Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Mauro Berruto: O byciu Włochem nie decyduje paszport

Mauro Berruto: O byciu Włochem nie decyduje paszport

fot. archiwum

Mauro Berruto - absolwent filozofii i trener reprezentacji Włoch, przez wielu porównywany do Julio Velasco, opowiedział o swoich planach wobec włoskiej kadry oraz o doświadczeniu nabytym podczas kilkuletniej pracy z reprezentantami Finlandii.

Zacznijmy od pytania o tegoroczne igrzyska w Londynie: czy jest pan zadowolony z brązowego medalu? Gdyby mógł pan cofnąć czas, zrobiłby pan wszystko w ten sam sposób czy może nie?

Mauro Berruto: – Nie mam w nawyku powtarzać tego, co już zrobiłem. Kiedy analizuję grę mojej drużyny, całość przygotowań, wszystkie treningi, zawsze znajdę coś, co można by poprawić, zrobić lepiej, co zawsze znajduje odzwierciedlenie w mojej myśli szkoleniowej. To jednak nie oznacza tego, że nasz medal nie był wielkim sukcesem. Wszyscy bardzo mocno chcieliśmy go wywalczyć, już kiedy się spotkaliśmy w maju 2011 roku, na pierwszym zgrupowaniu, postawiliśmy to sobie za cel.

Jakie są różnice między byciem trenerem klubowym a reprezentacji narodowej? Czy doświadczenie, jakie pan zdobył trenując Lube Banca Macerata, jest pomocne przy pracy z kadrą?



– Zasadniczą różnicą jest tu czas pracy: w klubie masz ponad osiem miesięcy na to, by wprowadzić tam swoją myśl szkoleniową i by przyniosła ona efekt, natomiast w reprezentacji nie ma tyle czasu i wszyscy oczekują od ciebie natychmiastowego sukcesu. Lubię pracować z drużyną narodową, ponieważ tutaj mam większe pole manewru, jeśli chodzi o budowanie zespołu, wybór zawodników w taki sposób, by wydobyć ich pełen potencjał. Nie mam z tym problemu. Jeśli chodzi o to, gdzie najwięcej się nauczyłem, to było to w Grecji oraz w Finlandii, w której spędziłem sześć wspaniałych lat, w której zaczynałem pracę z zespołem na niskim poziomie, a z którym później zająłem czwarte miejsce na mistrzostwach Europy i który z czasem był w stanie pokonać jedne z najlepszych ekip na świecie, jak Brazylia, Rosja, USA czy Polska.

W ostatnim czasie wiele mówi się o tym, że Osmany Juantorena mógłby wzmocnić włoską reprezentację. Ta sprawa budzi wiele kontrowersji, ale takie rozwiązanie jest jak najbardziej możliwe w świetle włoskich przepisów. Jeśli ten zawodnik wyrazi chęć gry w kadrze, to czy otrzyma powołanie?

– Rozumiem, że wszyscy są zainteresowani tym tematem, ale to jeszcze nie jest odpowiedni czas, na tego typu rozmowę. Interesujące byłoby pytanie o to, kto jest Włochem. Uważam, że państwo to zbiór wartości indywidualnych. To nie są paszporty, czy biurokracja, one nie definiują pojęcia „włoski”. Znam ludzi, którzy nie uważają się za Włochów, mimo iż mają włoskie korzenie, ich rodziny mieszkają w kraju od kilku pokoleń, ale znam też osoby, które identyfikują się z Włochami, mimo iż mieszkali tu przez zaledwie kilka miesięcy. Miejsce urodzenia, czy narodowość wpisana w paszporcie nie ma więc znaczenia.

W przypadku jednak gdyby Juantorena otrzymał powołanie, biorąc pod uwagę, że na przyjęciu mamy jeszcze takich zawodników jak Cristian Savani i Simone Parodi, chyba dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby Ivan Zaytsev pozostał na ataku.

– Przestawienie Ivana na atak jest bardzo ważnym rozwiązaniem czysto technicznym, które nie ma wpływu na inne powołania do kadry. Ivan jest niezwykłym graczem, bardzo ciekawym i elastycznym. Cieszę się, że tak dobrze odnalazł się w nowej roli atakującego, mimo iż teraz, ze względu na kontuzje Savaniego i Kovara, musiał powrócić na przyjęcie.

Przejdźmy teraz do defensywy. W tym sezonie stosował pan opcję z grą dwoma libero – jeden był odpowiedzialny za przyjęcie, drugi za obronę. Czy w przyszłym roku będzie podobnie i ponownie powołania otrzymają Bari i Giovi, czy może ma pan jakiś inny pomysł? Być może jest szansa na to, by Samuele Papi grał jako libero?

– Mam kilka wstępnych pomysłów, ale zostaną one przedyskutowane dopiero w okresie przygotowawczym w przyszłym roku. Wszystko jest możliwe. Dajmy na to, Giovi w ubiegłym roku nie znalazł się wśród powołanych na Ligę Światową, ale już na mistrzostwa Europy pojechał. Bari i Giovi to dobrzy gracze, ale ja muszę spróbować każdego jednego rozwiązania, które mogłoby być korzystne dla zespołu. Papi bez wątpienia odnalazłby się w roli libero, ale to jest zawodnik na tyle doświadczony, że ja nie mogę decydować za niego, to on musi zadeklarować, czy chciałby grać na tej pozycji.

Siatkówka wymaga żmudnej pracy, by dojść do perfekcji w każdym detalu. Przeciętna siatkarska akcja, gdy „piłka jest w grze”, trwa zaledwie kilka sekund. Ale ważne są przecież również te momenty, kiedy nie ma się styczności z piłką.

– Trenerzy bardzo często skupiają się tylko na tym, co widać gołym okiem. Ale równie istotna jest ta „niewidzialna” część meczu, która często ma ogromny wpływ na przebieg spotkania i potrafi zadecydować o zwycięzcy. Jest wiele sposobów, strategii dotyczących przygotowania mentalnego, ale najważniejsze jest to, by nie pominąć tego aspektu w pracy z zawodnikami.

Jeśli chodzi o Serie A, to na jakim poziomie znajduje się nasza liga, porównując ją do innych rozgrywek? Co z młodzieżą, gdzie ci młodzi zawodnicy mogą się rozwijać, by w przyszłości stanowić o sile reprezentacji?

– Liga włoska jest wciąż jedną z najlepszych i najpopularniejszych lig na świecie. Poziom techniczny może nieco się obniżył, ale mam nadzieję, że to będzie szansa dla młodych graczy, że trafią do lepszych klubów, w których dostaną możliwość gry. Kilka dni temu ogłosiłem listę 28 zawodników urodzonych między 1988 a 1994 rokiem, którzy mają szansę reprezentować kraj podczas kolejnych igrzysk. Oni są utalentowani, trzeba tylko ich odpowiednio poprowadzić – trzeba tu jeszcze włożyć trochę pracy, dlatego właśnie z tak dużym wyprzedzeniem zaczynamy rozmawiać o igrzyskach w Rio de Janeiro.

Przed tym, jak objął pan reprezentację Włoch, trenował pan Finlandię, zresztą osiągając z nią doskonałe wyniki. Jak ocenia pan nabyte tam doświadczenie i jaki jest poziom tamtejszej siatkówki?

– Jak już powiedziałem wcześniej, praca tam była doskonałą przygodą. Poziom tamtejszej siatkówki nie był wysoki i wszyscy musieliśmy się naprawdę mocno napracować, by cokolwiek osiągnąć. Wciąż jestem niezwykle przywiązany do Finlandii, to piękny kraj. Te lata spędzone tam i w Serie A naprawdę bardzo dużo mnie nauczyły.

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved