.

Przyszedł pan do klubu równocześnie z trenerem Matlakiem. Jakie były oczekiwania wobec tej drużyny na samym początku? Spojrzał pan na skład i co wtedy pomyślał?

– To ciężkie pytanie, bo nie byłem odpowiedzialny za skład personalny tej drużyny.

Ale mamy półmetek ligi, 2. miejsce w ORLEN Lidze, awans do play-off Ligi Mistrzyń.

– Ligę mamy strasznie wyrównaną – każdy zespół z pierwszej czwórki może tak naprawdę na koniec sezonu zostać bez medalu. Walka będzie nieprawdopodobna. Na dzień dzisiejszy czwórka jest wyrównana i nie wiadomo, kto zagra w finale. A kto wie, kiedyś Muszyna zdobyła mistrzostwo Polski, startując z 5. miejsca, więc nie ma co skreślać drużyn niżej notowanych. Nawet Wrocław może odpalić w każdej chwili i pokrzyżować plany tym mocniejszym. Mają mało czasu, ale może napiszą nową historię i ktoś z 8. miejsca zdobędzie medal?

Na koniec, co pana inspiruje w pracy trenerskiej? Ma pan jakiś wzór osobowy, na którym opiera swoją pracę?

– Nie mam żadnego wzoru w sensie człowieka, konkretnego trenera. Inspiruje mnie azjatycka siatkówka. Uważam, że jeżeli można poprawić grę w Europie, to na pewno zbierając od Azjatów umiejętność gry w obronie, koncentrację, zaangażowanie. Jeśli uda się trochę tej mentalności, techniki gry z tyłu podebrać do ich gry, na pewno byłaby ona znacznie efektywniejsza. Ostatni mecz pokazał, co można zrobić w siatkówce obroną, asekuracją, biegając za każdą piłką. To aż się miło ogląda. Nieraz te mecze są takie, że zawodniczki stoją w tej obronie jak wazony w sklepie, nie da się tego oglądać. A jednak w siatkówce azjatyckiej nie ma takiej możliwości, by zespoły tak grały. Ja bardzo lubię szkolić drużyny w obronie, przyjęciu, jakby od tyłu. To taki mój priorytet w szkoleniu, działaniu na poziomie każdej kategorii wiekowej. Kadetki, które kiedyś prowadziłem, mogły słabiej atakować czy blokować, ale musiały umieć przyjmować i bronić.

*rozmawiała Katarzyna Wirkowska
*cały wywiad w serwisie atomtrefl.pl

źródło: atomtrefl.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved