Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy w Gdańsku dojdzie do niespodzianki?

PlusLiga: Czy w Gdańsku dojdzie do niespodzianki?

fot. archiwum

W ostatnim spotkaniu wieńczącym półmetek sezonu zasadniczego spotkają się Lotos Trefl Gdańsk i mistrzowie Polski z Rzeszowa. Podopieczni Dariusza Luksa rozczarowują od początku rozgrywek, a ostatnio przegrali z innymi outsiderami z Olsztyna.

Gdańszczanie, niezależnie od wyniku jutrzejszego meczu, pierwszą rundę mogą uznać za bardzo rozczarowującą, zarówno dla nich samych, jak i kibiców. O żadnym z rozegranych przez nich meczów nie można powiedzieć, że pokazywał ich najwyższą formę, bo nawet mimo zwycięstw, zawodnicy z Trójmiasta nie potrafili utrzymać równego poziomu gry przez większość z rozegranych spotkań. Podobnie jak w ostatniej potyczce z olsztyńskim AZS-em. Okresy dobrej gry przeplatane były fragmentami bardzo słabej, o czym świadczy chociażby sytuacja z tie-breaka, gdy z wyniku 5:3 dla gdańszczan zrobiło się 5:10. Dodatkowo, mecz z akademikami pokazał, że nawet najgroźniejsza do tej pory broń podopiecznych trenera Dariusza Luksa, czyli blok, nie stanowi już dla rywali prawie żadnej zapory. Siatkarze z Olsztyna zostali powstrzymani na siatce zaledwie 6 razy, co, biorąc pod uwagę długość meczu, jest wynikiem mizernym, a taki Wojciech Kaźmierczak, zamiast wystawiać ręce nad taśmę, wymachiwał nimi pod siatką… Mimo tego, że sezon trwa już 2 miesiące, to trudno powiedzieć, by w ekipie Lotosu Trefla wykrystalizowała się już podstawowa szóstka. Na pozycji atakującego ciągle zmieniają się Paweł Mikołajczak i Michał Kamiński, podobnie wygląda sytuacja przyjmujących, gdzie co rusz dochodzi do przetasowań. Mało tego, po ostatnim przegranym spotkaniu padły też słowa mówiące o „braku komunikacji” na boisku, czyli nie dość, że zawodnicy Lotosu Trefla nie potrafią ze sobą grać, to nawet boiskowa „rozmowa” przychodzi im z trudem. Czy w tym zamieszaniu można się jeszcze doszukać jakichś pozytywów? Tak, bo jednym z nich jest powrót do formy Wojciecha Żalińskiego. Takiego zawodnika chcemy oglądać – skutecznego w ataku, niepopełniającego błędów w przyjęciu, potrafiącego mocno uderzyć z zagrywki i zapunktować blokiem. Dobrze, zwłaszcza w ataku, zagrali też środkowi, a ich skuteczną grę można także wykorzystać przeciwko rzeszowianom, którzy podbijają bardzo dużo piłek w obronie po atakach skrzydłowych, więc soczyste uderzenie w 4, 5 metr z pewnością pozbawi ich trochę animuszu. Dużo do udowodnienia swojemu byłemu zespołowi będzie miał z pewnością także Mateusz Mika, choć w jego przypadku nie wiadomo, czy pojawi się podstawowym składzie, kosztem Żalińskiego bądź Mattiego Hietanena.

Mistrzowie Polski, dla odmiany, przystąpią do meczu w bardziej optymistycznych nastrojach. W ostatnim spotkaniu ligowym rozbili w pył groźną w tym sezonie warszawską Politechnikę i to mimo że wystąpili bez Oliega Achrema i Piotra Nowakowskiego. Tego pierwszego świetnie zastąpił Nikola Kovacevic, wybrany MVP całego meczu. Serb potwierdził, że znakomicie czuje się w ofensywie, ale też nie najgorzej spisał się w przyjęciu, które, podobno, jest jego słabą stroną. To jednak raczej krzywdzący stereotyp, bo jeśli faktycznie można się do niego przyczepić, to za technikę przyjęcia floatów, bo z mocniejszymi serwisami radzi sobie poprawnie i niezwykle rzadko zdarza się, by nie utrzymał piłki w boisku. Żadnych zastrzeżeń nie można mieć także do dwójki środkowych, choć znowu nie byli rozpieszczani przez rozgrywającego Lukasa Tichacka, a szkoda, bo skończyli w sumie 8 ataków na 11. To, co jednak najbardziej cieszy, gdy patrzy się na grę podopiecznych Andrzeja Kowala, to większy niż poprzednio entuzjazm towarzyszący ich boiskowym poczynaniom. – Mam nadzieję, że tak jest, że to dla nas taki nowy początek. Po prostu musieliśmy sobie zdać sprawę z tego, że nasza gra powinna nam sprawiać radość, że powinniśmy ją poprawić i grać z pasją. To dzisiaj zrobiliśmy, także tydzień temu przeciwko Kielcom. Mam więc nadzieję, że będziemy to kontynuować, że będziemy poprawiać naszą grę i oczywiście, że będziemy odnosić kolejne zwycięstwa – zmiany w grze swojej i kolegów nie omieszkał zauważyć też Paul Lotman, komentując ostatnie zwycięstwo nad warszawianami. Rzeszowianie i tak mają jednak nad czym pracować. W ostatnim spotkaniu zepsuli aż 18 zagrywek i mimo zwycięstwa, ta liczba jest trochę za duża. Choć nawet popełnienie tylu błędów przez Resovię może nie przynieść żadnych punktów Lotosowi, tu potrzeba czegoś więcej.

A dla kibiców niespodzianka – 1, 3, 6, 10 i 15 osoba, która wyśle na adres redakcja@siatka.org maila z imieniem i nazwiskiem o tytule Lotos Trefl Gdańsk otrzyma od nas podwójne zaproszenie na czwartkowy mecz z Resovią.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved