Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Wierzbowski: Takie zwycięstwo hartuje nasz charakter

Krzysztof Wierzbowski: Takie zwycięstwo hartuje nasz charakter

fot. Maciej Dąbrowski

Warszawianie w ważnym spotkaniu rozgrywanym we własnej hali pokonali PGE Skrę. Do wygranej stołecznych poprowadził nowy kapitan, Krzysztof Wierzbowski. - Nie sądziłem, iż w wieku 24 lat będę kapitanem drużyny, która gra w PlusLidze - mówi.

Można powiedzieć po meczu ze Skrą, iż tradycji stała się zadość. Wygraliście z wicemistrzami Polski po tie-breaku.

Krzysztof Wierzbowski:To już kolejny raz, gdy z zespołem z Bełchatowa nawiązujemy walkę. Poprzednie lata pokazały, że w rundzie zasadniczej z reguły punkciki udaje nam się urwać, a teraz nawet wygrać. Mam nadzieję, że nasza gra dalej tak będzie wyglądać i nie będzie wahań formy, tak jak miało to miejsce w Rzeszowie.

Po porażkach z Treflem i Resovią to zwycięstwo było wam potrzebne?



Na pewno, każde zwycięstwo jest potrzebne, ale to ze Skrą, odniesione przy pełnym Torwarze, smakuje podwójnie. Wiadomo, że gra się po to, aby zdobyć jak najwięcej punktów. Nam ta sztuka się udała, tym bardziej że dzięki wygranej udało się utrzymać w czwórce premiowanej awansem do Pucharu Polski.

O czym myśleliście po dwóch wygranych setach?

O tym, aby wygrać mecz za trzy punkty. Jednak nie oszukujmy się, zespół z Bełchatowa jest na tyle mocny i doświadczony, że nie odda spotkania w trzech setach. Trener Nawrocki dokonał zmian, które spowodowały, że Skra zaczęła grać dużo lepiej. Mariusz (Wlazły, przesunięty z przyjęcia na atak – przyp. red.) „wściekł się”, kończąc wszystkie piłki. To on ciągnął grę rywali…

O ile Mariusz Wlazły „wściekł się” w trzeciej i czwartej partii, wy zrobiliście to samo w piątej, decydującej odsłonie meczu.

To prawda, ale trzeba wziąć pod uwagę, że Skra zaczęła też w tie-breaku popełniać błędy, które do tej pory nie przytrafiały się jej w tym spotkaniu. Przewaga uzyskana po autowych atakach Mariusza (Wlazłego – przyp. red.) i Michała Winiarskiego pozwoliła uwierzyć nam w zwycięstwo.

W tym miejscu należy podkreślić dobrą grę Fabiana (Drzyzgi – przyp. red.) i Maćka Zajdera. To oni wzięli końcówkę meczu na siebie. Fabian z reguły w końcówkach nie gra przez środek, tymczasem w tym meczu pokazał swój kunszt i wystawił trzy razy do środkowego. Dzięki temu udało się wygrać.

Jak się czujesz w nowej roli? Od niespełna tygodnia jesteś kapitanem zespołu AZS-u Politechniki Warszawskiej.

Wspaniale! Do końca nie jestem jeszcze obyty w tej roli. To dopiero mój drugi mecz jako kapitana drużyny, w tym pierwszy wygrany. Trener śmiał się na konferencji prasowej z moich słów… (śmiech) Zapytam go później dlaczego…

W każdym razie nowe zadanie, jakie przede mną postawiono, jest ogromnym wyróżnieniem. Cieszę się z tego niezmiernie, gdyż nie sądziłem, iż w wieku 24 lat będę kapitanem drużyny, która gra w PlusLidze. Myślę, że w głębi serca każdy marzy o takiej nobilitacji, tym bardziej ja, warszawiak i w Warszawie jestem kapitanem. Bardzo dziękuję drużynie i sztabowi trenerskiemu, bowiem zaufali mi, powierzając tę odpowiedzialną funkcję.

Trener śmiał się może dlatego, że z takim przekonaniem mówiłeś, że można było wygrać ze Skrą 3:0?

Czemu nie? Ale tak jak powiedziałem, ta drużyna (Skra – przyp. red.) jest tak mocna, że byłoby to bardzo trudne zadanie. Ale wygraliśmy z Jastrzębskim Węglem, wygraliśmy z Delectą, pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać z tak silnymi i doświadczonymi przeciwnikami.

Skra gra na dwóch frontach – w PlusLidze i Lidze Mistrzów, posiada też wspomniane doświadczenie, które zaprocentowało w tym spotkaniu. Po dwóch przegranych setach złapali „wiatr w żagle”. Korekty w składzie, nieco inne ustawienie na pozycjach – to spowodowało, że grało się z nimi bardzo ciężko. Sami musieliśmy przestawić grę, a trwało to długo, bo przez dwa sety. W tym czasie na boisku praktycznie nie istnieliśmy. Nasz zespół robił proste błędy, nie kończyliśmy piłek, w przyjęciu wysyłaliśmy piłki tam, gdzie nie trzeba. Fajnie, że udało się ten mecz wygrać. Takie mecze hartują nasz charakter!

Nie miałeś wrażenia, że na Torwarze doping powodował, że to bardziej bełchatowianie, a nie wy, grali u siebie?

Niestety… ale kibiców to my mieliśmy za sobą. Skrę dopingowały młode dziewczyny, które krzyczały i piszczały. Trzeba zaznaczyć, że w hali było też sporo ludzi, którzy przyszli specjalnie dla Politechniki z myślą, aby ich doping nam służył. W mojej ocenie właśnie oni byli lepiej słyszalni w hali. A wrzask..? Myślę, że było to spowodowane tym, że kibice chcieli, aby widowisko trwało jak najdłużej.

Cieszymy się, że Torwar był wypełniony po brzegi. Czy z Delectą będzie podobna atmosfera? Wszystko zależy od organizatorów, bo my siatkarze swoją grą zrobiliśmy wszystko, aby zachęcić kibiców do przyjścia na kolejne nasze mecze.

Spodziewałeś się, że po pierwszej rundzie będziecie tak wysoko w tabeli?

Chyba nikt się tego nie spodziewał. Przed sezonem byliśmy skazywani na walkę daleko w tyle, dzisiaj pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać kandydata do medalu, i to złotego medalu, który w dodatku gra świetną siatkówkę.

Wygraliście z Jastrzębskim Węglem, Delectą, teraz ze Skrą… W czym tkwi fenomen stołecznych „inżynierów”?

Jeżeli chodzi o Skrę, to z nimi od lat zawsze walczymy, ale tylko w rundzie zasadniczej, bo w play-off zbieraliśmy od nich baty. Jednak zawsze z tą drużyną wychodziły nam dobre mecze.

– Myślę, że Jastrzębski Węgiel nas zlekceważył. Byliśmy wtedy po niezłym występie w Kędzierzynie-Koźlu. Poprawiliśmy swoją grę i wygraliśmy. Z Delectą również byliśmy sprawcami niespodzianki, podchodząc do tego spotkania z dużą determinacją. W pierwszych 5-6 meczach dysponowaliśmy bardzo dobrą i skuteczną zagrywką, która prowadziła nas do zwycięstw. W przegranych spotkaniach ten element w ogóle nie istniał.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved