Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Ferens: Jeśli będziemy grać dobrze, wyniki przyjdą same

Wojciech Ferens: Jeśli będziemy grać dobrze, wyniki przyjdą same

fot. archiwum

- To spotkanie było doskonałą promocją polskiej siatkówki, bo idealnie pokazało, że na dole tabeli odbywają się pojedynki, które zapierają dech w piersiach - powiedział Wojciech Ferens, MVP spotkania Trefl Gdańsk - AZS Olsztyn.

Zdobyłeś około 30 punktów w meczu przeciwko Treflowi Gdańsk. Statuetka MVP całkowicie zasłużona, bo mecz ten to „Wojciech Ferens Show”.

Wojciech Ferens: Wydaje mi się, że to było moje najlepsze spotkanie, odkąd pojawiłem się w Indykpolu AZS. Pamiętam jeszcze takie jedno spotkanie w moim debiucie podczas Memoriału Wawrzyczka w Olsztynie. Jednak oba te spotkania ciężko ze sobą porównać. Mecz z Lotosem był dla nas bardzo ważny. Nie ma co się oszukiwać – moje punkty są odzwierciedleniem gry całego zespołu. Wystarczy tylko zerknąć w statystyki Bartka Krzyśka, Piotrka Haina, Wojtka Sobali czy Łukasza Szarka, który do momentu zmiany z Piotrkiem Gruszką grał naprawdę bardzo dobrze. Wyniki setów świadczyły o tym, że te pojedyncze wyniki punktowe będą naprawdę wysokie.

Macie do siebie żal za tego drugiego przegranego seta 36:38?



Nie wiem, czy możemy mówić o jakimś żalu. Byliśmy strasznie zmęczeni i zabrakło nam jednej piłki, żeby zakończyć seta. Wiedzieliśmy, że pech może nas dopaść w takim secie. To była rozgrywka psychologiczna. Cieszy nas jednak to, że udało nam się wytrzymać ciężar spotkania, presję jaka na nas ciążyła. Ważne, że tie-break zakończył się po naszej myśli.

Malkontenci będą narzekać, że wygraliście tylko za dwa punkty z Lotosem Treflem Gdańsk, jednak ten mecz pokazał, że poziom ligi jest naprawdę wyrównany.

– To spotkanie było doskonałą promocją polskiej siatkówki, bo idealnie pokazało, że nie tylko na szczycie tabeli, ale i na jej dole mogą odbywać się pojedynki, które w niektórych momentach zapierały dech w piersiach i mogły doprowadzić do zawałów serca. Tak przynajmniej mi powiedziała moja mama (śmiech). To naprawdę mogło się podobać. Akcje na wysokim poziomie, dużo obron. Nie wstrzymywaliśmy ręki przy atakach. Nie było widać w tym meczu, że biją się drużyny z ostatnich lokat. Jestem przekonany, że możemy być groźni dla każdego.

To jest prawdziwa twarz Indykpolu AZS?

– Zdecydowanie to jest nasze prawdziwe oblicze. Wreszcie pokazaliśmy na boisku siatkówkę, którą prezentujemy na treningach. Odważną, młodą, z dużą dozą szaleństwa, ale w momentach, w których trzeba spokoju, to udało nam się to pokazać. Cieszymy się tym bardziej, że mamy za sobą wiele meczów, które zawaliliśmy w końcówkach, kiedy zabrakło nam spokoju. Tym razem pokazaliśmy charakter. W meczu z Gdańskiem można było wygrać tylko spokojem. Dla nas to duże doświadczenie. Można spekulować, że można było wygrać za trzy punkty, jednak szanujemy każdy punkt wywalczony na tym trudnym terenie.

Jak ci się grało z Piotrem Gruszką u boku?

Piotrek to jest człowiek firma (śmiech). Śmiejemy się z tego z chłopakami, ale to jest człowiek niezwykle doświadczony, o ogromnej charyzmie. Trzeba mu przyznać, że bardzo inteligentnie podszedł do pracy z nami. Szczególnie z tymi młodymi zawodnikami. Nie wszedł z butami do naszego obozu, tylko spokojnie, powoli, stał z boku, przyglądał się naszym zachowaniom i w momencie kiedy każdy potrzebował porady, to Piotrek zawsze nimi służył. Czuć spokój, kiedy Piotrek pojawia się na boisku i wiemy, że on nie zawiedzie. On takich trudnych spotkań rozegrał multum i siatkarsko nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Wczoraj było to widać, kiedy skończył najważniejszą piłkę. Czekał, czekał z atakiem i zaatakował w najważniejszym momencie (śmiech). Ogromne ukłony dla niego, bo to jest zawodnik, który oddał już w życiu pełno skoków, a wczoraj wyszedł i dał z siebie maksa. Maksa na chwilę obecną, bo wszyscy wiemy, że potrzebuje czasu na dojście do formy. Ukłony w kierunku całej drużyny, bo Piotrek jest jej częścią. Cieszmy się tą chwilą zwycięstwa, bo było nam naprawdę bardzo potrzebne.

Teraz będzie już z górki w kolejnych spotkaniach? Odblokowaliście się psychicznie?

– Wydaje mi się, że tak. Coś w nas pękło. Zwycięstwo było nam potrzebne, bo już powoli zaczynaliśmy wątpić w siebie, bo nie wychodziło nam nawet wtedy, gdy graliśmy dobrze. Jednak nic się nie zmienia. Dalej skupiamy się tylko i wyłącznie na naszej dobrej grze. Jeśli będziemy grać dobrze, to wtedy wyniki przyjdą same. Wczoraj w to wierzyliśmy i mecz wygraliśmy. Nie oczekujmy od nas wielkich wyników, tylko skupmy się na tym, żeby grać dobrze. Wierzmy w to, że będziemy potrafili się zaprezentować w każdym kolejnym spotkaniu tak jak w Gdańsku. Będzie dobrze.

*Rozmawiała Marta Panasiuk (indykpolazs.pl)

źródło: indykpolazs.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved