Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Makowski: Wygraliśmy mimo nie najlepszej gry

Piotr Makowski: Wygraliśmy mimo nie najlepszej gry

fot. Maciej Dąbrowski

W pomeczowych wypowiedziach zarówno trenerów, jak i kapitanów drużyn przewijał się wątek drugiej partii starcia w Bydgoszczy. Przyjezdni nie wykorzystali wówczas okazji, by objąć w meczu prowadzenie 2:0, co ostatecznie kosztowało ich utratę trzech punktów.

W poprzedniej kolejce PlusLigi siatkarze AZS-u, po ciężkim boju, zdołali wywalczyć dwa „oczka” w starciu z Lotosem Trefl Gdańsk. Zwycięstwo olsztynian było o tyle cenne, iż potrafili podnieść się z kolan, mimo porażki po długiej walce w drugiej i trzeciej odsłonie meczu. Początek starcia w Bydgoszczy wskazywał, iż podopieczni Radosława Panasa utrzymali wysoką dyspozycję i również z hali „Łuczniczka” wywiozą zdobycz punktową. Marzenia o realizacji tego celu prysły niczym bańka mydlana przy stanie 22:19 dla przyjezdnych w drugim secie, kiedy to gracze Delecty przejęli inicjatywę na boisku. – Mieliśmy nadzieję na zdobycie jakichś punktów, które naszemu zespołowi są potrzebne. Dla losów pojedynku była kluczowa druga partia. Mieliśmy kilka okazji na skończenie jej, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać – główną przyczynę porażki swojej drużyny starał się znaleźć kapitan i rozgrywający AZS-u, Guillermo Hernan.

Patrząc na pozycje w tabeli, jakie zajmują oba zespoły oraz na ostatnie wyniki Delecty, która potrafiła pokonać „mocarzów” ligi, zapewne wielu sympatyków zespołu z grodu nad Brdą przypisywała swoim ulubieńcom trzy punkty, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem środowego pojedynku. Z kolei Wojciech Jurkiewicz podkreślił, iż sami zawodnicy nie zlekceważyli akademików z Olsztyna. – Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. W premierowej odsłonie spotkania przeciwnicy byli stroną atakującą, ale druga partia okazała się przełomowa. Gdy udało nam się ją wygrać, w trzecim i czwartym secie graliśmy już tak, jak przyzwyczailiśmy do tego kibiców – zaznaczył kapitan Delecty, który wraz z Andrzejem Wroną, po raz kolejny, był silnym atutem miejscowych na środku siatki.

Do stanu 22:19 w drugim secie gospodarze nie potrafili znaleźć recepty na dobrze dysponowanych zawodników Indykpolu. W oczy rzucała się skuteczna postawa gości w bloku oraz w ataku, gdzie brylowali zwłaszcza skrzydłowi. Jednak od wspomnianego momentu role na boisku odwróciły się. To bydgoszczanie zaczęli częściej zdobywać punkty blokiem, a na prawym skrzydle nie do zatrzymania był Dawid Konarski. Postawę swoich podopiecznych, zwłaszcza w inauguracyjnej i drugiej odsłonie meczu, docenił Radosław Panas.Gratulacje dla rywali za odniesienie zwycięstwa. W dwóch pierwszych partiach spotkania prezentowaliśmy się dobrze w każdym elemencie. Po przegraniu końcówki drugiego seta próbowaliśmy jeszcze walczyć, ale przeciwnicy okazali się mocniejsi – podkreślił szkoleniowiec Indykpolu AZS-u Olsztyn.



Mówi się, że sztuką nie jest wygrywanie, kiedy wszystko układa się po myśli dominującej drużyny, ale jest nią triumf w momencie, kiedy gra zespołowi nie „klei się”. To powiedzenie dobitnie odzwierciedla to, co wydarzyło się w bydgoskiej hali. Gospodarzom gra, mówiąc potocznie, szła jak po grudzie, ale mimo problemów w wielu elementach siatkarskiego rzemiosła, siatkarze Delecty potrafili się podnieść i ostatecznie zgarnąć komplet punktów w starciu z niżej notowanym zespołem. Na pomeczowej konferencji prasowej ten fakt podkreślał Piotr Makowski. Po wygranej końcówce drugiego seta zeszło z nas ciśnienie, chociaż w czwartej partii ponownie było trochę nerwowo. Wygraliśmy 3:1, mimo że nie zagraliśmy najlepiej. Teraz czekamy już na mecz z Częstochową – zakończył swoją wypowiedź szkoleniowiec drużyn z grodu nad Brdą.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved