Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Tie-break w meczu na szczycie w Kazaniu

Tie-break w meczu na szczycie w Kazaniu

fot. archiwum

Do najciekawszego spotkania dziesiątej kolejki rosyjskiej Superligi doszło w Kazaniu, gdzie obrońcy trofeum potrzebowali aż pięciu setów, aby uporać się z ekipą Lokomotiwu Biełgorod. W pozostałych pojedynkach nie obyło się bez niespodzianek.

Zarówno aktualni mistrzowie Rosji, jak i siatkarze Lokomotiwu Biełgorod początku tegorocznego sezonu z pewnością nie mogą zaliczyć do udanych. Po dziewięciu kolejkach podopieczni Władimira Alekny znaleźli się na drugiej pozycji w tabeli swojej dywizji, dość wyraźnie ustępując świetnie spisującym się rywalom z Nowosibirska. Ekipa prowadzona przez Giennadija Szypulina co prawda wygrała większość rozegranych przez siebie spotkań, jednak wystarczyło to na pozycję zaledwie w środku całej stawki. Pojedynek w Kazaniu potwierdził wysokie aspiracje obu tych zespołów, już od pierwszych piłek przynosząc zgromadzonym kibicom wielu emocji. Ostatecznie o losach spotkania zadecydował dopiero tie-break, którego bardzo pewnie na swoją korzyść rozstrzygnęli siatkarze gospodarzy. Na placu gry ze świetnej strony zaprezentował się Maksim Michajłow, kończąc 59% posłanych do niego piłek. Mistrz olimpijski z Londynu popisał się również czterema asami serwisowymi oraz dwoma skutecznymi blokami, dzięki czemu został najlepiej punktującym graczem na boisku. W ekipie Zenitu na lewym skrzydle wspierał go natomiast przede wszystkim Matthew Anderson. Amerykanin dostał w ataku od swojego rozgrywającego niemalże taką samą ilość piłek, grając przy tym na skuteczności wynoszącej 55%. – Moi zawodnicy potrzebują w tej chwili trochę odpoczynku, bowiem dzisiaj niektórzy z nich wyglądali na boisku prawie jak zombie. Dopiero po przegranej trzeciej partii udało mi się do nich dotrzeć i zmotywować do dalszej walki – podsumował postawę swoich podopiecznych szkoleniowiec Władimir Alekno. – Wiedzieliśmy, że w ekipie z Biełgorodu niezwykle ważną postacią jest Dmitrij Muserskij. Co prawda niejednokrotnie kończył on dzisiaj swoje akcje, jednak nie pozwoliliśmy mu się bardziej rozwinąć – dodał.

Wśród zawodników gości trudno było znaleźć w sobotnim pojedynku zdecydowanego lidera. Rozgrywający Makarow prowadził dość urozmaiconą grę i nie bał się korzystać z usług młodego Maksima Żigalowa, który na parkiecie zastępował Gyorgy’ego Grozera. 23-letni atakujący zaprezentował się z dobrej strony, w ataku kończąc 49% posłanych do niego piłek oraz aż trzykrotnie popisując się punktowymi zagrywkami. – Naszym rywalom trzeba oddać, że zagrali dzisiaj bardzo dobre spotkanie. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję spotkać się z nimi już w zbliżających się rozgrywkach o puchar Rosji lub też w fazie play-off Superligi. Moi zawodnicy nie byli gotowi, aby na dystansie całego spotkania przeciwstawić się tak dobrze spisującej się ekipie. Wciąż brakuje nam w składzie Siergieja Tietiuchina, który mógłby w niektórych sytuacjach zrobić różnicę – powiedział po zakończeniu całego spotkania pierwszy trener gości, Giennadij Szypulin.

Zenit Kazań – Lokomotiw Biełgorod 3:2
(25:22, 20:25, 25:27, 25:15, 15:6)



Składy zespołów:
Zenit: Anderson (18), Apalikow (9), Vermiglio (2), Siwożelec (15), Abrosimow (11), Michajłow (25), Obmoczajew (libero) oraz Babiczew (libero) oraz Demakow, Kolodiński, Czeremisin (1) i Bierieżko
Lokomotiw: Makarow (1), Chtiej (12), Chanipow (8), Fomenko (13), Muserskij (9), Żigalow (21), Jermakow (libero) oraz Kosariew, Kuzniecow, Kampa, Andriejew, Jeremin i Chamuckich

Sprawcami sporej niespodzianki w ostatni weekend okazali się siatkarze Gazpromu-Jugra Surgut, którzy przed własną publicznością pokonali faworyzowany Ural Ufa. Zawodnicy gości co prawda wygrali dwie pierwsze partie spotkania, jednak w kolejnych musieli już uznać wyższość podopiecznych Andrieja Toloczki. Po raz kolejny dobre zawody rozegrał przyjmujący gospodarzy, Aleksiej Rodiczew. W działaniach ofensywnych był on liderem swojej ekipy, kończąc 59% posłanych do niego piłek. Warty odnotowania jest również wyczyn pary środkowych z Surgutu, która razem popisała się aż piętnastoma skutecznymi blokami. Artem Smolar dołożył do tego również trzy asy serwisowe oraz 67% skuteczność w ataku, dzięki czemu został jednym z głównych bohaterów całego spotkania. Po drugiej stronie siatki ciężar gry próbował wziąć na swoje barki świetne dysponowany Aleksiej Spiridonow. Ze względu na słabszą postawę dwójki nominalnych atakujących, przyjmujący Uralu został przestawiony na prawe skrzydło, co w żaden sposób nie odbiło się na jego grze. Zamienił on na punkt 56% swoich ataków, dokładając do tego dwa asy serwisowe.

Gazprom-Jugra Surgut – Ural Ufa 3:2
(23:25, 21:25, 25:21, 25:12, 15:11)

Składy zespołów:
Gazprom: Mysin (18), Smolar (18), Alexiew (15), Todorow (12), Chabibulin (1), Rodiczew (21), Snegirew (libero) oraz Parchuta, Leontiew (1) i Szulga (1)
Ural: Kazakow (5), Abramow (9), Falasca (8), Aszew (10), Spiridonow (25), Pantalimionienko (14), Werbow (libero) oraz Żłoba, Botin (1), Stepanow, Aleksiejew (1) i Samoilenko (1)

Dość nieoczekiwany przebieg przybrało starcie Iskry Odińcowo z Lokomotiwem Charków. Siatkarze gospodarzy zwyciężyli jedynie w drugiej partii, w pozostałych trzech wyraźnie ustępując lepiej dysponowanym Ukraińcom. Słabsze spotkanie rozegrał atakujący Gavinn Schmitt, który skończył zaledwie 42% posłanych do niego piłek, popełniając przy tym dużą ilość niewymuszonych błędów własnych. Po drugiej stronie siatki nie do zatrzymania okazał się natomiast Siergiej Tjutlin. Rozgrywający Frank Depestele posłał do niego aż pięćdziesiąt piłek, z których równa połowa znalazła drogę do boiska rywali. – Na to spotkanie wyszliśmy szczególnie umotywowani, bowiem w poprzednim sezonie Iskra okazała się jedyną ekipą, z którą dwukrotnie przegraliśmy, praktycznie nie podejmując walki – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec gości, Jurij Filipow. O grze swojej oraz swoich kolegów negatywnie wypowiedział się natomiast Denis Kalinin, który na boisku był najjaśniejszym punktem podmoskiewskiej Iskry. – W naszej grze nic dzisiaj nie funkcjonowało tak, jak powinno. Traciliśmy punkty seriami i nie potrafiliśmy złapać swojego rytmu gry. Trudno jest mi powiedzieć, z czego to wynikało, jednak będziemy musieli zrobić wszystko, aby coś takiego już więcej się nie powtórzyło – zakończył swoją wypowiedź przyjmujący gospodarzy.

Iskra Odińcowo – Lokomotiw Charków 1:3
(19:25, 26:24, 20:25, 19:25)

Składy zespołów:
Iskra: Kozłow (1), Bereżin (1), Redwitz (2), Kuleszow (6), Kalinin (19), Schmitt (13), Komarow (libero) oraz Bogomołow, Lesik (1), Jakowlew (5), Burcew (8) i Danilow (3)
Lokomotiw: Iwanow (5), Tjutlin (30), Teremienko (6), Rudnicki (11), Depestele (5), Jereszczenko (10), Fomin (libero) oraz Garmasz (libero), Kapajew (2) i Rjabuka

W dziesiątej kolejce rozgrywek swoją zwycięską passę udało się kontynuować ekipie Gubernii Niżny Nowogród. Podopieczni Plamena Konstantinowa tym razem w spotkaniu wyjazdowym okazali się lepsi od Prikamje Perm, ostatecznie inkasując trzy punkty po długim i wyrównanym pojedynku. Na boisku liderem swojej ekipy tradycyjnie okazał się Nikołaj Pawłow, który atakował ze skutecznością 47%. Doskonała forma nie opuszcza również Aleksieja Ostapienki. Rosyjski środkowy, który w ostatnich latach musiał zmagać się z serią nieprzyjemnych kontuzji, skończył 73% posłanych do niego piłek oraz trzykrotnie powstrzymywał ataki rywali skutecznym blokiem. W zespole gospodarzy z dobrej strony zaprezentował się natomiast Aleksander Konnow. Co prawda nie rozpoczął on całego spotkania w wyjściowej szóstce, jednak w drugim secie pojawił się on na boisku, aby zakończyć pojedynek z dorobkiem czternastu „oczek”. – Ten mecz był dla nas bardzo trudny, bowiem przez większą jego część nie byliśmy w stanie zbudować sobie żadnej punktowej przewagi. Wydaje mi się jednak, że o naszym końcowym triumfie zadecydowało doświadczenie oraz pewność siebie. Pomimo zwycięstwa, nie wszystko układało się tak, jakbym sobie tego życzył. Nasze problemy mogły być jednak skutkiem fali przeziębień, która w ostatnim czasie nawiedziła nasz zespół – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego szkoleniowiec ekipy z Niżnego Nowogrodu, Plamen Konstantinow.

Prikamje Perm – Gubernia Niżny Nowogród 1:3
(22:25, 26:24, 25:27, 21:25)

Składy zespołów:
Prikamje: D. Kowaliew (5), Zacharow (8), Kozitsin (7), Likoszerstow (9), A. Kowaliew (12), Karpienko (11), Fomin (libero) oraz Konnow (14), Jakinow (4) i Nikitin (1)
Gubernia: Esko (5), Ostapienko (12), Pawłow (28), Nikić (7), Ljamin (6), Sawin (3), Petropawłow (libero) oraz Dranisznikow (libero), Jegorow (3), Szulgin i Tjurin (1)

Bez większych problemów w spotkaniu w Jarosławiu triumfował aktualny lider niebieskiej dywizji, Lokomotiw Nowosybirsk. Dla podopiecznych Andrieja Woronkowa była to już dziewiąta wygrana z rzędu, dająca w tej chwili czteropunktową przewagę nad drugim w tabeli Zenitem Kazań. Na boisku dobrze spisali się wszyscy skrzydłowi gości, spośród których wyróżniał się jednak Marcus Nilsson. Szwedzki atakujący skończył 57% posłanych do niego piłek, zostając przy tym najczęściej punktującym zawodnikiem całego spotkania. Fanów nowosybirskiego Lokomotiwu szczególnie cieszyć może jednak dobra postawa Denisa Birjukowa. Jeden z najlepszych rosyjskich przyjmujących w ostatnich miesiącach nie mógł odnaleźć swojej optymalnej formy, przez co nie znalazł się również w składzie reprezentacji na igrzyska w Londynie. Ostatnie lepsze jego występy mogą być jednak dobrym prognostykiem przed pozostałą częścią sezonu. – Gospodarze zostawili dzisiaj na boisku dużo serca i było w nich widać chęć sprawienia niespodzianki. W naszym zespole chwilami brakowało natomiast odpowiedniego poziomu koncentracji, przez co przytrafiały nam się okresy słabszej gry. Cieszę się jednak, że udało nam się wygrać i tym samym zakończyć nasze niezwykle wyczerpujące tournée, obejmujące wizyty w Berlinie, Soligorsku oraz tutaj, w Jarosławiu – podsumował cały pojedynek szkoleniowiec Lokomotiwu, Andriej Woronkow.

Jarosławicz Jarosław – Lokomotiw Nowosybirsk 0:3
(23:25, 17:25, 22:25)

Składy zespołów:
Jarosławicz: Filipow (10), Yudin (1), Zajcew (2), Kulikowski (4), Tawasiew (3), Kolesznik (10), Kiriczenko (libero) oraz Iwanow, Tisewicz, Plusznikow (1) i Logunow (10)
Lokomotiw: Diviš (4), Nilsson (17), Wolwicz (8), Birjukow (10), Butko (3), Gutsaljuk (6), Golubiew (libero) oraz Sidenko (libero), Woronkow i Szulepow (3)

Do ogromnej niespodzianki doszło w sobotę w Kemerowie, gdzie miejscowy Kuzbass w czterech setach uległ ekipie VC Grozny. Dla gości była to dopiero trzecia wygrana w tym sezonie, dająca im awans z ostatniej na siódmą lokatę w tabeli swojej dywizji. – Wydaje mi się, że siatkarze z Kemerowa nie byli odpowiednio przygotowani do tego spotkania i zaskoczyliśmy ich swoją grą. Jestem bardzo zadowolony, że w końcu udało nam się wygrać i choć trochę poprawić naszą sytuację w tabeli. Z drugiej strony, nasi rywale na pewno nie pokazali dzisiaj pełni swoich możliwości i będą musieli wyciągnąć wnioski z tego spotkania – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego pierwszy trener zespołu gości, Arsen Kirilenko.

Kuzbass Kemerowo – VC Grozny 1:3
(20:25, 25:18, 19:25, 23:25)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved