Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > M. Pawliński: W każdym meczu sportowiec ma coś do udowodnienia

M. Pawliński: W każdym meczu sportowiec ma coś do udowodnienia

fot. archiwum

- Na pewno chciałem się tutaj jak najlepiej zaprezentować - o powrocie do Jastrzębia Zdroju w barwach warszawskiej Politechniki mówił były zawodnik Jastrzębskiego Węgla. - Rywale w tym meczu byli do ugryzienia - dodał Maciej Pawliński.

W pierwszej rundzie fazy zasadniczej rozgrywek PlusLigi siatkarzy sezonu 2012/2013 w meczu Jastrzębskiego Węgla z AZS Politechniką Warszawską triumfowali podopieczni Jakuba Bednaruka. W rundzie rewanżowej lepsi okazali się jastrzębianie, jednak zwycięzcę wyłonił dopiero tie-break. – Rywale w tym meczu byli do ugryzienia. Szkoda, byliśmy blisko, naprawdę mogliśmy wygrać ten mecz, ale niestety nie wykorzystaliśmy tej szansy – o zmarnowanej okazji mówił przyjmujący stołecznych „inżynierów”, Maciej Pawliński. Po czterech setach spotkania, na krótko przed początkiem partii decydującej, trudno było jednoznacznie wskazać faworyta do wygranej w całym meczu. – Mecz był bardzo dziwny – albo my wygrywaliśmy seta bardzo wysoko i zdecydowanie, albo jastrzębianie. Naprawdę dziwna sytuacja, trudno powiedzieć co mogło wpływać na taki obraz gry. Ale z boku cały mecz mógł wyglądać tak, że kiedy jeden zespół grał, to druga ekipa stała w miejscu – dodał zawodnik. Co więc, zdaniem Macieja Pawlińskiego, było kluczem do dominacji przemawiającej na korzyść którejkolwiek z ekip? – Kto dobrze zaczął seta, ten wygrywał daną partię – to chyba taki pierwszy wniosek – wyjaśniał przyjmujący akademików.

Także pomeczowe statystyki nie wskazują na jednoznaczną dominację którejkolwiek z ekip, przy 50% efektywności jastrzębskich atakujących, goście w tym elemencie wypracowali skuteczność na poziomie 49%, równie niewielkie różnice dotyczyły zestawień oceniających poczynania w przyjęciu lub polu serwisowym. Jak podkreślał Maciej Pawliński, z perspektywy całego spotkania faktycznie trudno wskazać element będący najpewniejszym punktem w grze AZS-u Politechniki Warszawskiej. – To zależy w którym secie, w tych wygranych ogólnie ta gra wyglądała dobrze od przyjęcia po atak. W przegranych nie graliśmy naprawdę nic – nie krył słów krytyki zawodnik.

Po zeszłotygodniowym potknięciu i porażce w meczu 10. kolejki siatkarskiej ekstraklasy, w którym po drugiej stronie siatki stanęli siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, mecz z podopiecznymi Lorenzo Bernardiego miał być dla warszawian odwróceniem złej karty. – Chcieliśmy powalczyć, po części to się udało. Wynik 3:2 nie jest najgorszy. Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mieliśmy na to szansę, ale jeden punkt też jest cenny – zaznaczył Maciej Pawliński. Także dla przyjmującego warszawskich akademików mecz w Jastrzębiu Zdroju był specyficzny i wyjątkowy. – W każdym meczu sportowiec ma coś do udowodnienia. W Jastrzębiu osobiście też trochę mam, bo jednak poznałem tutaj wielu ludzi i na pewno chciałem się tutaj jak najlepiej zaprezentować – zakończył były zawodnik Jastrzębskiego Węgla, aktualnie broniący barw stołecznych „inżynierów”.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved