Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dominujący rzeszowianie i zachowawcza Politechnika

Dominujący rzeszowianie i zachowawcza Politechnika

- Rzeszowianie okazali się lepsi prawie w każdym elemencie - przewagę rywala po meczu z mistrzem Polski podkreślał scout inżynierów Bartosz Kaczmarek. - Politechnika zagrała bojaźliwie, trochę zabrakło im ryzyka - poczynania rywali oceniał Gogol.

Nieco ponad godziny potrzebowali siatkarze mistrza Polski na wypracowanie znacznej przewagi i pokonali dotychczas dobrze spisujących się warszawian. – Rzeszowianie okazali się lepsi prawie w każdym elemencie. Od początku meczu postawili na mocną zagrywkę i to się opłaciło. Mieliśmy problemy z dokładnym przyjęciem, ale jak już to się nam udało, to byliśmy mało skuteczni w ataku. O dziwo Resovia miała statystycznie gorsze przyjęcie, a my nie potrafiliśmy tego wykorzystać i postawić szczelnego bloku, co było do tej pory naszą mocną stroną – o dominacji rywali mówił scout AZS-u Politechniki Warszawskiej, Bartosz Kaczmarek. Rzeczywiście zestawienie punktów zdobytych bezpośrednio w polu serwisowym przemawia na korzyść zespołu z Podkarpacia, przy tylko dwóch oczkach rywali zdobytych w tym elemencie podopieczni Andrzeja Kowala punktowali ośmiokrotnie. – Zagrywka po naszej stronie była mocna i odrzucająca. Mimo że popełnialiśmy, szczególnie na początku, sporo błędów, byliśmy konsekwentni w serwisie. Gra na zagrywce przełożyła się na niemoc przeciwnika w pierwszej akcji, musieli atakować z trudnych piłek, przy okazji kiedy my się myliliśmy, rywale nie mieli okazji pograć, złapać rytmu gry, nie wyczuli hali – podkreślał Michał Mieszko Gogol.

Zgodnie z tym, co zaznaczył Bartosz Kaczmarek, elementem, w którym nieznaczną przewagę wypracowali przyjezdni, było zestawienie perfekcyjnego odbioru. – Cały czas zdarzają nam się problemy w przyjęciu – potwierdził scout rzeszowian, zaznaczając przy tym, że wyniki wypracowane w tym elemencie determinowane są przez grę rywala. – Graliśmy z drużyną, która swoją przewagę w wielu poprzednich meczach stwarzała poprzez zagrywkę. Jakby oczywisty był fakt, że o perfekcyjne przyjęcie w tym meczu nie będzie łatwo. Mimo wszystko myślę, że utrzymaliśmy dobry poziom, przyjmowaliśmy solidnie. Z tym elementem jest tak, że w jednym spotkaniu można przyjmować dobrze, w innym słabo, ale zawsze to przyjęcie trzeba klarować i mieć się na baczności. Musimy być cały czas w pełni skoncentrowani i poprawiać tę grę – dodał. Problemów nie ustrzegli się także stołeczni. – Naszym największym mankamentem był atak. Zagraliśmy na bardzo małej skuteczności. Jak już udało się nam obronić jakąś piłkę, to nie potrafiliśmy jej skończyć. Na pewno teraz na treningach musimy nad tym ciężko popracować, bo już za parę dni gramy kolejny ciężki mecz – podkreślał scout akademików, a słowa Bartosza Kaczmarka najlepiej potwierdzają zespołowe noty podopiecznych Jakuba Bednaruka i poziom skuteczności w granicach 31%.

Indywidualne noty siatkarzy AZS-u Politechniki Warszawskiej także nie wyglądały imponująco, na przestrzeni całego meczu żaden z zawodników nie przekroczył progu sześciu zdobytych punktów. W dotychczasowych meczach siła ataku „inżynierów” prezentowała się zdecydowanie lepiej. – W naszym zespole nie ma takiego typowego lidera, na którym opieramy grę. Dystrybucję ataku staramy rozdzielać się w miarę równo. We wcześniejszych meczach mieliśmy lepsze przyjęcie i mogliśmy grać bardziej kombinacyjną grę – podkreślał Bartosz Kaczmarek, wskazując jednocześnie lidera w szeregach rywala. – Najwięcej problemów sprawił nam nagrodzony statuetką MVP Nikola Kovacević, pokazał się z dobrej strony w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Wysoka skuteczność w ataku plus punkty zdobyte blokiem i zagrywką, ta nagroda należała mu się jak najbardziej – przyznał. Słowa scouta warszawskiej ekipy potwierdził także Michał Mieszko Gogol.Nikola ogólnie ostatnio przejawia lepszą tendencję. Wrócił do pełni dyspozycji, bo jeszcze od igrzysk olimpijskich trapiły go urazy. Widać, że czuje się w pełni sprawny i został przez naszych fizjoterapeutów doprowadzony do dobrej dyspozycji. Cieszy się grą, zresztą jak cała nasza drużyna w tym meczu, mieliśmy swój rytm i przede wszystkim graliśmy jako zespół. Nikola na pewno był bardzo ważnym, wyróżniającym się elementem tej drużyny. Zagrał świetne zawody i pokazał jakim jest zawodnikiem technicznym – o atutach przyjmującego Resovii mówił statystyk rzeszowian.



Pewności prezentowanej przez MVP rzeszowsko-warszawskiej rywalizacji zabrakło w grze siatkarzom AZS-u. – Myślę, że Politechnika zagrała bojaźliwie. Nie zagrywali tak jak w poprzednich meczach, serwowali miękko, szukali skrótów, chcieli zagrywać technicznie, do linii, wszelkie piłki sytuacyjne Krzysiek Wierzbowski czy Grzesiek Szymański plasowali lub nabijali na blok. Chcieli zagrać bardzo cierpliwie, co nie do końca dobrze się dla nich skończyło. Natomiast w poprzednich meczach, które wygrywali, bardzo dużo ryzykowali, też zwalniali tempo, ale zarówno na zagrywce, jak i w piłkach sytuacyjnych byli agresywni. W meczu z nami grali zachowawczo, trochę zabrakło im ryzyka. Ale myślę, że mają świadomość, że trochę przestali ten mecz, a my zagraliśmy dobre spotkanie – podkreślił Michał Mieszko Gogol.Ciężko wyróżnić jakiś pozytyw po takim słabym meczu w naszym wykonaniu. Nie brylowaliśmy w żadnym elemencie – przyznał Bartosz Kaczmarek. Jednak jak zaznaczył statystyk „inżynierów”, mimo porażki należy uznać klasę rywala. – O żadnym wypadku przy pracy nie można mówić po przegranym meczu z mistrzem Polski. Myślę, że to była po prostu nasza chwilowa gorsza dyspozycja i w następnych meczach pokażemy się z lepszej strony – zakończył.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved