Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Jerzy Matlak: Pieniądze niby są, ale ich nie ma

Jerzy Matlak: Pieniądze niby są, ale ich nie ma

fot. archiwum

- Kiedy decydowałem się na pracę w drużynie mistrza Polski, byłem przekonany, że będziemy bronić tytułu - mówi Jerzy Matlak. - Po czterech miesiącach nie czuję jednak, by środowisku siatkarskiemu w Trójmieście szczególnie na tym zależało.

Który Atom jest prawdziwy? Ten z przegranych meczów z Tauronem, Muszyną czy Rabitą, a może ten ze zwycięskich spotkań?

Jerzy Matlak:Trudno powiedzieć. Jesteśmy gdzieś pośrodku. Porażki z Muszyną i Tauronem były wkalkulowane w ten zespół, choć odniesione rzeczywiście w słabym stylu. Trzeba jednak pamiętać, że byliśmy wówczas na początku sezonu. Mam całkowicie nowy zespół, który wciąż się dociera. Zdawałem sobie sprawę, że takie porażki mogą nam się zdarzyć.

Z 12 meczów wygraliście siedem. Pięć zakończyło się waszą porażką. Tych siedmiu zwycięstw by nie było, gdyby nie Rachel Rourke.



Zdaję sobie z tego sprawę.

Wszyscy w lidze wiedzą, jak gra Atom.

Byłbym głupcem, gdybym zrezygnował z taktyki, która daje nam zwycięstwa. Nie zaprzątam sobie głowy krytycznymi głosami, że gramy schematyczną siatkówkę. Dopóki Rourke daje nam punkty, będziemy grać przez i dzięki Rourke.

Co się stanie, jak – odpukać – wypadnie panu ze składu? Czy Atom ma wówczas jakiś plan B?

W zamyśle tak, w praktyce jeszcze nie. Żeby mieć alternatywę dla Rourke, muszą z letargu przebudzić się pozostałe zawodniczki. Muszą zacząć spłacać zaufanie, jakim je obdarzono w Sopocie. Na dziś tego brakuje. Nie może być tak, że niektóre zawodniczki mają serię kilku meczów z rzędu nie przekraczając pięciu punktów, a pierwszego dnia miesiąca idą po wypłatę. To nie jest profesjonalizm. Dopóki pozostałe siatkarki nie zrozumieją, że los i wyniki tej drużyny zależą również od nich, do niczego nie dojdziemy.

W lidze do lidera tracicie tylko dwa punkty. Gorzej wygląda wasza sytuacja w Lidze Mistrzyń. Wierzy pan jeszcze w wyjście z grupy?

Zastanawiam się, czy w tym składzie personalnym, z tyloma dziurami w składzie ma to sens. Oczywiście chcę awansu, po to wychodzimy na boisko, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. Bez środka nie mamy szans ani na mistrzostwo, ani na sukces w LM czy Pucharze CEV.

Rzeczywiście Koeva rozwiązałaby problem pod siatką?

Oczywiście, że tak. Do dziś nie wiem, dlaczego jej z nami nie ma. Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Jak to możliwe, że do drużyny, którą buduje się za kilka milionów złotych, nie można dołożyć przysłowiowych pięciu złotych, by ta drużyna była w stanie grać o najwyższe cele? Kiedy decydowałem się na pracę w drużynie mistrza Polski, byłem przekonany, że będziemy bronić mistrzostwa. Po to chyba ściąga się trenera z takimi osiągnięciami, jakie mam ja. A jak policzyłem, to w czasach powojennych nie było drugiego takiego szkoleniowca. Nawet mimo mniejszych nakładów można by było to zrobić. Po czterech miesiącach nie czuję jednak, by w Sopocie była taka pozytywna presja, by środowisku siatkarskiemu w Trójmieście szczególnie na tym zależało.

Okienko transferowe jest otwarte do 7 grudnia. Ma pan jeszcze nadzieję, że drużynę uda się wzmocnić?

Na rynku jest trudna sytuacja, bo zawodniczek, które mogłyby do nas przyjść, jest niewiele. Ostatnio dostaliśmy ofertę od dwóch agentów, ale by siadać do stołu i podejmować jakiekolwiek rozmowy, musimy mieć pieniądze. A te niby są, ale ich nie ma.

Cały wywiad Macieja Korolczuka w serwisie trojmiasto.sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved