Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Tomasz Brzoskowski: Naszym celem będzie ekstraklasa

Tomasz Brzoskowski: Naszym celem będzie ekstraklasa

fot. archiwum

Stężyca - malownicza miejscowość na Kaszubach. W tym sezonie zrobiło się o niej głośno, kiedy przejęła zespół z Radomia. Tomasz Brzoskowski, wójt gminy i menadżer Wieżycy 2011, chce, aby klub wkrótce stał się siatkarską "Muszyną Północy".

Początkowo siatkarki ze Stężycy miały brać udział w rozgrywkach II ligi kobiet. Skąd wziął się pomysł, aby wystartować jednak na zapleczu ekstraklasy?

Tomasz Brzoskowski:Na początku naszym marzeniem była II liga i tak naprawdę do niej się przygotowywaliśmy prowadząc dobór zawodniczek na poszczególne pozycje. Jako klub działania w tym kierunku rozpoczęliśmy bardzo szybko, aż tu z Radomia zadzwonił niespodziewany telefon z propozycją nabycia klubu.

Jadar długo czekał na inwestora. W mediach wymieniało się przynajmniej kilka klubów zainteresowanych przejęciem miejsca po radomiankach. W tym gronie na próżno szukać Wieżycy 2011.



Bo nie byliśmy zainteresowani I ligą i próżno nas było szukać w gronie potencjalnych nabywców. Nawet taka myśl nam przez głowę nie przeszła, ale życie nie znosi próżni. Z tego co się mówiło, to była mowa o Szczecinie i chyba Sulechowie… A także innych miejscowościach.

Z Tadeuszem Kupidurą szybko doszliście do porozumienia?

Jak wspomniałem, nagle i zupełnie niespodziewanie zadzwonił telefon. Decyzję podjęliśmy wspólnie wraz ze sponsorami, kadrą trenerską i zawodniczkami. W ciągu 48 h do Radomia przesłaliśmy odpowiedź. Nie daliśmy się prosić!

To był szok dla wszystkich! Jak taki klub, którego jeszcze przed rokiem nikt nie znał, tak szybko ma takie mocarstwowe ambicje? Jesteśmy zdania, że do odważnych świat należy.

Dlaczego postawił pan na siatkówkę, a nie np. na piłkę ręczną czy koszykówkę?

Muszę panu przyznać, że mieliśmy z tym dylemat. Jednak wzięliśmy pod uwagę następujące aspekty: 9 km stąd, w Kościerzynie, jest I liga piłki ręcznej, a nieopodal są Sierakowice z koszykówką. Brakowało jakiejś dyscypliny sportu. Padło na siatkówkę. W naszej okolicy była nisza na ten sport w wydaniu seniorskim… Nie mówię o zespołach młodzieżowych, bowiem w Chmielnie działa drużyna kadetek.

A dlaczego siatkówka kobiet? Sport w męskim wydaniu jest o wiele bardziej popularniejszy, łatwiej też o sponsorów.

Męską to mamy piłkę nożną, żeglarstwo – mieszane. Siatkówka żeńska w doskonałym wydaniu to najlepsza promocja gminy i regionu, a dla naszych dziewczynek z klas sportowych odpowiedni zaczyn do uprawiania tej dyscypliny sportu… jakże pięknej. Najlepiej świadczą o tym pełne trybuny na meczach I ligi.

Nieoficjalnie mówi się, że Wieżyca 2011 dysponuje jednym z największych budżetów w lidze.

To prawda… I to chyba drugim budżetem w lidze pod względem wielkości. I nie jest to budżet na papierze, a w rzeczywistości! Nie mamy z niczym problemów, jesteśmy w pełni wypłacalni. To, co mówimy, realizujemy. Jesteśmy chyba jednym z nielicznych klubów, który ma taki komfort w tych czasach. Dziewczyny nie muszą się o nic martwić, tylko grać, a trenerzy trenować. Zdarzają się niedociągnięcia, ale gdzie ich nie ma? Ale to banały… Nasz budżet jest konstruowany i zarządzany według najlepszych wzorców. Siatkarki są informowane, kiedy wpłyną na ich konta wypłaty, spełniamy ich pewne potrzeby, m.in. udzielamy im pomocy prawnej itd. Od dwóch lat uczyliśmy się tego modelu, podpatrując naszych zachodnich przyjaciół.

Poza gminą łatwo było namówić pozostałych inwestorów do współpracy?

Tak! Pracowaliśmy nad tym dwa lata. Mamy jedenastu konkretnych sponsorów, jeżeli któryś z nich zdecyduje się odejść, nie zachwieje to klubem. W tej chwili jesteśmy w trakcie negocjacji z kolejnymi inwestorami, z którymi rozmowy idą pomyślnie. Wszystko jest OK, siatkówka na Kaszubach będzie się rozwijać.

Poza pracą w klubie działa pan w samorządzie gminnym. Jak udaje się pogodzić te obowiązki?

Z tym nie ma problemu. Jest wielu wspaniałych ludzi zaangażowanych w pracę klubu, cały zarząd na czele z Mariuszem Dułakiem, Magdą Klasą, Januszem Chmurzyńskim i wieloma ludźmi, którzy pomagają drużynie. Moja rola ogranicza się do bycia menadżerem klubu, gdyż nie mogę być członkiem zarządu.

Moja praca w ekipie Stężycy 2011 polega na pozyskiwaniu sponsorów, spinaniu budżetu i kontakcie z drużyną. Resztą tematów zajmują się ludzie związani z klubem, każdy wie co ma robić. Ważna jest dobra organizacja, a to w klubie jest i za to wszystkim dziękuję.

W klubie działam po pracy, to moja pasja życiowa, którą wykonuję z wielką satysfakcją. Obowiązki wynikające z pracy w samorządzie nie kolidują z tym przecież, to jedno z zadań własnych gminy, które trzeba wykonywać na rzecz społeczeństwa.

Stężyca to dość egzotyczne miejsce na siatkarskiej mapie Polski. Jak zamierza pan zwiększyć zainteresowanie klubem, zapełnić halę do ostatniego miejsca?

My już mamy pełną halę kibiców i za to sympatykom siatkówki dziękujemy. Fajnie, że kibice przychodzą do hali, bo u nas mecze to święto. Mam nadzieję, że tak już zostanie. A jak będzie za mało miejsca? … To dostawimy trybuny!

A co siatkówce może zaoferować Stężyca?

Mamy nowoczesną bazę sportową z sześcioma halami sportowymi, w pełni wyposażonymi, urokliwe tereny na obozy kondycyjne, uśmiechniętych mieszkańców i bazę noclegową. Zespoły, które tutaj przyjeżdżają, mówią, że chętnie do nas wrócą na kolejne obozy sportowe. Bardzo nam to pochlebia, tym bardziej że w Stężycy nie jest drogo. Na dzień dzisiejszy odwiedzają nas piłkarze Arki Gdynia, Lechii Gdańsk, Widzewa Łódź, Lecha Poznań czy Gedanii Gdańsk. Serdecznie wszystkich zapraszamy. Mamy odpowiednie tereny i nowoczesną infrastrukturę. Tylko u nas można znaleźć dom do góry nogami i najdłuższą deskę, a zimną także wyciągi narciarskie i kuligi.

Celem każdego beniaminka jest utrzymanie się w lidze, jednak patrząc na potencjał pana drużyny, te cele powinny być większe?

Celem drużyny na ten sezon są miejsca 5-7 i takie zadanie zostało postawione kadrze trenerskiej przez zarząd klubu. Chcemy spokojnie utrzymać się w lidze. Wydaje mi się, że to chyba rozsądne z naszej strony, a zawodniczki i trenerzy muszą wykonać plan minimum.

Jeżeli chodzi o potencjał, to on jest, ale zobaczymy jak będzie dalej, gdyż na razie niektóre ogniwa najwyraźniej nie chodzą na takich obrotach, jak powinny.

Dotychczasowe wyniki nie rozczarowują? Wieżyca 2011 znajduje się dopiero na 8. miejscu w tabeli.

Małe rozczarowanie jest, bo jak się wygrywa 24:20 albo prowadzi się 23:17 i w konsekwencji się przegrywa, to chyba coś jest na rzeczy. Tak było m. in. z Wisłą Kraków, Piecobiogazem Murowana Goślina czy ostatnio z Chemikiem Police. Prowadziliśmy 21:15, 24:21 i co? Przegraliśmy! Wiem, że to tylko sport, ale trener musi się zastanowić, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Zarząd jest cierpliwy, ale może trzeba kimś wstrząsnąć?

Do zamknięcia okienka transferowego czasu coraz mniej. W tym sezonie klub przewiduje jeszcze wzmocnienia?

Nasze miejsce i dorobek punktowy to żadna gwarancja na utrzymanie się, a bronić się przed spadkiem to tylko niepotrzebne nerwy. Dlatego jesteśmy w trakcie rozmów, będąc żywo zainteresowani pewnymi zawodniczkami, ale również wzmocnieniem w postaci klasowej zawodniczki z zagranicy. Jest już wstępna zgoda na jej grę w naszym zespole. Występowała ona w najlepszych ligach Europy, a jej kluby należały do najsilniejszych w ligach.

Może pan zdradzić o kim mowa?

Powiem panu tylko, że jest to zawodniczka z kraju mistrzyń Europy i robi wrażenie… Ale na razie tylko na wideo… Zobaczymy jak w rzeczywistości wypadnie ta dziewczyna.

– W kraju mamy na oku zawodniczki z ORLEN Ligi i I ligi kobiet. W tym przypadku rozmowy także trwają, jednak nie do końca są one zależne od nas. Najważniejsze jednak, co nas bardzo cieszy, że te dziewczyny wyraziły chęć gry w Wieżycy 2011.

Zawodniczki i zawodnicy z dużą rezerwą podchodzą do rozmów z nowymi i mało znanymi klubami. Jak było w waszym przypadku?

Na początku rozmowy były trudne, ale potem było już lepiej. W końcu jakoś poszło… Po prostu prowadziliśmy rozmowy indywidualnie, a nie przez telefon.

Jak przedstawia się wizja klubu na najbliższe lata?

Klub ma utrzymać się w bieżącym sezonie, a w następnym 2013/2014 grać już o wyższe cele. Pod względem organizacyjnym jesteśmy już w tej chwili na to gotowi i nie cofniemy się ani krok w tył. W sporcie najpiękniejsze są zwycięstwa i do tego będziemy dążyć.

Wspólnie z zarządem i sponsorami jesteśmy zdeterminowani i niech się wszyscy przyzwyczają, że u nas presja będzie ciągle. Kto tego nie wytrzyma, będzie musiał odejść, gdyż nie będzie dla niego tutaj miejsca. Sport jest piękny, ale też pięknie brutalny. My chcemy grać o wynik, a nie sobie tylko podbijać piłeczkę.

Wielkością Stężyca przypomina Muszynę. Wizja „Muszyny Północy” jest realna?

Naszym celem będzie ekstraklasa i to już niedługo! Sprawy ku temu są już dogrywane i idą w dobrym kierunku. Stężyca i Muszyna to podobne pod względem wielkości miejscowości. Bardzo podoba mi się określenie „Muszyna Północy”, tym bardziej że klub z tego miasta to wzór dla wszystkich klubów,  w tym również dla nas. Żeby tylko jeszcze wynik sportowy był, ale wszystko powoli… Sądzę, że damy radę.

Jak klub zamierza dokonać tego awansu?

Dokonać tego chcemy w bardzo prosty sposób – wygrać I ligę. Jak wspomniałem, organizacyjnie już za rok będziemy do tego gotowi, podobnie jak i nasi partnerzy. To piękna wizja. Kto by pomyślał jeszcze rok albo dwa lata temu, że Stężyca będzie grała w I lidze, prawda? Idziemy do przodu, a ekstraklasa w Stężycy z pewnością zagości. To nasz cel i dokonamy tego.

Niedawno w Stężycy oddano do użytku nową halę. W przypadku awansu do ekstraklasy potrzebny będzie większy obiekt. Jak rozwiązać ten problem?

To nie problem, już rozmawialiśmy ze związkiem i działaczami… Damy radę, a widownię powiększymy.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved