Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > ORLEN Liga: Lider bez zmian, AZS Białystok nie wywiesza białej flagi

ORLEN Liga: Lider bez zmian, AZS Białystok nie wywiesza białej flagi

fot. archiwum

Aluprof Bielsko-Biała po ośmiu kolejkach utrzymał prowadzenie w ORLEN Lidze, ale przewaga BKS-u nad trzema kolejnymi drużynami spadła do dwóch „oczek". Arcyciekawie zapowiada się walka o awans do play-off w dole tabeli, gdyż broni nie składa AZS Białystok.

W Legionowie odbyło się jedno z kluczowych spotkań dla układu dolnej części ligowej tabeli. Po przeciwnych stronach siatki stanęły zespoły Siódemki Legionovii i AZS-u Białystok. Dla przyjezdnych mecz z podopiecznymi Wojciecha Lalka był jedną z ostatnich szans na włączenie się do walki o fazę play-off i uniknięcie gry w barażach. Dodatkowo rywalizację białostoczankom utrudniały sprawy organizacyjne i finansowe klubu, które nie pozwalają im skupić się tylko na stricte sportowej rywalizacji. W niedzielne popołudnie po raz kolejny sprawdziło się jednak stwierdzenie, iż bieda, tak jak i problemy, jednoczą tak w życiu, jak i w sporcie. Siatkarki AZS-u pozostawiły kłopoty w szatni i po czterech setach walki mogły cieszyć się z upragnionego, pierwszego zwycięstwa w ORLEN Lidze w sezonie 2012/2013. Bez wątpienia elementem, który zadecydował o zwycięstwie białostoczanek, była zagrywka, co potwierdził na pomeczowej konferencji Wojciech Lalek. – Nie można wygrać meczu, jeżeli ma się tak delikatną zagrywkę, a przyjęcie na poziomie 30% – nie ukrywał rozczarowania szkoleniowiec miejscowych. Zawodniczki Legionovii aż 14 razy nie były w stanie przyjąć serwisu przeciwniczek, a do tego same nie robiły rywalkom zbyt wiele krzywdy swoją zagrywką. Świadczy o tym poziom przyjęcia pozytywnego zespołów, który zadecydowanie korzystniej wypadał po stronie drużyny gości (52% – 31%). Przyjmującym z Legionowa długo w pamięci pozostanie dyspozycja w polu serwisowym Natalii Kurnikowskiej, która popisała się aż 6 punktowymi zagrywkami. To jednak nie młoda przyjmująca AZS-u, a Sinead Jack, zdobywając 20 punktów, została wybrana MVP spotkania. Kłopoty z przyjęciem Siódemki mogła choć częściowo zniwelować Magdalena Saad. Nowo pozyskana libero niedzielne starcie oglądała jednak z wysokości trybun.

Zwycięską serię na boiskach ORLEN Ligi kontynuują obrończynie mistrzowskiego tytułu. Siatkarki Atomu Trefla Sopot wygrywając w niedzielę 3:0 z Budowlanymi Łódź odniosły piąty triumf z rzędu w rodzimych rozgrywkach. Tym samym zespół z Trójmiasta pokonał kolejny szczebel ligowej tabeli i plasuje się już na czwartym miejscu, z niewielką stratą do liderek z Bielska-Białej. Jednakże niedzielne starcie z Budowlanymi Łódź nie musiało się skończyć dla podopiecznych Macieja Kosmola przegraną w trzech partiach. Zarówno w drugiej, jak i trzeciej odsłonie meczu przyjezdne prowadziły kilkoma punktami, ale przewagi nie potrafiły utrzymać do końca seta, co bezwzględnie wykorzystały przeciwniczki. Drużyna gości może zwłaszcza żałować niewykorzystania trzech piłek setowych w trzeciej partii, przy stanie 24:21. Sopocianki, co po ośmiu kolejkach nie jest już żadnym zaskoczeniem, do triumfu poprowadziła Rachel Rourke, która została nagrodzona statuetką MVP. Australijka otrzymała od swoich rozgrywających 38 piłek i 15 z nich zamieniła na punkt. Mimo tego, siatkarkę z Antypodów starała się odciążać Erika Coimbra, która zdobyła w ataku 9 punktów, przy 32% skuteczności. Z kolei zawodniczkom Budowlanych nie pomogła dobra dyspozycja na środku siatki Sylwii Pyci (12 pkt) i udana zmiana Katarzyny Brydy, która pojawiła się na parkiecie w drugiej odsłonie meczu i pozostała na nim do końca pojedynku, zdobywając 9 „oczek”. Trener Jerzy Matlak dostrzegał inne walory wiktorii niż tylko trzy punkty. – Cieszę się, gdyż to zwycięstwo awansuje nas do pierwszej czwórki w tabeli. Utrzymanie tej pozycji jest bardzo ważne, gdyż pozwoli nam uniknąć dodatkowych gier w Pucharze Polski – zaznaczył były szkoleniowiec reprezentacji Polski.

Wszyscy kibice, którzy liczyli na niespodziankę w Muszynie, musieli obejść się smakiem. Siatkarki Banku BPS Muszynianki Fakro Muszyna przerwały serię trzech porażek z rzędu zarówno na polskich, jak i europejskich parkietach, pokonując na własnym terenie 3:0 Pałac Bydgoszcz. Pojedynek był wyrównany jedynie w inauguracyjnej odsłonie meczu, kiedy to podopieczne Rafała Gąsiora prowadziły 21:19. Końcówka należała jednak do miejscowych, które od drugiej partii całkowicie przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Liderką zespołu Muszynianki była Anna Werblińska. Przyjmująca reprezentacji Polski zapisała na swoim koncie 11 punktów, w tym 8 „oczek” w ataku, notując skuteczność na poziomie 62%. Jej postawa nie umknęła uwadze komisarzowi zawodów, który przyznał Werblińskiej statuetkę dla najlepszej zawodniczki spotkania. Niedzielne starcie będą chciały jak najszybciej puścić w niepamięć atakujące obu zespołów. Sanja Popović i Zuzanna Czyżnielewska łącznie zdobyły zaledwie 4 punkty, a ich skuteczność prezentowała się odpowiednio na poziomie 25 i 9%. Po stronie Pałacu po raz kolejny nie zawiodła Rachael Adams, która zdobywając 7 „oczek” w ataku (64% skuteczności) była najlepiej punktującą swojego zespołu, co nie najlepiej świadczy o grze bydgoskich skrzydłowych. Trzy punkty zdobyte przez wicemistrzynie Polski pozwalają im nadal zajmować drugie miejsce w tabeli. Z kolei Pałac pozostał na ósmym miejscu, ale po piętach bydgoszczankom depczą już siatkarki AZS-u Białystok, które również mają sześć punktów na swoim koncie. Magdalena Mazurek przyczyn porażki 0:3 upatrywała w niewykorzystaniu szansy przez Pałac na wygranie inauguracyjnej partii. – Szkoda nam pierwszego seta, w którym popełniłyśmy parę niewymuszonych błędów i w konsekwencji zabrakło dwóch punktów w końcówce. Reszta meczu to były już konsekwencje tego przegranego pierwszego seta – stwierdziła kapitan drużyny gości.

W Bielsku-Białej lider ORLEN Ligi, BKS Aluprof, podejmował siatkarki Impelu Wrocław. Postawa podopiecznych Rafała Błaszczyka jest największą niespodzianką in minus rozgrywek w sezonie 2012/2013. Zespół, który przed rozpoczęciem zmagań zasiliło kilka znanych siatkarek, do niedzielnego meczu przystępował z czterema punktami po dwóch zwycięstwach w tie-breaku, a dodatkowo z drużyną Impelu pożegnała się już Kim Staelens. Oficjalnie jako powód zakończenia współpracy z holenderską rozgrywającą klub podał kłopoty osobiste siatkarki. Tymczasem wrocławianki, już bez Staelens w składzie i tylko z jedną rozgrywającą, Martą Haładyn, były o krok od pokonania podopiecznych Wiesława Popika. Ostatecznie po tie-breaku z kolejnego triumfu mogły cieszyć się jednak bielszczanki. Atak zespołu BKS-u opierał się głównie na Helenie Horce i Elisie Celli, które łącznie zdobyły 27 punktów. Po drugiej stronie siatki próbowała się im przeciwstawić Makare Wilson, która na 17 ataków 12 zakończyła skutecznym zbiciem w pomarańczowe pole. Do tego środkowa ze Stanów Zjednoczonych aż 7 razy zatrzymała na siatce przeciwniczki udanym blokiem. Jednakże sport po raz kolejny pokazał swoje przewrotne oblicze. Wrocławianki, mimo wywalczenia punktu na trudnym terenie w Bielsku-Białej, z pięcioma „oczkami” na koncie spadły na ostatnie miejsce ligowej tabeli. W takim przypadku kibice podopiecznych trenera Błaszczyka pół żartem, pół serio mogą powiedzieć: „odwróć tabelę, a… Impel będzie na czele”. Szkoleniowiec zespołu z Wrocławia wierzy jednak, że zacięta walka z BKS-em może okazać się przełomowa dla jego drużyny. – Musimy w sobie znaleźć energię i pozytywne myśli, żeby ten jeden punkt dobrze przyjąć. Gra, którą dzisiaj zaprezentowaliśmy, musi przełożyć się na kolejne spotkania. BKS nie jest przypadkiem na pierwszym miejscu w ORLEN Lidze – podkreślił Rafał Błaszczyk.

Na deser w ramach ósmej kolejki pozostał kibicom pojedynek w Dąbrowie Górniczej, gdzie miejscowy Tauron podejmował PTPS Piła. Obie drużyny przed poniedziałkowym starciem legitymowały się bilansem 15 zdobytych punktów. Po czterech setach walki kolejne trzy „oczka” na swoje konto mogły zapisać podopieczne Waldemara Kawki, które tym samym są o krok od zapewnienia sobie miejsca w pierwszej czwórce rozgrywek po pierwszej rundzie. Po pierwszych dwóch setach wydawało się, iż o losach meczu zadecyduje tie-break. Tymczasem przy remisie w setach 1:1, od początku trzeciej odsłony pojedynku szkoleniowiec gospodarzy dokonał zmian w składzie, desygnując do gry Magdalenę Śliwę i Charlotte Leys. Okazało się to przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza wejście doświadczonej rozgrywającej w miejsce Frauke Dirickx pozwoliło zespołowi Tauronu urozmaicić grę na siatce. Skuteczniejsza gra w ataku i błędy pilanek umożliwiły MKS-owi wygranie dwóch kolejnych partii. Najlepiej punktującą zawodniczką po stronie miejscowych była Joanna Kaczor, która zapisała na swoim koncie 21 „oczek”, jednakże statuetka MVP powędrowała w ręce Magdaleny Śliwy. Z kolei w zespole z Piły tym razem nie najlepiej spisała się Tijana Malesević. Serbska przyjmująca na 25 ataków jedynie 5 zamieniła w punkt, notując 20% skuteczność w tym elemencie. Na pomeczowej konferencji prasowej Waldemar Kawka starał się znaleźć przepis na sukces swoich podopiecznych w starciu z PTPS-em. – Kluczem do zwycięstwa były zmiany i dobra gra w obronie. Na nasze szczęście znaleźliśmy rozwiązanie, a wejście Magdaleny Śliwy i kilku innych zawodniczek sprawiło, że nasza gra nabrała rumieńców, obroniliśmy dużo piłek i przeprowadziliśmy dużo kontrataków – zaznaczył szkoleniowiec zdobywczyń Pucharu Polski 2012.

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela ORLEN Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved