Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartosz Kaczmarek: Pomimo kłopotów, umieliśmy podjąć walkę

Bartosz Kaczmarek: Pomimo kłopotów, umieliśmy podjąć walkę

fot. archiwum

- To był dziwny mecz - o ostatnim spotkaniu AZS Politechniki Warszawskiej mówił Bartosz Kaczmarek. - Siedząc za boiskiem, ma się lepszą widoczność i łatwiej jest dostrzec jakieś szczegóły - podkreśla inne spojrzenie na mecz scout „inżynierów".

Porażka 2:3 z Jastrzębskim Węglem wskazuje na wyrównany mecz, analizując poszczególne partie wniosek mógłby być inny. Z czego przede wszystkim mogła wynikać zmienność sytuacji?

Bartosz Kaczmarek:To był dziwny mecz. Najpierw my wygrywamy premierową odsłonę, a chwilę później przegrywamy seta do 13…, aby następnie wygrać do 16. Cieszyć może fakt, że po tak przegranym secie potrafimy się podnieść z kolan i podjąć walkę. Na taką zmienność sytuacji wpływ miały początki poszczególnych partii, drużyna, która na tym etapie seta popełniała mniej błędów, wygrywała całą partię.

Rozpatrując spotkanie z Jastrzębskim Węglem, jakiekolwiek analizy należałoby podzielić na dwie części: setów wygranych i przegranych?



– Przy takim nierównym spotkaniu ogólne podsumowanie nie da nam odpowiedzi, co było przyczyną tych przegranych setów. Dlatego potrzebna jest analiza z podziałem na sety. W tych przegranych mieliśmy trochę gorsze przyjęcie, co pozwalało przeciwnikowi ustawić szczelny blok. Popełnialiśmy też sporo błędów na zagrywce.

W czym z perspektywy pięciosetowego meczu należy upatrywać największej przewagi rywala? Gra w którym z elementów była waszym najmocniejszym punktem, a co było kluczem do wygranej jastrzębian w decydującym piątym secie?

Przede wszystkim Jastrzębie popełniło mniej błędów w ataku niż my, dołożyli parę punktów więcej blokiem i na tym opierała się ich przewaga. Natomiast my zagraliśmy bardzo dobrze w relacji blok-obrona, co przełożyło się na wysoką skuteczność na kontrze. Piątego seta lepiej rozpoczęli jastrzębianie, którzy już na początku osiągnęli kilkupunktową przewagę, jednak udało się nam do nich zbliżyć. Niestety w końcówce dotknęliśmy siatki i myślę, że to był kluczowy moment tego seta.

W jakim stopniu wpływ na obraz gry mógł mieć uraz i wykluczenie z gry, już w drugim secie, Grzegorza Szymańskiego? W dość krótkim czasie reagując na wydarzenia na boisku, musieliście przebudować swoją taktykę.

– Grzesiek od paru tygodni prezentował wysoka formę. Myślę, że gdyby nie ten uraz, to mecz mógłby się potoczyć inaczej. Próbowaliśmy rotować składem, szukać optymalnych ustawień. Na tie-breaka wyszliśmy w ataku z Krzysztofem Wierzbowskim, który jest nominalnie przyjmującym. Najważniejsze, że pomimo takich kłopotów, umieliśmy podjąć walkę i zdobyć chociaż jeden punkt.

Nie mieliście zbyt wiele czasu na rozpatrywanie meczu z Jastrzębskim Węglem, przed wami kolejny wymagający rywal…

Odbyliśmy tylko krótką rozmowę o meczu z Jastrzębskim Węglem, a od poniedziałku skupiamy się już na Bydgoszczy. Jest to kolejny silny rywal, który na pewno będzie chciał się zrewanżować za porażkę z nami w pierwszej rundzie fazy zasadniczej. Myślę, że będzie to ciekawy, pełen walki mecz.

Na początku sezonu wspominałeś o nowym doświadczeniu, jakim jest dla ciebie praca scouta. Po pierwszej rundzie rozgrywek, z perspektywy czasu, wypracowałeś już pewne nawyki, własny system pracy?

Pracę scouta muszę pogodzić również ze studiami, dlatego opracowałem sobie tygodniowy harmonogram, którego się trzymam i który jak na razie się sprawdza.

Można powiedzieć, że zostałeś „rzucony na głęboką wodę”? Propozycję współpracy z AZS Politechniką Warszawską traktowałeś jako pewnego rodzaju szansę czy raczej nowe wyzwanie?

Byłem mile zaskoczony otrzymaną propozycją. Potraktowałem to jako nowe wyzwanie, możliwość sprawdzenia się, poznania nowych ludzi. Dzięki tej pracy mogę poznać PlusLigę „od kuchni”, zobaczyć treningi, przygotowania do meczów.
Ta praca daje inny punkt widzenia, pokazując siatkówkę od drugiej strony.

Faktycznie spojrzenie na mecz z perspektywy osoby odpowiedzialnej za bank informacji jest inne?

– Jako scout skupiam się zupełnie na innych elementach niż jako zawodnik. Siedząc za boiskiem, ma się lepszą widoczność i łatwiej jest dostrzec jakieś szczegóły niewidoczne z poziomu boiska, a takie, które mogą być kluczowe w danym spotkaniu.

Wraz z upływem czasu łączysz swoją siatkarską przyszłość właśnie z pracą scouta?

Tego nie mogę wykluczyć, nie wiem jeszcze co będę robił w następnym roku. Zastanowię się nad tym po zakończeniu tego sezonu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved