Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Kielczanie chcą przeciwstawić się osłabionej ZAKSIE

PlusLiga: Kielczanie chcą przeciwstawić się osłabionej ZAKSIE

fot. archiwum

Po dość ciekawej walce w Bełchatowie zespół Effectora Kielce zmierzy się w kolejnym meczu z kolejnym zespołem z krajowej czołówki. Przed podopiecznymi Dariusza Daszkiewicza pojedynek z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, obecnym liderem PlusLigi.

Mecz Effectora z brązowym medalistą mistrzostw Polski będzie kolejną okazją dla podopiecznych Dariusza Daszkiewicza do zmierzenia się z ekipą z „wielkiej czwórki”. Pierwsza weryfikacja umiejętności kielczan wypadła nie najgorzej, bo kieleccy siatkarze nawiązali walkę ze Skrą Bełchatów. Teraz ich rywalem będzie ZAKSA, a raczej to, co z niej zostało, biorąc pod uwagę ostatnie perturbacje towarzyszące kędzierzyńskiemu zespołowi.

Kielczanie nie powinni jednak myśleć o konfrontacji z ZAKSĄ jako o meczu z dublerami Pawła Zagumnego czy Piotra Gacka. Decydujące będzie to, co pokażą oni sami, a jeśli ograniczą liczbę własnych błędów i utrzymają wysoki poziom zagrywki przez całe spotkanie, to może uda im się urwać jakieś punkty nominalnym faworytom. Jednak łatwiej to powiedzieć niż zrobić – przeciwko bełchatowianom Effector dobrą grę prezentował tylko momentami i dlatego poległ. – Myślę, że wpływ na to miała ciągła, dobra i wyrównana gra bełchatowian, a my tylko do pewnego momentu spisywaliśmy się dobrze. Naszej dobrej gry nie wystarczyło do końca seta, a to mało jak na mecz z zespołem z Bełchatowa. W każdym secie do mniej więcej połowy fajnie to wyglądało, a następnie Skra, utrzymując swój poziom, nam odskakiwała – podsumował ostatni mecz rozgrywający Grzegorz Pająk. Szansą podopiecznych trenera Daszkiewicza na zaskoczenie ZAKSY może być ich dobra gra w bloku. Mimo że gracze Effectora nie dysponują imponującymi warunkami fizycznymi, to jednak nadrabiają to mobilnością i dobrą techniką, które niewysokim skrzydłowym gości mogą sprawić duże problemy. Kielczanom brakuje za to lidera na boisku, który, zwłaszcza w trudnych sytuacjach, wziąłby na siebie ciężar zdobywania punktów. Armando Danger na razie nim nie jest, a zastępujący go Tomasz Józefacki jest zbyt często blokowany. Mimo wszystko, Kubańczyk popełnia mniej błędów niż na początku sezonu i częściej szanuje piłkę zamiast rozbijać się o blok rywali. Wydaje się, że do bycia prawdziwym „killerem” potrzeba mu jakiegoś meczu, w którym to on mógłby pociągnąć za sobą drużynę. Mecz z ZAKSĄ jest do tego bardzo dobrą okazją.

Kędzierzynianie przystępują do jutrzejszego spotkania w bardzo trudnym dla siebie okresie. Mecz z kielczanami jest kolejnym z cyklu listopadowego maratonu, kiedy to pojedynki PlusLigi przeplatają się na zmianę z tymi z Ligi Mistrzów. Dodatkowo, do listy kontuzjowanych zawodników dołączają kolejni. Przeciwko Effectorowi na pewno nie wystąpią Paweł Zagumny, Luiz Felipe Fonteles, Łukasz Wiśniewski i Piotr Gacek, a zespół storpedowała jeszcze informacja, że mimo usilnych zabiegów, nie dołączy do niego awizowany już od kilku miesięcy Elvis Contreras. Jakby tego było mało, kryzys formy przechodzi wyraźnie zmęczony Antonin Rouzier, a ostatni mecz z częstochowianami pokazał, że tymczasowy libero Łukasz Koziura musi się jeszcze dużo uczyć. Mimo wszystko, ZAKSA ma jeszcze kim straszyć. Do swojej najlepszej dyspozycji powoli wraca Jurij Gladyr. W ostatnim spotkaniu skończył 11 na 15 ataków i straszył rywali zagrywką, a równie dobrze prezentował się przeciwko Trentino, gdyby ktoś narzekał na klasę środkowych z Częstochowy. Potencjalni dublerzy też mogliby się obrazić na takie określenie. Sergiej Kapelus, poza znanymi wcześniej atutami, zaprezentował w ostatnich dwóch spotkaniach kapitalną zagrywkę, którą dosłownie rozstrzeliwał przyjmujących rywali. Świetne wejście z meczu przeciwko Włochom powtórzył w PlusLidze Dominik Witczak, który do niewątpliwych walorów ofensywnych dokłada także ofiarną grę w obronie. Mimo kilku niedokładności, dobrze poczynaniami kolegów kierował Grzegorz Pilarz – równo rozdzielał piłki między swoich kolegów, co zaowocowało, mimo nie najlepszego przyjęcia, skutecznością całego zespołu na poziomie 51%. – Złożyło się tak, że grałem z większością chłopaków, którzy grają ze mną na treningach w drugiej szóstce, więc myślę, że było całkiem poprawnie. Jednak nie mnie oceniać własną grę. Cieszę, się z wygranej, bo to utrzyma nasze optymistyczne nastroje – podsumowuje 32-letni rozgrywający.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved