Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Echa PlusLigi: Bydgosko-kędzierzyński dwugłos scoutów

Echa PlusLigi: Bydgosko-kędzierzyński dwugłos scoutów

fot. Cezary Makarewicz

W najciekawszym spotkaniu 7. kolejki rozgrywek PlusLigi dość niespodziewanie bydgoszczanie zwyciężyli z dotychczas niepokonaną ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Początek meczu wskazywał na dominację gospodarzy, którzy prowadzili w spotkaniu już nawet 2:0.

Każdy miał swoje argumenty w tym spotkaniu, żeby pokonać przeciwnika i najważniejsze, że nasze poskutkowały – o wygranej swojego zespołu mówił statystyk Delecty Bydgoszcz. Robert Kaźmierczak bardziej szczegółowo odnosząc się do przebiegu poszczególnych partii zwraca uwagę na liczbę popełnianych czy też ograniczanych niewymuszonych błędów własnych po stronie bydgoszczan. – W setach, które wygraliśmy, widać, że popełnialiśmy mało błędów na zagrywce, a sprawialiśmy wiele trudności przeciwnikowi w przyjęciu. Łącznie zepsuliśmy 20 zagrywek. W wygranych partiach było ich siedem, natomiast tylko w trzeciej popełniliśmy siedem błędów, a w czwartej sześć, co nie przekładało się na skuteczność w tym elemencie. Pierwszy set ustawił dalsze losy spotkania. Drużyna poczuła się pewniej i niesiona dopingiem prawie pięciotysięcznej publiczności zagrywała jeszcze mocniej, co przełożyło się na blok (6 pkt) i więcej szans w kontrataku. Na pewno ZAKSA jest bardzo groźna również grając z wysokich piłek po złym przyjęciu. Pokazali to w starciu z drużyną z Jastrzębia Zdroju, gdzie w pierwszym secie mając przyjęcie na poziomie 20% potrafili wygrać do 19. W tym meczu to my byliśmy górą, graliśmy lepiej i dlatego prowadziliśmy 2:0 – podkreślił Robert Kaźmierczak.

Podobnego zdania był Oskar Kaczmarczyk, podkreślając wagę pierwszej partii dla dalszych losów meczu. –  W pierwszym secie stopniowo traciliśmy kontrolę nad tym spotkaniem, czego efektem była porażka w pierwszym secie. Niestety potrzebowaliśmy jeszcze jednego seta, aby znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy – podkreślał scout ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. – Musieliśmy przestawić się na grę bardziej techniczną, bo siłowo nic nam nie wychodziło, brakowało już chyba sił po tym morderczym tygodniu. Jesteśmy trochę rozczarowani, że aż dwa sety zajęło nam odnalezienie innego sposobu na grę, ale jesteśmy równocześnie zadowoleni, że i tak go znaleźliśmy. W pewnym momencie spotkania zanosiło się na szybkie 0:3 – dodał.

Po kędzierzyńskiej stronie siatki najlepiej spisywał się Antonin Rouzier, natomiast uwzględniając statystyki zdobyczy punktowych w szeregach bydgoszczan należałoby wyróżnić Stephana Antigę.Cała drużyna pracuje na wygraną i w trakcie meczu lider zmieniał się w zależności od danej sytuacji na boisku – zaznaczył Robert Kaźmierczak, podkreślając przy tym dobrą dyspozycję francuskiego przyjmującego Delecty. – Stephane w każdym meczu gra na wysokim poziomie i narzuca rytm gry dla całego zespołu. Widać, że nie odpuszcza w żadnym momencie, zarówno na treningach, jak i w meczu, co pokazuje choćby akcja w pierwszej partii przy stanie 2:1, gdzie przeskoczył przez bandy elektroniczne i walczył, żeby podbić piłkę, a cała drużyna walczyła razem z nim.



Także statystyk aktualnego lidera rozgrywek przyznał, że na przestrzeni całego meczu nie tylko Antiga był cichym bohaterem swojego zespołu. – Wbrew oczekiwaniom nie powiem, że to był Stefan Antiga czy Michał Masny, bo o klasie tych zawodników wiemy wszyscy. Zagrali na swoim bardzo wysokim poziomie i dlatego nie było to dla nas zaskoczenie. Ja wyróżniłbym w zespole Delecty dwóch zawodników: Walińskiego i Dębca. Ten pierwszy pierwsze dwa sety grał na bardzo wysokim poziomie, co niestety trochę pokrzyżowało nam nasze taktyczne plany, za to „Orzech” dwoił się i troił w przyjęciu, a przede wszystkim w obronie. Widać było, że chłopaki z Bydgoszczy zostawili mnóstwo serca na parkiecie. Walczyli o każdą piłkę – zaznaczył Oskar Kaczmarczyk.

W szeregach brązowego medalisty ubiegłego sezonu wciąż brakuje Piotra Gacka. Zastępujący podstawowego libero ZAKSY Łukasz Koziura nie zaprezentował się najgorzej, jednak w zestawieniu oceniającym perfekcję przyjęcia widoczna była przewaga podopiecznych Piotra Makowskiego. Niedokładność odbioru jako mankament w grze swojego zespołu wymieniał także Oskar Kaczmarczyk. – Wszyscy widzieli, jakie problemy mieliśmy w przyjęciu. To nas mocno rozbiło i straciliśmy wiele bezpośrednich punktów w tym polu. Mieliśmy problemy również na zagrywce i w dwóch pierwszych setach wyglądało to tak, że mocno męczyliśmy się w fazie naszego przyjęcia i jak już zdobyliśmy punkt, to zaraz oddawaliśmy go, psując zagrywkę. Brakowało nam odpowiedniego rytmu gry. Do zauważalnej zmiany poziomu odbioru w zespole rywala odniósł się także scout bydgoszczan. – Drużyna z Kędzierzyna-Koźla całkiem inaczej zachowuje się w przyjęciu, gdy na boisku jest Piotr Gacek, który stara się odciążyć swoich przyjmujących. Na pewno wprowadza więcej pewności siebie, która jest potrzebna szczególnie w momentach kryzysowych. Zespół po raz kolejny pokazał, że naszym atutem jest hala, która jest specyficzna z racji swoich gabarytów i przy tak żywiołowych kibicach będzie naszą bronią w kolejnych spotkaniach.

Mimo prowadzenia 2:0 w meczu i dominacji bydgoszczanie nie dopełnili formalności w partii trzeciej, pozwalając rywalom na wydłużenie spotkania do pięciu setów. Co było przyczyną takiego obrotu spraw? W jakim stopniu poprawa gry kędzierzynian, a na ile wkradające się w szeregi gospodarzy chwile dekoncentracji? – W trzeciej partii popełniliśmy więcej własnych błędów. Ciężko powiedzieć czy był to brak koncentracji. O to trzeba byłoby zapytać zawodników, którzy byli wtedy na boisku, jednak wydaje mi się, że w trakcie spotkania uciekła wcześniejsza skuteczność i regularność w zagrywce i ataku, co przełożyło się na dwa przegrane sety do 20 punktów – podkreślał Robert Kaźmierczak. Jak się późnij okazało, problemy Delecty Bydgoszcz były tylko chwilowe i w piątym secie to prowadzony przez Piotra Makowskiego zespół prezentował się lepiej. – Piąty set nie ułożył nam się na poziomie ataku. Wszyscy mówią o doskonałej serii Stefana ale tak naprawdę losy tego seta już się przechylały na stronę bydgoszczan trochę wcześniej. Nie mogliśmy skończyć ataku, a Stefan tylko dopełnił formalności. Takie rzeczy się zdarzają w tak krótkim secie – do decydującej partii odniósł się Oskar Kaczmarczyk. – Przede wszystkim to Delecta zostawiła serce na boisku. Nie przestraszyli się nas i od razu wysoko zawiesili poprzeczkę. Z takimi zespołami gra się najtrudniej. Walczą o każdą piłkę przy wysokim poziomie technicznym. A co do absencji Piotrka, to przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że Łukasz Koziura radzi sobie na parkietach bardzo dobrze. Problem leży raczej w tym, że przez dwa ostatnie miesiące trenowaliśmy pewne schematy gry z Gato, a teraz nagle musi go Łukasz zastąpić. Powtarzam raz jeszcze, radzi sobie bardzo dobrze, ale ta zmiana nas trochę rozregulowała. Potrzebujemy czasu… – zakończył scout ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved