Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominik Witczak: Zagraliśmy na 40% tego, co potrafimy

Dominik Witczak: Zagraliśmy na 40% tego, co potrafimy

fot. archiwum

W meczu pomiędzy ZAKSĄ a Treflem Gdańsk padł dosyć niespodziewany wynik - 3:1 dla gości. - Wcześniej każdy dokładał swoją cegiełkę do wygranej, a dzisiaj wszyscy dołożyli coś od siebie do tej porażki - przyznał po meczu atakujący ZAKSY, Dominik Witczak.

W spotkaniu ZAKSY z Lotosem to wy jako lider PlusLigi byliście stawiani w roli faworytów. Boisko zweryfikowało typy dziennikarzy, fachowców i kibiców. Co możesz powiedzieć o tym spotkaniu?

Dominik Witczak: – Przede wszystkim zagraliśmy dzisiaj słabo. Ekipa z Gdańska zagrała za to bardzo konsekwentnie i mądrze, bo wykorzystywała prawie wszystkie trudne piłki. Dzisiaj nie można było o nich powiedzieć, że to taki „jeździec bez głowy”, choć czasem spotkania tego typu im się zdarzały. Bardzo mądrze atakowali, szukali bloku i z premedytacją go obijali – to główne powody ich sukcesu. My zbyt późno zobaczyliśmy, co się dzieje na boisku i za późno zaczęliśmy reagować. Drugiego seta udało się wygrać, a w trzecim niewiele brakowało, żeby wygrać i prowadzić w tym spotkaniu. W końcówce szalę zwycięstwa przechyliły nasze błędy w ataku i dobre kontry Lotosu – to zaważyło na ich korzyść. Chłopaki z Gdańska zasłużyli dzisiaj na zwycięstwo, bo my zagraliśmy na 40% tego, co potrafimy, a oni pokazali się z najlepszej strony.

Pierwszy set był w wykonaniu ZAKSY bardzo słaby. Dużo niedokładności w przyjęciu, niepewność w ataku, a przede wszystkim brak atutu, jakim na pewno jest skuteczność w ataku Antonina Rouziera…



– Tak na gorąco po meczu mogę powiedzieć, że mieliśmy może 2-3 momenty naprawdę dobrej, równej gry, przez maksymalnie pół seta. Było dzisiaj widać, że na boisku męczyliśmy się swoją własną grą. Lotos to wykorzystywał, a my wszyscy popełnialiśmy błędy. Grzegorz Pilarz miał dzisiaj bardzo trudne zadanie – naprawdę nie wiedział, do kogo zagrać piłkę, bo nikt nie był pewniakiem w ataku. Tak było między innymi w końcówce trzeciego seta, gdy dostałem trzy piłki pod rząd, nie skończyłem ich, a rywale wykorzystali swoje mocne lewe skrzydło i punktowali. Wcześniej każdy dokładał swoją cegiełkę do wygranej, a dzisiaj wszyscy dołożyli coś od siebie do tej porażki. Zawodnicy nie dali takiej zmiany, jaką powinni dać, nie pokazali takich zagrań, jakie powinni i traciliśmy punkty, zamiast je zdobywać.

W czwartek wygraliście 3:0 z Crveną Zvezdą Belgrad. Nie był to mecz, który można nazwać „spacerkiem”, bo szczególnie w pierwszej partii rywale postawili trudne warunki. Teraz jedziecie do Francji, by zmierzyć się z Tours VB. Drużyna już myśli o tym ważnym meczu, który może dać awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów?

– Lotos był naszym numerem jeden, ale faktycznie było mało czasu na skupienie się na tym pojedynku. W poniedziałek graliśmy w Warszawie, w czwartek była Crvena Zvezda, a teraz już Lotos. Każdy kolejny mecz jest dla nas priorytetem i każde ligowe punkty są nam bardzo potrzebne. Na pewno nie było tak, że przypisaliśmy sobie już te punkty przed rozpoczęciem spotkania. Zależało nam, żeby je zdobyć, ale niestety nie udało się dzisiaj tego osiągnąć i mam nadzieję, że to będzie taki kubeł zimnej wody. Nie mówię tu konkretnie o kontekście meczu we Francji, bo tam adrenalina będzie od samego początku, bo bardzo chcemy wyjść z grupy i musimy ten mecz wygrać, ale myślę, że ta porażka jeszcze bardziej nas zmobilizuje.

Zakończmy temat spotkań ZAKSY i na chwilę przenieśmy się do kompletnie innych spraw. Niedawno Mirosław Przedpełski przedstawił pomysł rozegrania meczu siatkarskiego Polska – Brazylia na Stadionie Narodowym. Co sądzisz o takiej inicjatywie?

– Z perspektywy kibica mecz na Stadionie Narodowym będzie czymś nowym, marketingowo też można to bardzo dobrze sprzedać. Ciężko mi się wypowiadać, bo nie będę na pewno w tym meczu grał, ale chętnie obejrzę taki mecz na żywo, jeśli będę miał taką okazję. Będzie to kolejne wyzwanie dla polskiej siatkówki, żeby wypełnić kibicami w tym momencie nie halę, a stadion. Pomysł na pewno jest ciekawy, ale zobaczymy jak to wyjdzie w rzeczywistości.

Skoro już odeszliśmy od tematu ZAKSA – Lotos, to trzeba poruszyć temat zmian w rozgrywkach siatkarskich. W połowie grudnia w charytatywnym meczu testowana będzie formuła rozgrywania seta maksymalnie do 16 punktów, a meczu mogącego trwać nawet 9 setów. Jakie jest twoje zdanie w tej sprawie?

– Myślę, że widowiskowość i walka w każdym secie już jest – każda akcja kończy się zdobyciem punktu. Według mnie nie ma już potrzeby wprowadzania nowinek, bo ostatnio mamy już za sobą dużo zmian. Siatkówka jest szybka, widowiskowa i możemy chcieć od niej jeszcze więcej, a nie wiadomo co z tego wyjdzie. Myślę, że jest bardzo dobrze i że kibicom podoba się taka formuła, bo się do niej przyzwyczailiśmy. Chyba powinno tak zostać, ale nie ja o tym decyduję. To, co zostanie przyjęte, będzie musiało zostać przez nas zaakceptowane i się do tego dostosujemy.

Rozmawiał: Przemysław Rokitowski (Strefa Siatkówki)

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved