Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Komplet zwycięstw polskich drużyn

Liga Mistrzów: Komplet zwycięstw polskich drużyn

fot. archiwum

W 5. kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów nie obyło się bez niespodzianek. Swoje mecze przegrały m.in. zespoły takie jak Lube Banca Macerata i Lokomotiw Nowosybirsk. Nie zawiodły za to polskie drużyny, które zwyciężały rywali bez straty seta.

W grupie A ciekawe spotkanie mogli oglądać kibice zgromadzeni w Innsbrucku, gdzie miejscowy Hypo Tirol podejmował Knack Roeselare. Sytuacja na boisku zmieniała się jak w kalejdoskopie i do rozstrzygnięcia pojedynku potrzebny był tie-break. W nim lepsza okazała się drużyna przyjezdna, która wygrywając 15:11, zapewniła sobie jednocześnie drugie miejsce w grupie i szanse na awans do kolejnej fazy rozgrywek. Liderem gości był atakujący, Hendrik Tuerlinckx – zdobywca 22 punktów.

Nie zawodzi jeden z głównych faworytów rozgrywek – Zenit Kazań. Rosjanie po raz kolejny wygrali bez straty seta. Tym razem ich „ofiarą” padł niemiecki VfB Friedrichshafen. Triumfatorów ubiegłej edycji Ligi Mistrzów do zwycięstwa poprowadził duet Anderson / Michajłow, który łącznie zgromadził na swoim koncie 27 „oczek” (odpowiednio 15 i 12). Zenit po pięciu kolejkach z dorobkiem 15 punktów i z imponującym bilansem setów – 15:0 – prowadzi w tabeli i pewne jest, że z pierwszej pozycji awansuje do najlepszej dwunastki rozgrywek.

Pięć setów rozegrali siatkarze Budvanskiej Rivijery Budva, którzy w ramach grupy B podejmowali we własnej hali przeciwników z Czech – Jihostroj České Budějovice. Ostatecznie, po zaciętej walce, zwyciężyli gospodarze, wśród których prym wiódł estoński bombardier – Oliver Venno (29 punktów). Warto dodać, że reprezentant Estonii atakował z ponad 60-procentową skutecznością. Dołożył do swego dorobku także 5 bloków oraz 2 „oczka” z zagrywki. Sporą niespodziankę sprawili natomiast zawodnicy Berlin Recycling Volleys. Niemcy w czterech setach rozprawili się z Lokomotiwem Nowosybirsk, rewanżując się tym samym za porażkę w takim samym stosunku w drugiej kolejce rozgrywek. „Katem” Aleksandra Butko i spółki okazał się Robert Kromm, który rozegrał znakomity mecz, zdobywając 28 punktów. Po stronie gospodarzy świetnie spisywał się także Tomas Kmet, środkowy, który kilka sezonów spędził na polskich parkietach, m.in. w Kędzierzynie-Koźlu. Słowak zdobył 17 „oczek”, z czego aż osiem po udanym zagraniu blokiem. Sytuacja w tabeli przedstawia się bardzo interesująco, gdyż zespół z Nowosybirska, jak i z Berlina mają jeszcze szanse na awans z pierwszego miejsca. Wszystko rozstrzygnie się zatem w ostatniej kolejce spotkań.



Bez żadnych niespodzianek odbyły się za to mecze w ramach grupy C , w której występuje ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Polski zespół wygrał 3:0 z serbską Crveną Zvezdą Belgrad, a najczęściej punktującymi zawodnikami polskiej ekipy byli Jurij Gladyr i Antonin Rouzier.Goście z Belgradu zagrali niezły mecz i walczyli o każdą piłkę. Udawało im się podbijać nasze ataki, z których później wyprowadzali kontry. Mieli w kilku akcjach trochę szczęścia i to dlatego początkowo w pierwszym secie prowadzili. Jednak udało nam się odrobić straty – mówił po meczu na łamach Przeglądu Sportowego Gladyr. ZAKSA wciąż ma duże szanse na awans z drugiej pozycji.

W innym spotkaniu tej grupy Trentino Volley bez większych problemów pokonało Tours VB, a najlepszymi zawodnikami w ekipie prowadzonej przez Radostina Stojczewa tradycyjnie już byli Jan Stokr i Matej Kazijski. Dwie „armaty” z Trydentu zdobyły po 14 punktów, notując przy tym znakomity procent skończonych piłek. Drużyna włoska jest już pewna awansu i ze spokojem może myśleć o ostatnim meczu fazy grupowej.

W grupie D do sensacji doszło w Lublanie, gdzie ACH Volley pokonał 3:1 Lube Banca Macerata. W drugim secie mistrzowie Włoch zostali wręcz zmiażdżeni przez rywala, przegrywając 13:25. Wydaje się, że Słoweńcy mają patent na Maceratę, gdyż w sezonie 2009/2010 wyeliminowali tę drużynę z Ligi Mistrzów, kiedy to dwukrotnie wygrali 3:2. Warto jednak dodać, że w ekipie włoskiej w ostatnim meczu zabrakło Ivana Zaytseva, Christiana Savaniego, Dragana Travicy oraz Jiri Kovara.

Pojedynek pomiędzy Euphony Asse-Lennik a Generali Unterhaching również zakończył się w czterech setach, lecz zwycięska okazała się drużyna przyjezdna. Autorem 16 punktów po stronie zespołu z Niemiec był Simon Hirsch. Dzięki temu zwycięstwu Generali zachowało szanse na awans. Co ciekawe, aż trzy zespoły będą walczyć do samego końca o wyjście z grupy, lecz to Lube Banca Macerata jest murowanym faworytem do pierwszego miejsca. O drugą lokatę powalczą w bezpośrednim pojedynku Generali Unterhaching i ACH Volley Ljubljana.

W kolejnej „polskiej” grupie PGE Skra Bełchatów w trzech setach uporała się z rumuńskim Tomisem Constanta i to ekipa Jacka Nawrockiego awansuje z pierwszej pozycji do dalszej fazy. – Rumuni nie zaskoczyli nas niczym. Na tyle dobrze poznaliśmy grę kubańskiego rozgrywającego i styl grania Rumunów, że nieźle ich „czytaliśmy” – podsumował spotkanie bełchatowski szkoleniowiec. Swojego zadowolenia nie krył także libero wicemistrzów Polski, Paweł Zatorski.My graliśmy od pierwszego seta o to, żeby mieć już pewny awans z pierwszego miejsca w grupie. Cieszymy się, że udało nam się tego dokonać i wygrać też całe spotkanie dla bardzo licznie zgromadzonej publiczności – powiedział. W drużynie przegranej z dobrej strony pokazał się były zawodnik Resovii Rzeszów – Marko Bojić.W dwóch pierwszych setach byliśmy bardzo zmotywowani i naprawdę szczerze wierzyliśmy w zwycięstwo w tym spotkaniu. Robiliśmy co mogliśmy, ale porażka w drugiej partii zupełnie podcięła nam skrzydła, co niestety widać było w ostatniej odsłonie – mówił po meczu Czarnogórzec. Drugie spotkanie grupy E pomiędzy Dynamem Moskwa a Fenerbahce Stambuł przechyliła na swoją korzyść drużyna gospodarzy. Rosjanie po porażce w premierowej odsłonie, w kolejnych partiach nie dali się zdominować i sięgnęli po komplet punktów. Tureckiemu zespołowi w odniesieniu zwycięstwa nie pomogła skuteczna gra Ivana Milijkovicia, który na swoje konto zapisał 24 „oczka”. Najlepszym zawodnikiem wśród miejscowych był atakujący Paweł Krugłow – zdobywca 20 punktów. W zespole prowadzonym przez Jurija Czerednika w dalszym ciągu zabrakło Bartosza Kurka.

W teoretycznie najsłabszej grupie F wygrywali faworyci. Noliko Maaseik zwyciężyło w trzech setach Marek Union Dupnica. Bułgarzy po gładkich porażkach w pierwszej i drugiej partii, w trzeciej byli już równorzędnym przeciwnikiem dla Belgów. Ostatecznie jednak przegrali w samej końcówce, na przewagi – 30:32, i to gospodarze mogli cieszyć się z trzech punktów i pewnego awansu z pierwszego miejsca do dalszej fazy. Zwycięstwo zanotowała również turecka ekipa – Arkas Izmir. Podopieczni Glenna Hoaga pokonali 3:1 hiszpański CAI Teruel, a najlepszym zawodnikiem był kolumbijski „wieżowiec” – Liberman Agamez, autor 20 punktów. Dzięki wygranej za trzy punkty, zespół z Turcji podtrzymał jeszcze szanse na awans z drugiej pozycji.

Wśród polskich zespołów nie zawiedli także mistrzowie Polski, którzy w grupie G pokonali na wyjeździe rumuński Remat Zalau. Chociaż podopieczni Andrzeja Kowala wygrali 3:0, na boisku wcale łatwo nie było. – Na pewno mogliśmy rozegrać lepsze spotkanie, ale przyjechaliśmy do Rumunii z takim nastawieniem, żeby wygrać 3:0 i ten cel zrealizowaliśmy – tłumaczył szkoleniowiec rzeszowian. Kapitan Asseco Resovii, Olieg Achrem, docenił też kibiców, którzy z pewnością pomogli w odniesieniu zwycięstwa. – Jesteśmy bardzo wdzięczni naszych kibicom za doping. Mam nadzieję, że zwycięstwem 3:0 sprawiliśmy im radość. Polski trener Rematu – Mariusz Sordyl – skupia się już na lidze rumuńskiej, ponieważ jego drużyna nie może odnaleźć właściwego rytmu. – Mimo porażki i braku punktów, ten mecz przyniósł nam pewne korzyści, a naszym celem jest teraz przede wszystkim awans w tabeli ligi rumuńskiej – powiedział. Patrząc na meczowe statystyki, imponująco wygląda dorobek przyjmującego Resovii – Nikoli Kovacevicia. Serb zdobył 16 punktów, notując przy tym 68-procentową skuteczność w ataku. Zagrywkę rywali przyjmował na poziomie 89 procent przyjęcia pozytywnego i 74 procent perfekcyjnego. Warto dodać, iż oba zespoły zasługują na pochwałę, jeśli chodzi o odbiór serwisu. Zarówno Remat, jak i Resovia przyjmowali zagrywkę na poziomie powyżej 80 procent, co jest znakomitym wynikiem. W drugim spotkaniu tej grupy Bre Banca Lannutti Cuneo potrzebowała siedemdziesięciu minut, by rozprawić się z Arago de Sete. Francuzi nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z utytułowanym rywalem, przegrywając 0:3. Na uwagę zasługują ponownie statystyki przyjęcia zagrywki. Oba zespoły przyjmowały aż z 90-procentową dokładnością. „Katem” drużyny z Francji okazał się jednak atakujący – Cwetan Sokołow, który zdobył 20 punktów. Porażka w takim stosunku pozbawiła Argo de Sete jakichkolwiek szans na awans. W ostatnim spotkaniu Francuzi zmierzą się w hali „Podpromie” z Resovią Rzeszów i jeśli rzeszowianie wygrają za trzy punkty, to niemal na pewno awansują do najlepszej dwunastki rozgrywek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved