Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: PGE Skra i Delecta w pościgu za ZAKSĄ

PlusLiga: PGE Skra i Delecta w pościgu za ZAKSĄ

fot. archiwum

W 11. kolejce PlusLigi do największej sensacji doszło w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie miejscowa ZAKSA przegrała z LOTOS-em Trefl Gdańsk. Mało emocji było za to w Bełchatowie, gdzie PGE Skra pokonała 3:0 Asseco Resovię. Z walki o pierwszą "4" nie rezygnuje Delecta.

Jedenasta kolejka została zainaugurowana w Częstochowie. W derbach akademickich zmierzyły się zespoły spod Jasnej Góry i Olsztyna. Do wyłonienia zwycięzcy pojedynku potrzebne były cztery sety, a trzy punkty na swoim koncie zapisali przyjezdni. Mecz lepiej rozpoczęli częstochowianie, którzy triumfowali w premierowej partii 25:22, ale jak okazało się w ostatecznym rozrachunku, były to miłe złego początki. Od drugiego seta kontrolę nad wydarzeniami na boisku przejęła drużyna gości. Po raz kolejny kluczem do triumfu podopiecznych Radosława Panasa okazała się postawa młodych zawodników, zwłaszcza Bartosza Krzyśka i Wojciecha Ferensa. Pierwszy z wyżej wymienionych siatkarzy zapisał na swoim koncie aż 30 punktów w ataku, notując skuteczność na poziomie 59%. O połowę mniej punktów w tym elemencie zdobył Wojciech Ferens, ale jego efektywność na lewym skrzydle również była imponująca (58%). Pojedynku akademickiego nie będzie dobrze wspominał Piotr Gruszka. Były atakujący reprezentacji Polski rozpoczął mecz w podstawowej szóstce, ale na 11 ataków, żadnego nie zamienił w bezpośredni punkt. Warty podkreślenia jest fakt, iż tym razem ciężar zdobywania punktów po stronie gospodarzy nie spoczywał jedynie na Grzegorzu Boćku, ale również na Miłoszu Hebdzie i Michale Kaczyńskim. Cała trójka siatkarzy spisała się więcej niż przyzwoicie. Wszystko dla podopiecznych Marka Kardosa ułożyłoby się pięknie, gdyby nie ilość własnych błędów. Miejscowi popełnili ich aż 27, przy tylko 8 (!) pomyłkach rywali. I to właśnie liczba błędów w głównej mierze, oprócz skuteczności Bartosza Krzyśka, który otrzymał statuetkę MVP, przesądziła o wiktorii drużyny gości. Po piątkowych rozstrzygnięciach Indykpol ma na swoim koncie dziewięć punktów i zajmuje ósme miejsce w tabeli, a na ostatniej pozycji, z coraz mniejszymi szansami na awans do play-off, plasuje się Wkręt-Met AZS Częstochowa.

W sobotę oczy siatkarskiej Polski zwrócone były ku Bełchatowowi. Kilka minut po godzinie 14:30 w hali Energia rozpoczęło się spotkanie aktualnego mistrza z wicemistrzem kraju. Wszyscy, którzy liczyli na długie, zacięte, pełne zwrotów akcji spotkanie, w sobotnie popołudnie musieli obejść się smakiem. Co prawda w samych końcówkach poszczególnych partii było nieco emocji, ale mecz zakończył się wynikiem 3:0 na korzyść PGE Skry. Tym samym podopieczni Jacka Nawrockiego zrewanżowali się rywalom z porażkę w drugiej kolejce 2:3 na Podpromiu. Sobotni pojedynek nie musiał jednak skończyć się przegraną mistrzów Polski w trzech setach, gdyż w drugiej odsłonie meczu gracze Andrzeja Kowala prowadzili 21:18. Nie potrafili jednak trzypunktowej przewagi utrzymać, zdobywając od tego momentu już tylko jeden punkt w drugiej partii. Triumf dla bełchatowian jest tym cenniejszy, iż został odniesiony niemal bez dwóch podstawowych zawodników. Z trybun mecz śledził Aleksandar Atanasijević, a jedynie na krótkie zmiany pojawiał się na boisku Mariusz Wlazły. Jednakże po raz drugi z rzędu dobre spotkanie rozegrał Konstantin Cupković. Nominalny przyjmujący, grający na pozycji atakującego, podobnie jak w starciu z Tomisem Konstanca, był wiodącą postacią wicemistrzów Polski na boisku, zdobywając 14 punktów, w tym 12 w ataku, przy 55% skuteczności. Komisarz zawodów również uznał serbskiego zawodnika za najlepszego siatkarza na boisku, przyznając jemu statuetkę MVP. Po stronie gospodarzy kolejne poprawne spotkanie rozegrał Nikola Kovacević, ale tym razem jemu, jak i całemu zespołowi zabrakło wsparcia ze strony atakujących. Zbigniew Bartman i Jochen Schöps będą chcieli jak najszybciej wymazać z pamięci sobotnie popołudnie, gdyż zdobyli łącznie jedynie 12 „oczek”. Andrzej Kowal nadal nie może desygnować do gry Piotra Nowakowskiego, którego nie było nawet w meczowej dwunastce. Wynik w Bełchatowie sprawił, iż PGE Skra z dorobkiem 24 punktów zajmuje pozycję wicelidera rozgrywek, a dopiero na piątym miejscu znajduje się Asseco Resovia Rzeszów, która ma o 4 „oczka” mniej.

Gdy kibic, który nie oglądał spotkania w Kędzierzynie-Koźlu, przeczytał wynik pojedynku między ZAKSĄ a LOTOS-em Treflem Gdańsk, zapewne uznał, iż jest to pomyłka. To jednak ani błąd, ani bajka, a rzeczywistość. Plasujący się w dolnym rejonie ligowej tabeli Trefl Gdańsk na wyjeździe pokonał 3:1 lidera PlusLigi w sezonie 2012/2013. Co więcej, w premierowej partii goście pozwolili ugrać gospodarzom zaledwie 15 „oczek”. Co prawda kędzierzynianie nadal występowali w znacznie osłabionym składzie, ale przed tygodniem pokazali w Warszawie, iż nawet bez Felipe Fontelesa czy Pawła Zagumnego są w stanie grać na wysokim poziomie. W sobotnie późne popołudnie podopieczni Daniela Castellaniego nie przypominali jednak drużyny, która w tym sezonie przegrała jedynie do feralnej soboty tylko z Delectą Bydgoszcz. Większa ilość własnych błędów (30-25) i znacznie słabsza zdobycz punktowa od rywali w kontrataku (16-28) okazały się kluczowe dla wyniku całego pojedynku. Gra drużyny gości wobec słabszej dyspozycji na prawym skrzydle Michała Kamińskiego opierała się na przyjmujących. Wojciech Żaliński i Mateusz Mika zdobyli łącznie 28 punktów, a nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu otrzymał brązowy medalista mistrzostw Europy z 2011 roku. Po drugiej stronie siatki swojego dnia nie miał również Antonin Rouzier (31% skuteczności), a także Marcin Możdżonek, który skończył jedynie 1 z 6 piłek otrzymanych od swojego rozgrywającego. Pomimo przegranej 1:3, kędzierzynianie utrzymali fotel lidera rozgrywek, ale ich przewaga nad drugą (PGE Skrą Bełchatów) i trzecią (Delectą Bydgoszcz) pozycją zmalała do dwóch punktów. Z kolei mimo trzech „oczek”, z dziewiątego miejsca nie wydostali się gdańszczanie, którzy aktualnie przegrywają walkę o ósme miejsce z Indykpolem AZS Olsztyn gorszym bilansem setów.

Jastrzębski Węgiel w jedenastej kolejce PlusLigi chciał podtrzymać serię zwycięstw na polskich parkietach, która trwała już cztery kolejne spotkania. W tym zadaniu podopiecznym Lorenzo Bernardiego chcieli przeszkodzić akademicy z Warszawy. Siatkarze Politechniki mieli podstawy ku temu, by sądzić, iż są w stanie pokonać jastrzębian, gdyż w drugiej kolejce sezonu 2012/2013 pokonali na własnym terenie Michała Łasko i jego kolegów 3:1. Tym razem do wyłonienia triumfatora pojedynku potrzebny był tie-break, którego rozstrzygnęli na swoją korzyść jastrzębianie. Mimo straconego punktu, gospodarze mogli być zadowoleni z ostatecznego rezultatu, gdyż zdobyte dwa „oczka” pozwoliły im awansować na czwartą pozycję w tabeli. Wśród miejscowych najbardziej zapracowanymi siatkarzami byli Michał Łasko i Michał Kubiak, którzy od Simona Tischera i Tiago Violasa otrzymali odpowiednio 32 i 24 piłki do ataku. Reprezentanci Włoch i Polski zdobyli 18 i 11 punktów w tym elemencie. Warta odnotowania jest postawa w ataku Russella Holmessa. Środkowy ze Stanów Zjednoczonych atakował ze skutecznością 83% (5/6 skończonych ataków). Statuetkę MVP otrzymał jednak Łukasz Polański występujący w miejsce Patryka Czarnowskiego. Wyżej wspominany środkowy zanotował 5 punktowych bloków, ale w ataku jego dyspozycja nie była imponująca (38% skuteczności). W zespole gości za słabe spotkanie z ZAKSĄ zrehabilitowali się przyjmujący. Zarówno Krzysztof Wierzbowski jak i Maciej Pawliński byli wiodącymi postaciami warszawian w Jastrzębiu Zdroju. Jednakże tym razem przyjezdnym zabrakło dobrej postawy w ataku Grzegorza Szymańskiego, który jeszcze w inauguracyjnej partii został zmieniony przez Pawła Adamajtisa. Jeden punkt wywalczony z jastrzębianami nie przekreśla szans podopiecznych Jakuba Bednaruka w walce o najlepszą czwórkę po rundzie zasadniczej, ale w tej chwili stołeczny zespół plasuje się na szóstej pozycji z dorobkiem 19 „oczek”.

Jedenasta kolejka rozpoczęła się w piątek, a zakończyła w poniedziałek w Bydgoszczy. W hali Łuczniczka miejscowa Delecta podejmowała Effectora Kielce. Pojedynek nie miał jednak większej historii, a gdyby nie trzeci set, mecz mógłby być jednym z najkrótszych w sezonie 2012/2013 w PlusLidze. Ostatecznie gospodarze potrzebowali 70 minut, by w trzech partiach rozprawić się z kielczanami. Największe atuty przyjezdnych w postaci Armando Dangera i Nikołaja Penczewa zostały bardzo szybko zneutralizowane przez graczy Delecty za sprawą skutecznego bloku. Wyżej wymienieni siatkarze z Kuby i Bułgarii kompletnie nie byli w stanie poradzić sobie z rękami blokujących rywali, a ich próby technicznych ominięć kończyły się najczęściej błędem. Trener Daszkiewicz próbował odmienić grę swoich podopiecznych wprowadzając na boisko Tomasza Józefackiego. Były atakujący Asseco Resovii Rzeszów nie był jednak w stanie zmienić obrazu gry, kończąc zaledwie 1 z 9 ataków. Po stronie miejscowych znów bardzo wysoką formę, zarówno w ataku, jak i bloku, zaprezentowali Wojciech Jurkiewicz i Andrzej Wrona. Kapitan Delecty atakował nawet ze 100% skutecznością, kończąc wszystkie 5 posłanych do niego piłek. Największy ciężar zdobywania punktów wzięli jednak na swoje barki Dawid Konarski i Marcin Waliński. Atakujący reprezentacji Polski dominował w pierwszym i trzecim secie na prawym skrzydle. Z kolei druga partia to popis gry w wykonaniu młodego przyjmującego Delecty, który w poprzednim sezonie został wybrany MVP Młodej Ligi. Oba zespoły nie przystąpiły do poniedziałkowego meczu w najsilniejszych zestawieniach. Po stronie gospodarzy zabrakło Marcina Wiki, a w zespole gości nie wystąpił Robert Milczarek, jednakże na pomeczowej konferencji prasowej trenerzy przekazali pozytywne wiadomości o stanie zdrowia zawodników. Po długiej absencji do treningów może już wrócić Marcin Wika, natomiast niedyspozycja Roberta Milczarka powinna zakończyć się tylko na pojedynku w grodzie nad Brdą. Komplet punktów wywalczony z Effectorem sprawił, iż podopieczni Piotra Makowskiego zajmują aktualnie najniższy stopień podium w ligowej tabeli. Natomiast kielczanie z dziesięcioma punktami piastują siódmą pozycję.

Zobacz również:

Tabela i wyniki 11. kolejki Plus Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved