Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marek Bąk: Jestem złym policjantem! Bo to mój obowiązek

Marek Bąk: Jestem złym policjantem! Bo to mój obowiązek

fot. archiwum

- Jestem złym policjantem! Jeśli to ma pomóc klubowi, to mogę trwać w tej roli latami - mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki Marek Bąk, wiceprezes i menadżer Siódemki Legionovii Legionowo, która na półmetku rozgrywek ORLEN Ligi uplasowała się na 6. miejscu.

Jest pan świetnym menadżerem. Z powodzeniem prowadzi interesy dużej firmy z branży spożywczej w kraju. Dodatkowo to pan sprowadził poważnych sponsorów do klubu. W porównaniu do I i II ligi, trudniej zarządza się klubem w ORLEN Lidze?

Marek Bąk: Dziękuję za komplement, ale gdybym to robił sam, nie byłoby to możliwe w sposób efektywny. W ogóle nie byłoby możliwe! W pierwszym przypadku jest mi łatwiej, bo firma jest branżowym gigantem i w wielu obszarach „klocki” są poukładane. Właściciele rozumieją też moją pozazawodową pasję, pomagają mi i kibicują drużynie (Siódemce Legionovii – przyp. red.). Oni też zaczynali małymi krokami, jak Siódemka Legionovia. Są dziś na szczycie i jeśli ma to być analogia, to my w to wchodzimy. Swoją drogą mam nadzieję, że niedługo pomogą bardziej (śmiech). A w klubie większość spraw spada na Sławka (Supa, prezes klubu – przyp. red.) i Marzenę (Chojnacka, kierownik biura – przyp. red.). Dla mnie to są „mistrzowie świata”. Razem tworzymy więc drugą klubową drużynę, tą poza parkietem. Troje Muszkieterów, jak o nas mówią. Zarządzenie klubem, który mamy zamiar uczynić sprawnym przedsiębiorstwem sportowym, łatwe nie jest, a II czy I liga w porównaniu do ekstraklasy to dwa różne światy. Na szczęście pomagają nam ludzie z rady nadzorczej, sporo mamy wolontariuszy. A co do sponsorów, to powiem tak. To ciężka i często niewdzięczna praca, wymaga poświęceń, wiarygodności, prostoty w komunikowaniu i odpowiedzialności za realizację deklarowanych celów. Czy wie pan, że przez trzy lata odeszło od nas… Dwóch sponsorów? Ciekawe, prawda? W pierwszym roku mieliśmy wygrać II ligę bez przegranego meczu. Udało się. Z pierwszej mieliśmy awansować w dwa sezony. Zrobiliśmy to w dobrym stylu w pierwszym. Teraz chcemy się utrzymać. Jeśli będziemy w ósemce – super. Jeśli po barażach, będę zły, ale liczy się, abyśmy osiągnęli cel. Jeśli to zrobimy, a zrobimy, za rok powalczymy już o więcej.

Sporo zawirowań było wokół waszych ostatnich transferów. Najpierw po pierwszych meczach z klubu znika Anna Witczak, potem Małgorzata Cieśla, później okazuje się, że zawodniczki, które znajdują się w kręgu waszych zainteresowań, znajdują innego pracodawcę.



To temat na odrębną dyskusję. Nawet rozumiem niektóre zawodniczki, że wolały kluby o uznanej marce. Dla nich były to „pewniaki”. Legionovia, absolutny beniaminek, była skazana przed sezonem na pewną degradację i z tymi lepszymi, ich zdaniem, klubami, nie mogła się równać. Ocenę sytuacji dzisiaj w niektórych z nich zostawiam tym dziewczynom i ich menadżerom. Co do tych drugich, to uważam, że zdarza im się zapomnieć o tym, co jest istotą tego zawodu choć nie generalizuję. Do niedawna myśleliśmy ze Sławkiem (Supą – przyp. red.), że najważniejsza jest siatkówka i ważne, żeby dziewczyny mogły grać. W stabilnym, ambitnym, mającym świetne zaplecze, klubie. Nie mamy już kompleksów. Nie zawsze oni czy one tak to widzieli. Kilku dziewczyn nie pozyskaliśmy, sam nie wiem dlaczego. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. A były to świetne zawodniczki i brakowało tylko podpisu na oryginale kontraktu. I w ostatniej chwili pojawiała się komplikacja, a tak naprawdę nowa opcja. Krajowa lub zagraniczna. Mam żal w kilku przypadkach, że straciliśmy czas oraz rezygnowaliśmy z alternatywnych rozwiązań. Dziś byłyby to duże wzmocnienia. Popełniliśmy też jeden, dwa błędy w ocenie sytuacji i zawahaliśmy się z decyzją. Grzech pierworodny beniaminka, którego już nie popełnimy. A co do Gosi Cieśli i Ani Witczak, to pech. Nieraz tak bywa. Teraz mamy swoją trzynastkę dziewczyn grających w Siódemce (śmiech). Zaufaliśmy im w większości trzeci rok z rzędu. Zasłużyły na to, choć teraz często iskrzy… Ale to musi dać efekt.

Po pierwszej rundzie Siódemka zagrała „na szóstkę”. Pana zdaniem to dobry wynik? Mogło być lepiej?

Tak i nie. Lepiej, bo mogliśmy mieć cztery punkty więcej, bo mecze z AZS-em Białystok i Impelem Wrocław śnią mi się po nocach, ale dawałoby to identyczne miejsce w lidze. Mogliśmy jednak przegrać z Bydgoszczą i Łodzią, bo to nie my byliśmy faworytami tych spotkań. Generalnie jesteśmy zadowoleni. Z miejsca na pewno. Nie zawsze z gry i nie chodzi tutaj o sam wynik, ale o to, że dziewczyny nie zawsze pokazują w meczach to, co potrafią i co demonstrują na treningach. Aż mnie ponosi, gdy to widzę.

No właśnie. Po przegranym meczu z AZS-em Białystok bardzo krytycznie wypowiadał się pan na temat sztabu szkoleniowego. Czy oby nie były to przedwczesne opinie?

Fakt. Sztabu i dziewczyn. Ale to nie tak. Dziś przyznaję, że popełniłem największy błąd, rozmawiając „na gorąco” z dziennikarką. Dałem się „wypuścić”. Nie powinienem powiedzieć kilku słów, sporo było emocji. Generalnie miałem żal o to, że nie zagrały dwie zawodniczki, bo czułem, że mogły nam pomóc w tym meczu. Ale może nie miałem racji? Powiem szczerze, że my też czujemy się winni w kilku kwestiach. Nie daliśmy może dostatecznie dużego wsparcia dziewczynom i sztabowi, spodziewając się przy okazji cudu. Niecierpliwi byliśmy, jesteśmy… Te dwa minione lata zdemoralizowały nas trochę. Dziś bym tak nie powiedział. Ale jednego nie zmienię. Siebie. Teraz jest tak, że Sławek (Supa – przyp. red.) jest tym dobrym policjantem, ja tym złym. Jeśli to ma pomóc klubowi, to mogę trwać w tej roli latami. Ale ma pan rację. W tym przypadku oceniłem trenerów, i nie tylko, bo zawodniczki też, nieco pochopnie. Choć raz jeszcze podkreślam, z niektórych wypowiedzi nie wycofuję się. Wiem, że te dziewczyny stać na dużo więcej! Muszą być odważne, ryzykować. Nienawidzę tych chwil, gdy widzę, że mogą uderzyć tak jak potrafią, a grają asekuracyjnie, miękko. Mają ogromne umiejętności, ale nie wiem, dlaczego nie zawsze je pokazują siatkarskiemu światu podczas gry? Ale pracują ciężko i udowodnią to w meczach dla nas najważniejszych. Co więcej, teraz, kiedy już wiemy, że wzmocnienia nie będzie, myślę, iż bez niepotrzebnego ciśnienia i lęku o miejsce w składzie pokażą prawdziwe swoje oblicza. Potrafią (siatkarki – przyp. red.) lepiej atakować, lepiej przyjmować, lepiej asekurować. Nasze zagraniczne zawodniczki w końcu wkomponują się w drużynę. Grać potrafią. Stres dziś je wszystkie często paraliżuje. No i może faktycznie, ja nieco za bardzo je naciskam. Ale to sport zawodowy, nie ochronka. My dajemy z siebie sto procent i tego samego oczekujemy od dziewczyn. Wiem, że tyle z siebie dadzą. Wierzę w to.

W rewanżach Siódemka Legionovia aż sześć z dziewięciu spotkań zagra na wyjeździe. Na koniec sezonu zespół ponownie będzie „na szóstkę”?

Jeden z tych meczów, z Impelem Wrocław, gramy, bo na prośbę gości zmieniliśmy się rolami. Bo grzeczne z nas dziewczyny i chłopaki. Ale nie powiem, co mnie trafia, kiedy tak popatrzę na ten terminarz. Generalnie wiem, że z czegoś wynika (tabela Bergera – przyp. red.), ale nie rozumiem, dlaczego graliśmy jako absolutny, co podkreślam, beniaminek z liderami ligi na wyjazdach, a z ogranymi w lidze zespołami w naszym zasięgu u siebie w tej rundzie. Przecież wiadomo, że gry w krajowej elicie musieliśmy się nauczyć! I frycowe w naszym przypadku zapłaciliśmy ogromne. Mogliśmy nie tylko zdobyć te 4 punkty, o których mówiłem, ale i urwać coś więcej Pile i Atomowi! Ale to tylko sport i nikt nam za darmo punktów nie odda. Teraz mamy grać z drużynami w naszym zasięgu u nich. Nam wystarczy realizacja celu w tym roku. Bo mierzymy siły na zamiary i uczymy się. A że pojętni z nas uczniowie, to wnioski przed kolejnym sezonem wyciągniemy prawidłowe.

Wydaje się to bardzo trudne zadanie. Na miejscach 6-10 ogromny ścisk. Dodatkowo bezpośredni rywale zaczynają urywać punkty kandydatom do medali…

Tak, to prawda. Mówią o nas, że mamy ciekawą drużynę, że walczymy, pokazujemy się i mamy potencjał. Tyle tylko, że za wrażenia artystyczne punktów nie przyznają. Na dziś prawda wygląda tak, że potrafimy zagrać kapitalny mecz czy partię, aby po chwili lub za tydzień stracić seriami kilka punktów, niwecząc pracę wykonaną wcześniej. Nie urwaliśmy nic rywalom z górnej półki, to fakt. Ale wygraliśmy trzy mecze! Faktycznie inni ciułają te punkty, i to właśnie to ich ligowe cwaniactwo i ogranie, których nam brakuje, to sprawiają. Cel sztab i zawodniczki znają. Dlatego powiem tak. Siódemka Legionovia nie podda się nikomu. Nie po to awansowaliśmy, żeby w ORLEN Lidze nie zamieszkać na dłużej.

Coś pana szczególnie zaskoczyło w lidze?

Wiele spraw. Pozytywnie to, że niewiele nas dzieli od najlepszych, jeśli chodzi o organizację. Frekwencja u nas, choć już nie wygrywamy seryjnie. Inni nam jej zazdroszczą. Sprawność w pokonywaniu niełatwych problemów, które nas spotkały po awansie. Na pewno też… Sędziowanie. Sam nie wierzę w to, co mówię (śmiech). Ale tak jest! Nie zazdroszczę tym ludziom stresu. Siatkówka kobiet na tym poziomie to ogromne emocje. Do tego muszą się użerać z takimi facetami jak ja. A ja lubię dać wyraz emocjom, to fakt. Generalnie jednak nie mam takiego kaca po meczach jak miewałem kiedyś, w niższych ligach. Zaskoczyło mnie też to, że można w tej lidze pozwolić sobie na pewne rzeczy. Te negatywne względem siebie zachowania, i to z punktu widzenia zarówno zawodniczek wobec klubów, jak i klubów wobec zawodniczek. To dziwne, ale odnoszę wrażenie, że nie wszystkich zasad warto przestrzegać. Oczywiście ironizuję, bo uważam, że trzeba postępować zgodnie z zasadami. Na swoją markę trzeba zapracować latami. Pani Jola (Studzienna – przyp. red.) powtarza mi, że to, co robimy jako klub, w najbliższych sezonach nam się opłaci. Cieszę się, że tak mówi. Bo my nie musimy robić nic nowego, szczególnego. Po prostu robimy to, co powinien robić każdy profesjonalny klub w ekstraklasie. Bo dla nas to nie tylko semantyka. Profesjonalny i „ekstraklasowy” dla nas oznacza najwyższe standardy w każdym obszarze. Staramy się im sprostać, choć bywa, że błądzimy. Ważne, żeby nie zboczyć z tej drogi, którą obraliśmy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved