Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Żaneta Baran: W końcu przełamałyśmy złą passę

Żaneta Baran: W końcu przełamałyśmy złą passę

fot. archiwum

- Po wcześniejszych wygranych meczach do spotkania z Wisłą podeszłyśmy na większym luzie, bez żadnej presji. Wiedziałyśmy, że będzie to zespół, z którym ciężko wygrać - przyznała w rozmowie ze Strefą Siatkówki Żaneta Baran - atakująca Stali Mielec.

To twój pierwszy sezon w drużynie z Mielca. Jak czujesz się w tym zespole?

Żaneta Baran: Początki w każdym nowym zespole bywają trudne. Część dziewczyn znałam już z poprzednich sezonów, grałyśmy w jednej drużynie. Wiedziałam z kim przyjdzie mi współpracować, dlatego było mi prościej podjąć decyzję dotyczącą zmiany drużyny. Byłam pewna, że będziemy się dobrze rozumieć. Z dziewczynami, które znałam, jak i z „nowymi” tworzymy fajną ekipę, na treningach panuje bardzo dobra atmosfera.

Po słabym początku sezonu zaczynacie nabierać „wiatru w żagle”. Cztery ostatnie mecze przechyliłyście na swoją korzyść i gonicie resztę stawki. Co się stało, że nagle zaczęłyście wygrywać?



– Problemy, które dręczą nasz zespół praktycznie od samego początku, odstawiłyśmy na boczny tor, co nie znaczy, że przestałyśmy myśleć o sytuacji panującej w klubie. Mecz w Toruniu pozwolił uwierzyć nam w nasze możliwości, skupiłyśmy się tylko na tym, żeby dobrze zagrać, pokazać na co nas stać pomimo niekończących się problemów. W końcu przełamałyśmy złą passę, która nad nami ciążyła.

Jaki cel postawiono wam przed sezonem? Tak jak wspomniałaś, macie w klubie wiele problemów.

– Konkretnych celów zarząd przed nami nie postawił. Od początku mówiono, że mamy utrzymać się na bezpiecznej pozycji, bez wywierania większej presji. W tym sezonie drużyny pierwszoligowe są bardzo wyrównane i wszystko się może wydarzyć. Wiele zespołów już pokazało, że nie można ich lekceważyć. Każdy może wygrać z każdym.

W niedzielę pokonałyście trzecią drużynę w tabeli – Wisłę Kraków. W czym tkwił klucz do zwycięstwa?

– Po wcześniejszych wygranych meczach, do spotkania z Wisłą podeszłyśmy na większym luzie, bez żadnej presji. Wiedziałyśmy, że będzie to zespół, z którym ciężko wygrać, ale jak się okazało, nie jest to niemożliwe. Wisła postawiła wysoko poprzeczkę, mecz był bardzo wyrównany, co widać po wyniku spotkania, ale to my byłyśmy zespołem, który cieszył się ostatecznie ze zwycięstwa.

Ostatni sezon spędziłaś w ekipie AZS-u UEK Kraków. Jakie różnice dostrzegasz pomiędzy byłym a obecnym klubem?

– W Krakowie było zdecydowanie mniej problemów, a jeśli chodzi o Mielec, to problemy są, ale radzimy sobie z nimi, ponieważ tworzymy kolektyw i potrafimy się wspierać nawet w tych najtrudniejszych sytuacjach.

Wcześniej grałaś w II lidze. Czy widać między tymi rozgrywkami duży „skok” jakościowy?

– W pierwszej lidze bardziej profesjonalnie podchodzi się do gry. Stawiane są inne, wyższe cele. Treningi i mecze stają się priorytetem, a życie jest podporządkowane siatkówce.

Gdzie na boisku czujesz się najpewniej? Grywałaś już na przyjęciu, ataku, a nawet przez chwilę na środku.

– W Krakowie mecze rozgrywałam na pozycji atakującej, lecz przychodząc do Mielca, miałam grać na przyjęciu. Z konieczności zostałam jednak znowu przesunięta na pozycję po przekątnej z rozgrywającą i tak już zostało. Wydaje mi się, że na ataku czuję się najpewniej.

Myślisz o tym, żeby spróbować swoich sił w ekstraklasie?

– Dwa lata temu, kiedy pytano mnie czy chciałabym zagrać w wyższej lidze niż drugiej, nie wiedziałam czy poradzę sobie na parkietach pierwszoligowych. Marzeniem każdej zawodniczki, więc również i moim, jest znaleźć się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zobaczymy co czas pokaże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved