Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ivan Miljković: Bez reprezentacji czuję się lepiej

Ivan Miljković: Bez reprezentacji czuję się lepiej

fot. archiwum

Nieco ponad rok temu jeden z najlepszych siatkarzy świata postanowił zakończyć swoją długoletnią przygodę z reprezentacją Serbii. Atakujący tureckiego Fenerbahçe ocenia tę decyzję z perspektywy czasu oraz odnosi się do aktualnej sytuacji kadry.

Porażka z rosyjskim Dynamem definitywnie zamknęła wam drogę awansu do następnej rundy europejskich pucharów. Co możesz powiedzieć o tym spotkaniu?

Ivan Milljković: – Już przed wylotem do Moskwy nasza sytuacja była bardzo trudna i wiedzieliśmy, że musimy ten pojedynek wygrać. To był nasz jedyny cel i byliśmy naprawdę bardzo umotywowani wizją kontynuowania walki o awans. Niestety nie zaprezentowaliśmy w tym meczu pełni naszych możliwości i to okazało się za mało na dobrze grających rywali. Dynamo już od wielu lat należy do ścisłej europejskiej czołówki i tego zespołu zawsze trzeba się obawiać. W każdym z setów byliśmy jednak blisko i o naszej końcowej porażce zadecydowały pojedyncze akcje. Pomimo przegranej, jestem zadowolony z naszej postawy.

A jak twoim zdaniem wpłynęły na przebieg całego spotkania problemy kadrowe klubu ze stolicy Rosji? Chodzi głównie o kontuzje pary przyjmujących, Bartosza Kurka oraz Petera Veresa.



– W meczu rozgrywanym trzy tygodnie wcześniej w Turcji Dynamo również borykało się z tymi samymi problemami i żaden z tych zawodników nie był wówczas obecny na placu gry. Tym razem do pierwszego składu powrócił już Peter Veres i zagrał co najmniej przyzwoicie. To był chyba jego pierwszy w pełni rozegrany pojedynek po kontuzji, a mimo tego mieliśmy ogromne problemy z powstrzymywaniem jego kolejnych ataków.

Czy fakt, że Daniele Bagnoli trenował w przeszłości aktualnych wicemistrzów Rosji, mógł mieć jakieś znaczenie?

O ile dobrze pamiętam, włoski szkoleniowiec osiągnął wówczas z Dynamem naprawdę dobre wyniki. Teraz jednak nie miało to już żadnego znaczenia. Mamy w klubie wiele innych problemów i nawet nie było czasu, aby zastanawiać się nad takimi szczegółami.

Nie da się ukryć, że początku tego sezonu Fenerbahçe nie może zaliczyć do udanych. Jakie są według ciebie przyczyny takiego stanu rzeczy?

– Mamy w zespole kilku kontuzjowanych graczy, a poza tym pojawiły się również pewne problemy organizacyjne, o których nie chciałbym więcej mówić. Ogólnie rzecz biorąc, nie są to jednak rzeczy, które uniemożliwiałyby nam grę na najwyższym poziomie i osiąganie wyników, których się od nas oczekuje. W rozgrywkach Ligi Mistrzów nie potrafiliśmy złapać swojego rytmu gry, a w lidze tureckiej wciąż bardzo falujemy. W tej kwestii nic nas nie usprawiedliwia.

Przejdźmy więc do tematu reprezentacji. Jak czujesz się po zakończeniu swojej przygody z kadrą Serbii?

Czuję się z tym naprawdę bardzo dobrze. Gdybym był świadomy tego, jak po tej decyzji zmieni się moje życie, prawdopodobnie podjąłbym ją już znacznie wcześniej.

Ostatni medal zdobyty z reprezentacją w czasie mistrzostw Europy w Wiedniu ma dla ciebie jakieś specjalne znaczenie?

Jeśli mam być szczery, to wszystkie swoje medale traktuję tak samo. Jestem jednak szczęśliwy, że miałem zaszczyt być kapitanem tego bardzo młodego zespołu i poprowadzić go do ostatecznego triumfu.

Zapewne śledziłeś poczynania Serbów w czasie londyńskich igrzysk. Co możesz powiedzieć o ich grze?

– Osiągnięty przez tę reprezentację wynik w pełni obrazuje miejsce, w jakim znalazła się teraz serbska siatkówka. Nie był to ani żaden sukces, ani też porażka. Taka jest po prostu w tej chwili pozycja reprezentacji Serbii na arenie międzynarodowej.

A jak ocenisz postawę Aleksandara Atanasijevicia? Przez niektóre media został on już okrzyknięty twoim następcą.

– Zapytajcie go po dziesięciu latach bycia gwiazdą światowego formatu, czy rzeczywiście chciałby być taki, jak ja. Oczywiście życzę mu jak najlepiej i będę szczęśliwy, jeśli osiągnie tyle samo lub nawet więcej. Teraz jest jednak jeszcze zbyt wcześnie, aby móc ocenić jego talent.

Na zakończenie powiedz, jak długo jeszcze będziemy mogli oglądać cię na siatkarskich parkietach?

– Trudno mi w tej chwili powiedzieć. Możliwe, że rok, możliwe również, że nawet dłużej niż trzy lata. Siatkówka wciąż sprawia mi dużo przyjemności i dopóki zdrowie będzie mi dopisywać, będę chciał grać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved