Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Itas Trentino nowym liderem Serie A

Itas Trentino nowym liderem Serie A

fot. archiwum

Po 9. kolejce włoskiej ekstraklasy siatkarzy na fotel lidera awansowali siatkarze z Trentino, którzy odrobili zaległości z 3. kolejki. Andreoli Latina z Jakubem Jaroszem w składzie po niespodziewanej porażce z Castellana Grote spadła na czwarte miejsce.

28 listopada został rozegrany zaległy mecz 3. kolejki pomiędzy Itasem Diatec Trentino a Casa Modena. Jak na dwóch potentatów przystało, w secie otwarcia zawodnicy obu ekip zaprezentowali „kawał" dobrej siatkówki, a przyjezdni triumfowali dopiero po zaciętym boju na przewagi. Druga partia jednakże była katastrofalna w wykonaniu siatkarzy Angelo Lorenzettiego, miejscowi zaś fantastycznie radzili sobie czy to w polu serwisowym, czy to w ataku, czy w bloku, doprowadzając do wyrównania stanu spotkania. Równie łatwym łupem siatkarzy Radostina Stojczewa padły także dwa kolejne sety, w czasie których nie do zatrzymania było trydenckie trio Jan Stokr – Matej Kazijski – Osmany Juantorena.Modena świetnie zagrała w pierwszym secie, stawiając nam trudne warunki i nie rozumiem co stało się z ich grą w kolejnym, wiedziałem natomiast, że my sami musimy zacząć grać o wiele lepiej. Do drugiej partii przystąpiliśmy z innym nastawieniem i bardzo się cieszymy z tych wywalczonych trzech punktów – podsumował Matej Kazijski.

Itas Diatec Trentino – Casa Modena 3:1
(24:26, 25:9, 25:14, 25:18)

MVP spotkania: Matej Kazijski



Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (17), Birarelli (11), Juantorena (17), Raphael (3), Djurić (6), Stokr (17), Bari (libero) oraz Sintini, Uczikow (1), Lanza (3), Burgsthaler (2), Chrtiansky Jr i Colaci (libero)
Modena: Sala (5), Deroo (14), Quesque (3), Celitans (14), Vesely (3), Baranowicz (3), Mania (libero) oraz Casadei (1), Molteni (8) i Piscopo (1)

Po dotkliwej porażce z Latiną podopieczni Gianlorenzo Blenginiego zrehabilitowali się swoim kibicom, w trzech setach pokonując ekipę Marmi Lanza Verona. W dwóch pierwszych partiach to miejscowi dyktowali warunki, bezlitośnie punktując rywali, a prym w ich szeregach wiedli Niels Klapwijk i Tine Urnaut. W trzecim secie jednakże siatkarze Bruno Bagnoliego postawili wszystko na jedną karę i, prowadzeni przez Michała Raka i Thijsa Ter Horsta, postawili trudne warunki gospodarzom, doprowadzając do gry na przewagi. Ostatecznie jednakże zabrakło im spokoju i ze zwycięstwa cieszyli się siatkarze z Kalabrii. – Dużo pracowaliśmy przez ostatni tydzień, by odpowiednio przygotować się do tego meczu. Nasi rywale grali bez Mauro Gavotto, przez co bardzo ucierpiała ich siła ataku. Wbrew pozorom jednakże nie odnieśliśmy łatwego zwycięstwa, lecz mimo to bardzo cieszymy się z korzystnego wyniku. Przeciwnik co prawda o wiele lepiej od nas spisywał się w bloku, lecz to nie wpłynęło znacząco na naszą skuteczność w ataku – podsumował Marcello Forni.

Tonno Callipo Vibo Valentia – Marmi Lanza Verona 3:0
(25:15, 25:19, 26:24)

MVP spotkania: Niels Klapwijk

Składy zespołów:
Valentia: Coscione (1), Kaliberda (10), Buti (3), Klapwijk (22), Barone (1), Urnaut (13), Farina (libero) oraz Cortelazzi i Forni (5)
Verona: Rak (9), Kosmina (4), Ter Horst (9), Gocew (6), Meoni, De Marchi (7), Pesaresi (libero) oraz Viafara (1), Bolla, Peackoc (2) i Fedrizzi (2)

Znakomite widowisko stworzyły ekipy z Castellany Grotte i z Latiny. Pierwsze dwie partie były bardzo zacięte, lecz fenomenalnie spisujący się w tym spotkaniu Wiktor Josifow, wspierany przez Giulio Sabbiego, „zrobił różnicę" – i to dzięki niemu, jego blokom czy asom serwisowym, podopieczni Flavio Gulinelliego prowadzili 2:0. Z czasem jednak do głosu doszli siatkarze Silvano Prandiego, a sygnał do walki dała dwójka zmienników: Jakub Jarosz i Alberto Cisolla. W obliczu takiej sytuacji konieczne było rozegranie tie-breaka. W tym secie prawdy lepiej radzili sobie miejscowi, a przysłowiowym języczkiem u wagi był element bloku, którym w przekroju całego spotkania punktowali aż dwudziestokrotnie. – Bardzo dobrze otworzyliśmy spotkanie, lecz trzeba przyznać, że mieliśmy trochę szczęścia w końcówkach dwóch pierwszych partii – tłumaczył Wiktor Josifow. – Z czasem zaczęliśmy popełniać proste błędy, co wykorzystali nasi rywale. Na szczęście wynik końcowy jest pomyślny, dwa punkty zostały w Castellana Grotte, co bardzo nas cieszy. Naszej grze brakuje jeszcze płynności, lecz zamierzamy dobrze przepracować ten tydzień, by odpowiednio przygotować się do meczu z Ravenną.

Jakub Jarosz pojawił się na parkiecie w końcówce drugiej odsłony, zmieniając Murphy Troya, i pozostał na nim do samego końca meczu. Polak zapisał na swym koncie siedemnaście „oczek", spośród których piętnaście zdobył atakiem (47% skuteczności) oraz po jednym blokiem i zagrywką.

BCC-NEP Castellana Grotte – Andreoli Latina 3:2
(26:24, 25:23, 22:25, 20:25, 15:8)

MVP spotkania: Wiktor Josifow

Składy zespołów:
Castellana Grotte: Falschi (5), Sabbi (25), Ferreira A. (6), Josifow (19), Cester (11), Casoli (5), Paparoni (libero) oraz Menzel (4), Elia, Dolfo (2) i Krumins
Latina: Rauwerdink (8), Gitto (7), Sottile, Verhees (2), Troy (10), Noda (8), Rossini (libero) oraz Jarosz (17), Cisolla (1) i Fragkos

Po ośmiu meczach bez porażki swego pogromcę znaleźli podopieczni Alberto Giulianiego, dodatkowo osłabieni jeszcze nieobecnością Sasy Starovicia, który boryka się z urazem kolana. Mistrzowie Włoch już w premierowej odsłonie pojedynku mieli wyraźne problemy z dotrzymaniem kroku lepiej dysponowanym, zwłaszcza w ataku, siatkarzom Angelo Lorenzettiego, co doskonale odzwierciedla wynik, lecz początek drugiej odsłony wskazywał na to, iż odnaleźli właściwy rytm gry. Dobrze prezentowali się zwłaszcza skrzydłowi: Zaytsev, Parodi i Kooy, lecz swoje dołożyli też środkowi: Podrascanin i Pajenk. Gialloblu jednakże, widząc, iż Macerata jest tego dnia zdecydowanie do pokonania, nie dawali za wygraną. Bardzo dobrze czytali intencje Dragana Travicy, co przekładało się bądź na punkty bezpośrednio zdobyte blokiem, bądź na efektywne kontry. Dodatkowo podopieczni trenera Lorenzettiego znakomicie radzili sobie w ataku, zwłaszcza Sam Deroo, Gundars Celitans czy Guillaume Quesque, co zadecydowało o ich zwycięstwie. – Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego zwycięstwa, choć mierzyliśmy się z drużyną, którą nieustannie prześladuje pech. Dodatkowo nasz rywal nie grał tak dobrze zagrywką, jak wszystkich do tego przyzwyczaił, my zaś dobrze radziliśmy sobie w ataku czy bloku – skomentował Angelo Lorenzetti.

Cucine Lube Banca Marche Macerata – Casa Modena 1:3
(19:25, 25:20, 18:25, 23:25)

MVP spotkania: Gundars Celitans

Składy zespołów:
Macerata: Pajenk (7), Zaytsev (14), Parodi (11), Stanković (1), Travica (3), Kooy (12), Henno (libero) oraz Lampariello (1), Monopoli, Randazzo (2) i Podrascanin (7)
Modena: Sala (7), Deroo (18), Quesque (17), Celitans (25), Baranowicz, Piscopo (3), Mania (libero) oraz Catellani, Casadi i Vesely

Klubowi mistrzowie świata doskonale otworzyli spotkanie z ekipą Copry Piacenza, która wciąż nie może liczyć na wsparcie Hristo Zlatanova, narzekającego na uraz mięśni brzucha. Znakomicie w te fazie seta funkcjonowała przede wszystkim ich zagrywka, co natychmiast przełożyło się także na ich skuteczność w bloku. Na grę tak dysponowanych podopiecznych Radostina Stojczewa biancorossi początkowo nie potrafili znaleźć recepty, lecz z czasem, w końcówce drugiej odsłony, to w ich szeregach „zaskoczył" serwis, w czym duża zasługa Maxwella Holta i Robertlandy Simona. Dodatkowo siatkarze Luki Montiego byli niemal bezbłędni w elemencie ataku i choć przegrywali już 16:21, pokonali gospodarzy do 23, doprowadzając do remisu w całym meczu. Podenerwowani takim obrotem spraw wicemistrzowie kraju, w kolejnych dwóch setach nie pozwolili rozwinąć skrzydeł swym przeciwnikom i prowadzeni przez niezawodnych Osmany’ego Juantorenę i Jana Stokra zainkasowali pełną pulę punktów. – Piacenza to bardzo dobry zespół, który wykazał się wielkim charakterem w tym drugim secie, wygrywając go, kiedy my byliśmy niemal pewni tego, iż za chwilę będziemy prowadzić już 2:0. My szybko otrząsnęliśmy się po tej niespodziewanej porażce i już w kolejnych setach mieliśmy wszystko pod kontrolą – powiedział Matej Kazijski.

Itas Diatec Trentino – Copra Elior Piacenza 3:1
(25:17, 23:25, 25:20, 25:21)

MVP spotkania: Osmany Juantorena

Składy zespołów:
Trentino: Kazijski (11), Birarelli (3), Juantorena (21), Raphael (2), Djurić (8), Stokr (20), Bari (libero) oraz Lanza (1), Burgsthaler i Colaci (libero)
Piacenza: Papi (2), Fei (17), Simon (13), Holt (15), Maruotti (12), De Cecco (3), Marra (libero) oraz Corvetta, Tencati i Latelli (libero)

Bre Banca Cuneo po niespodziewanej dotkliwej porażce z Casa Modena, tym razem bez większych problemów rozprawiła się z siatkarzami Marco Fenoglio. Podopieczni Roberto Piazzy w zasadzie już od pierwszych akcji zdominowali przebieg spotkania, dyktując przeciwnikom własne warunki, wśród których jedynie Bram Van Den Dries w miarę starał się odwrócić losy meczu. Wśród graczy z Piemontu po raz kolejny na pochwałę zasłużył Cwetan Sokołow, który tym razem był dzielnie wspierany przez dobrze dysponowanych Earvina Ngapetha i Wouta Wijsmansa. Co ciekawe, gospodarze aż siedmiokrotnie punktowali zagrywką, podczas gdy zawodnicy z Umbrii nie zapisali na swym koncie ani jednego „oczka" tym elementem. Ponadto miejscowi „ustrzelili" rywali dziesięciokrotnie, tym samym potwierdziło się siatkarskie powiedzenie, że kto zagrywa, ten wygrywa. – W tym meczu zagraliśmy tak, jak to było konieczne. Trzy cenne punkty powędrowały na nasze konto, dzięki czemu będziemy spokojniejsi przed kolejnym meczem – mówił Roberto Piazza.

Bre Banca Lannutti Cuneo – Altotevere San Giustino 3:0
(25:20, 25:20, 25:22)

MVP spotkania: Earvin Ngapeth

Składy zespołów:
Cuneo: Mastrangelo (6), Ngapeth (12), Wijsmans (11), Kohut (3), Grbić (2), Sokołow (18), De Pandis (libero) oraz Abdelaziz (1)
San Giustino: Fiore (6), Van Den Dries (10), Mc Kibbin (2), Böhme (4), De Togni (6), Marić (7), Cesarini (libero) oraz Guttmann, Mattioli (3) i Torre

Łatwe zwycięstwo odnieśli także podopieczni Slobodana Kovaca, którzy potrzebowali trzech setów, by rozprawić się z rywalami z Rawenny. Był to mecz bez większej historii. Co prawda w początkowej fazie każdego z setów siatkarze Mauro Fresy byli w stanie dotrzymać kroku miejscowych, lecz ci dość szybko wypracowywali sobie przewagę, której nie oddawali już do samego końca. Gospodarze swe zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim swemu motorowi napędowemu, Nemanji Petriciowi, lecz swój wkład w zwycięstwo mają też Taburo czy Vujević. Po drugiej stronie siatki natomiast na pochwały zasłużył jedynie dobrze znany w Polsce Bruno Zanuto. Rozegraliśmy dobre zawody – rozpoczął Nemanja Petrić. – Zespół zagrał na dobrym, równym poziomie, wyjątkowo dobrze spisywaliśmy się na linii blok-obrona, jedynie zagrywka nie funkcjonowała należycie. Mimo to jestem zadowolony z meczu i z tych trzech punktów, które zostały w Perugii.

Sir Safety Perugia – CMC Ravenna 3:0
(25:20, 25:21, 25:22)

MVP spotkania: Nemanja Petrić

Składy zespołów:
Perugia: Alletti (6), Petrić (16), Daldello (1), Tamburo (14), Vujević (13), Semenzato (7), Giovi (libero) oraz Van Harskamp i Edgar (1)
Ravenna: Mengozzi (6), Zhukouski (5), Sirri (2), Zanuto (14), Bellei (2), Pelekoudas (4), Tabanelli (libero) oraz Psarras (1), Radunović i Moro (5)

Zobacz również:
Wyniki 9. kolejki oraz tabela Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved