Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Tie-break w Krakowie dla wiślaczek

I liga K: Tie-break w Krakowie dla wiślaczek

fot. archiwum

W meczu 10. kolejki I ligi kobiet wicelider tabeli Wisła Kraków podejmował u siebie siatkarki z SMS PZPS Sosnowiec. Miejscowe potrzebowały aż pięciu setów, by ostatecznie rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść i spadły na 3. miejsce.

Pierwszy set rozpoczął się od bardzo dobrej gry miejscowych. Skuteczne ataki Nowakowskiej i błędy przyjezdnych spowodowały, że na tablicy wyników widniał rezultat 5:2. Wtedy też skutecznym blokiem popisały się siatkarki z Sosnowca i tym samym dały sygnał swoim koleżankom do walki. Ich gra z akcji na akcję wyglądała coraz lepiej. Kończące ataki Natalii Strózik oraz spora ilość błędów zawodniczek „Białej Gwiazdy” dały pierwsze w meczu prowadzenie uczennic z SMS (11:9). Jednak siatkarki z Krakowa włączyły trzeci bieg i dzięki kilku punktowym akcjom na siatce oraz świetnej zagrywce szybko zbudowały ogromną przewagę, natomiast przyjezdne w żaden sposób nie były w stanie przeciwstawić się ich dobrej grze i tym samym przegrały tego seta do 15. W drugim secie walka toczyła się punkt za punkt. Skutecznym atakom Jagodzińskiej odpowiadały punktowe zagrania Strózik, żadna z ekip choćby na chwilą nie zwalniała tempa. Dopiero sprytna kiwka Kuskowskiej i atak w siatkę gości dały pierwsze dwupunktowe prowadzenie miejscowym. Jednak taki stan rzeczy nie trwał długo. Siatkarki z Sosnowca szybko odrobiły straty, a dzięki błędnemu ustawieniu gospodyń i dobrej grze blokiem na tablicy wyników widniał rezultat 8:11. Dopiero czas, o który poprosił trener Marcin Wojtowicz, przerwał złą passę ekipy z Krakowa. Do końca seta toczyła się bardzo wyrównana gra, żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż dwa oczka. Większą ilością zimnej krwi wykazały się siatkarki z Małopolski, wygrywając tę partię gry do 22 i tym samym zapewniając sobie punkt.

W trzecim secie, podobnie jak w drugim, obie ekipy grały bardzo równo, jednak o jeden krok lepsze okazały się być przyjezdne. Mocne ataki Strózik, świetna gra blokiem oraz punktowe zagrywki spowodowały, że wyszły na prowadzenie 15:12. Po czasie, jaki zarządził trener Wojtowicz miejscowym, dzięki punktowej grze blokiem, udało się odrobić straty i doprowadzić do remisu (20:20), lecz wtedy siatkarki ekipy gości zaczęły grać jeszcze lepiej i dzięki zepsutej zagrywce Karoliny Surmy oraz skutecznej grze przez środek wygrały tego seta do 21. Set czwarty rozpoczęła świetna gra uczennic z Sosnowca. Miejscowe, jakby wmurowane, nie wiedziały co się dzieje, a w ich szeregi wkradła się dekoncentracja. Dopiero zablokowany atak Natalii Strózik i efektowny atak z obejścia Karoliny Surmy oraz błąd dotknięcia siatki po stronie przyjezdnych pozwolił gospodyniom zniwelować straty (8:8). Zmuszony coraz lepszą dyspozycją Wisły Kraków trener Andrzej Peć poprosił o przerwę dla swojej drużyny, jednak przyniosła ona tylko chwilową poprawę gry jego podopiecznych. Dalsza część seta toczyła się niemal punkt za punkt. Kiedy ekipie gości udało się odjechać na więcej niż dwa oczka, bardzo szybko siatkarki z Krakowa doganiały przeciwniczki i nie pozwalały na zdobycie kolejnych punktów. Atak Jagodzińskiej w aut i skuteczny blok ekipy z Sosnowca nie pozostawił wątpliwości. To siatkarki SMS Spała po kolejnym bardzo dobrze zagranym secie schodziły z boiska z uśmiechami na twarzy po wygranej do 24.

Piątą i ostatnią partię rozpoczęła punktowa zagrywka ekipy z Sosnowca. Do stanu 6:6 zawodniczki toczyły wyrównaną walkę, naprzemiennie zdobywając punkty, jednak efektowne zagranie ze środka Szymańskiej, a potem skuteczne wybicie piłki po bloku w aut przez Wójcik i błąd zawodniczek Wisły dały przyjezdnym trzy oczka przewagi (9:6). Wtedy też o czas poprosił trener Wojtowicz, tym samym przerywając dobrą grę uczennic z Sosnowca. Po nim swój atak zdobyciem punktu zakończyła świetnie spisująca się dziś Miroslava Kijakowa, dodatkowo siatkarki SMS popełniły błąd i tym samym Wisła prowadziła 11:10. Wydawać się mogło, że dobry atak Strózik na lewym skrzydle oraz efektowna krótka Szymańskiej przesądzą o losach tego spotkania (11:14). Tak się jednak nie stało. Sprytne zagranie Nowakowskiej na środku zmusiły trenera Andrzeja Pecia do wzięcia czasu – ostatniego w tej partii gry. Po przerwie liczni kibice zgromadzeni w hali mogli być świadkami istnego horroru, bo chyba inaczej nie da się nazwać tego, co przytrafiło się siatkarkom ze Śląska. Rozpędzone gospodynie kończąc kolejny atak i zagrywając asa serwisowego doprowadziły do remisu (14:14). Uczennicom z SMS nie pomogły również zmiany, jakie trener Peć zdecydował się przeprowadzić. Tracąc pięć punktów z rzędu przegrały seta do 14 i całe spotkanie 3:2.



Niezadowolenia z takiego obrotu sprawy nie krył trener SMS Sosnowiec, Andrzej Peć.Zabrakło nam koncentracji w tych najważniejszych akcjach. Dziewczyny przy stanie 14:11 uwierzyły, że mają już wygrany mecz. Zdarzyły nam się dwa proste błędy w końcówce, natomiast zawodniczki z Wisły świetnie spisały się w polu serwisowym, co wprowadziło zamieszanie do naszej gry, a także podbudowało miejscowe. W momencie gdy nie koncentrujemy się na pierwszej akcji, gdy ucieka nam jedna piłka, potem druga, ciężko jest wrócić do poprzedniej dobrej gry – mówił szkoleniowiec SMS. Zawodniczki z Sosnowca zajmują obecnie odległe, 10. miejsce w tabeli I ligi kobiet, natomiast strata punktu przez siatkarki Wisły spowodowała ich spadek na trzecie miejsce w tabeli. – Przed meczem nie myślimy o tym, które miejsce w tabeli zajmuje nasz przeciwnik. Jedziemy na każdy mecz z nastawieniem na wygraną. Ten sezon przyniósł sporo zaskakujących rozstrzygnięć poszczególnych spotkań, więc nie można tu mówić, że któraś drużyna jest słabsza czy lepsza – zakończył swoją wypowiedź trener SMS.

– Po dwóch setach wydawało się, że wszystko zmierza w kierunku, aby to spotkanie wygrać w trzech setach. Wszystkie dziewczyny grały bardzo konsekwentnie, realizując krok po kroku założoną przed meczem taktykę. Później nastąpiło rozprężenie i to, co było dobre po naszej stronie, gdzieś poszło w niebyt – mówił po meczu rozczarowany trener Marcin Wojtowicz. W tie-breaku uratowała nas taktyczna zagrywka „Miry” (Miroslava Kijakova – przyp. red.). Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, ze zdobycia tych dwóch punktów, ponieważ dziewczyny z Sosnowca postawiły nam wysoko poprzeczkę. Jest to bardzo dobrze poukładana, ambitna drużyna. Tworzą ją najlepsze siatkarki w Polsce, które stanowią trzon reprezentacji Polski juniorek – dodaje trener Wojtowicz.

Wisła Kraków – SMS Sosnowiec 3:2
(25:15, 25:22, 21:25, 24:26, 16:14)

Składy zespołów:
Wisła: Kuskowska, Surma, Nowakowska, Kijakowa, Jagodzińska, Biernatek, Guzikiewicz (libero) oraz Pytel, Śliwińska, Szady, Tokarczyk i Żochowska
SMS: Szymańska, Twardowska, Wójcik, Strózik, Kąkolewska, Tobiasz, Grajber (libero) oraz Mikołajewska

Zobacz również:
Wyniki 10. kolejki oraz tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved