Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Superliga: W Rosji nie zwalniają tempa

Superliga: W Rosji nie zwalniają tempa

fot. archiwum

Siódma kolejka rozgrywek rosyjskiej Superligi przyniosła kolejne niespodzianki. Świetna postawa teoretycznie słabszych ekip za naszą wschodnią granicą staje się już powoli normą i trudno jest tam wytypować faworytów poszczególnych spotkań.

Ostatni weekend spotkań bardzo dobrze wspominać będą siatkarze Dynama Krasnodar. Przed własną publicznością pokonali oni w czterech setach ukraiński Lokomotiw Charków, prezentując siatkówkę na naprawdę wysokim poziomie. Najlepiej świadczy o tym mała ilość popełnionych błędów własnych oraz bardzo wysoka skuteczność w elemencie ataku. Kolejne świetne spotkanie rozegrał Argentyńczyk Facundo Conte, kończąc aż 80% posłanych do niego piłek oraz czterokrotnie popisując się asami serwisowymi. Warta odnotowania jest również postawa drugiego z przyjmujących, Aleksandra Moczalowa. Rosjanin nie tylko wykorzystał w ataku 57% swoich okazji, ale również pięciokrotnie powstrzymał rywali blokiem. – Nasz szkoleniowiec świetnie przygotował nas do tego pojedynku. Staraliśmy się unikać błędów własnych i tym samym powoli przejmowaliśmy kontrolę nad całym spotkaniem. Pokonaliśmy naszych przeciwników przede wszystkim dzięki bardzo szybkiej grze, którą staramy się prezentować – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej. Swoich podopiecznym pochwał nie szczędził również Jurij Mariczew.Chcieliśmy dzisiaj dać z siebie wszystko i to nam się w stu procentach udało. Nie sposób jednak nie grać dobrze przed tak wspaniałą publicznością. Nasi fani stworzyli na trybunach naprawdę świetną atmosferę – dodał szkoleniowiec Dynama.

Po stronie ekipy z Charkowa ciężar gry nie po raz pierwszy spoczywał na Siergieju Tjutlinie. Tym razem nie był on jednak w stanie poprowadzić swoich kolegów do końcowego triumfu, grając na skuteczności zaledwie 41%. Goście mieli również spore problemy z przyjmowaniem serwisów rywali oraz sami oddali im sporo punktów po bezpośrednich błędach w polu ataku. – Przede wszystkim chciałbym pogratulować naszym rywalom. Byli oni dzisiaj silniejsi we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła i zasłużenie wygrali. Nam na boisku wciąż brakuje Władimira Tatarincewa. Jest on ważną postacią dla tej drużyny i mam nadzieję, że do końca grudnia uda mu się powrócić do gry – podsumował całe spotkanie szkoleniowiec zespołu z Charkowa, Jurij Filipow.

Dynamo Krasnodar – Lokomotiw Charków 3:1
(25:22, 25:17, 21:25, 25:17)



Składy zespołów:
Dynamo: Czewrjakow (3), Kilczenko (5), Conte (17), Moczalow (18), Nosenko (15), Marlon (2), Janutow (libero) oraz Czaus, Koroszew (3), Andriewskij, Jeremin i Botin (5)
Lokomotiw: Kapajew (9), Iwanow (13), Tjutlin (13), Teremienko (7), Rudnicki (7), Depestele (2), Fomin (libero) oraz Storożiłow (1), Garmasz, Tomin (5) i Jereszczenko


Do spotkania na szczycie niebieskiej dywizji doszło w Ufie, gdzie miejscowy Ural podejmował ekipę Lokomotiwu Nowosibirsk. Pomimo bardzo dobrej dyspozycji na początku sezonu, gospodarze jedynie w drugiej partii spotkania byli w stanie zagrozić swoim rywalom, przegrywając dopiero w samej końcówce. Pozostałe dwa sety przebiegały od początku do końca pod pełną kontrolą podopiecznych Andrieja Woronkowa, którzy po tym meczu utrzymali swoją drugą pozycję w grupie. Na boisku nie po raz pierwszy świetnie spisali się Lukaš Diviš oraz Marcus Nilsson. Obaj oni grali na blisko 60% skuteczności w ataku, prowadząc swój zespół do końcowego zwycięstwa. – Prawdę mówiąc, spodziewałem się znacznie bardziej wyrównanego spotkania. Z Uralem mieliśmy w tym sezonie okazję spotykać się już kilkukrotnie, więc dobrze znamy tę ekipę. Byliśmy dobrze przygotowani i na placu gry znów stanowiliśmy zespół – ocenił grę swoich podopiecznych szkoleniowiec Andriej Woronkow. Odniósł się on także do postawy szwedzkiego atakującego, który w Lokomotiwie jedynie zastępuje Claytona Stanleya. – Póki co Marcus spisuje się bardzo dobrze i nie mamy do niego najmniejszych zastrzeżeń. Jeśli chodzi o jego pozostanie w drużynie, to wszystko będzie zależało od jego woli. Jeśli wciąż będzie grał na takim poziomie, to Stanley może się w Nowosibirsku w ogóle nie pojawić – zakończył swoją wypowiedź.

Po stronie gospodarzy z najlepszej strony zaprezentował się Aleksiej Spiridonow. Z dorobkiem czternastu „oczek” był on najczęściej punktującym zawodnikiem w swojej ekipie, kończąc w elemencie ataku 55% posłanych do niego piłek. Znacznie poniżej oczekiwań spisał się natomiast Paweł Abramow. Rosyjski przyjmujący wykorzystał zaledwie dwie z czternastu swoich okazji w polu ataku. Szkoleniowiec Angelo Frigoni nie miał złudzeń, kto w tym meczu był zespołem lepszym. – Lokomotiw znajduje się w tej chwili w doskonałej dyspozycji. My za to mamy problemy ze swoją grą, zwłaszcza z wykończeniem akcji – powiedział.

Ural Ufa – Lokomotiw Nowosibirsk 0:3
(19:25, 26:28, 16:25)

Składy zespołów:
Ural: Kazakow (1), Abramow (3), Maksimow (10), Falasca, Aszew (11), Spiridonow (14), Werbow (libero) oraz Żłoba (2), Botin, Aleksiejew (1), Samoilenko (1) i Pantalimonienko (1)
Lokomotiw: Diviš (10), Nilsson (22), Wolwicz (5), Birjukow (8), Butko (2), Gutsaljuk (8), Golubiew (libero) oraz Woronkow i Żilin


Większych problemów w siódmej kolejce spotkań nie mieli aktualni mistrzowie Rosji, siatkarze Zenitu Kazań. We własnej hali pokonali oni w trzech setach zespół Jarosławicz Jarosław, inkasując tym samym komplet punktów. Podopieczni Siergieja Czabana jedynie w drugiej partii przeciwstawili się swoim rywalom, przegrywając różnicą zaledwie dwóch małych „oczek”. Najskuteczniejsi na boisku okazali się Maksim Michajłow, Jurij Bierieżko oraz Matthew Anderson. Wszyscy oni skończyli około 65% posłanych do nich piłek, nie dając tym samym większych szans na końcowy triumf swoim rywalom. Mecz ten miał jednak szczególne znaczenie dla atakującego Zenitu, bowiem swoją karierę rozpoczynał on właśnie w Jarosławiu. – Zawsze nieco inaczej gra się przeciwko zespołowi, w którym spędziło się pierwsze lata swojej kariery. Jak to już często u nas w tym sezonie bywa, po wygranym pierwszym secie trudno było nam utrzymać koncentrację i w drugiej partii mieliśmy niemałe kłopoty. Najważniejsze jednak, że wszystko zakończyło się po naszej myśli – powiedział mistrz olimpijski z Londynu. Po stronie gości mecz w pierwszym składzie rozpoczął powracający po kontuzji Igor Yudin. Trener Siergiej Czaban dość szybko zdecydował się jednak na zmianę, bowiem okazało się, że Australijczyk nie jest jeszcze gotowy do gry na takim poziomie.

Zenit Kazań – Jarosławicz Jarosław 3:0
(25:20, 30:28, 25:20)

Składy zespołów:
Zenit: Anderson (15), Apalikow (3), Demakow (6), Vermiglio (5), Siwożelec (1), Michajłow (19), Babiczew (libero), Obmoczajew (libero) oraz Kolodiński, Czeremisin i Bierieżko (10)
Jarosławicz: Filipow (5), Iwanow (3), Yudin (2), Zajcew (3), Kulikowski (8), Kolesznik (5), Kiriczenko (libero) oraz Tisewicz (1), Plusznikow (9), Tawasiew (4), Czibirow i Logunow (5)


Niezwykle emocjonujący pojedynek mieli okazję oglądać kibice zgromadzeni w hali Kuzbassu Kemerowo. Siatkarze gospodarzy postawili rywalom z Biełgorodu trudne warunki gry, przegrywając dopiero po tie-breaku. Dla podopiecznych Giennadija Szypulina było to o tyle ważne zwycięstwo, że pozwoliło pozostać im w kontakcie punktowym z zespołami ze środka tabeli niebieskiej dywizji. Na parkiecie do zwycięstwa poprowadzili ich przede wszystkim genialny Dmitrij Muserskij oraz Gyorgy Grozer. Pierwszy z nich, pomimo gry na środku siatki, dostał w ataku aż dwadzieścia jeden piłek, z których siedemnaście zamienił na punkt. Niemiecki atakujący grał natomiast na 52% skuteczności, dokładając do tego trzy asy serwisowe oraz cztery „oczka” zdobyte blokiem. Gorszą informacją dla zespołu gości jest natomiast kontuzja Dmitrija Ilinycha. Młody przyjmujący rozpoczął mecz w wyjściowej szóstce, jednak szybko musiał zostać zmieniony przez nominalnego atakującego, Antona Fomenkę.Nie wiemy jeszcze, na ile poważny okaże się uraz Dmitrija. Ogólnie rzecz biorąc, nasz zespół nie jest jeszcze w pełnej dyspozycji. Do optymalnej formy sporo brakuje Gyorgyowi Grozerowi, natomiast Siergiej Tietiuchin wciąż nie pojawił się jeszcze na boisku. Mamy jednak nadzieję, że na turniej finałowy Pucharu Rosji wszyscy będą już gotowi – powiedział po meczu drugi trener gości, Baris Kolczin.

Po stronie gospodarzy dobre spotkanie rozegrali natomiast Bjoern Andrae oraz Samuel Tuia. Nieco gorzej spisywał się za to trzeci ze skrzydłowych, Paweł Moroz. W ataku skończył on zaledwie 38% posłanych do niego piłek, przy czym niemalże tyle samo jego zbić zakończyło się bezpośrednim błędem. – W pewnym momencie tego spotkania zaczęli sami oddawać coraz więcej punktów naszym przeciwnikom. Graliśmy przed własną publicznością i to było dla nas dodatkową motywacją. Jesteśmy zadowoleni z dwóch setów urwanych mocnemu rywalowi, jednak pozostaje również spory niedosyt – skomentował cały pojedynek szkoleniowiec Kuzbassu, Denis Matusiewicz.

Kuzbass Kemerowo – Lokomotiw Biełgorod 2:3
(29:27, 22:25, 25:18, 14:25, 13:15)

Składy zespołów:
Kuzbass:
Poroszin (5), Andrae (17), Moroz (20), Tuia (23), Uszakow (1), Szczerbakow (4), Galatow (libero) oraz Tarasow (1), Dubrowin i Bagrej
Lokomotiw: Chtiej (13), Kuzniecow (3), Grozer (24), Kampa (1), Muserskij (19), Ilinych (3), Jermakow (libero) oraz Makarow (2), Kosariew (4), Chanipow (5), Fomenko (4) i Żigalow (2)


Dość jednostronny przebieg miało starcie VC Grozny z Gazpromem-Jugra Surgut. Siatkarze gospodarzy rozstrzygnęli na swoją korzyść jedynie końcówkę trzeciej partii spotkania, natomiast we wszystkich pozostałych zostali wręcz rozbici przez podopiecznych Andrieja Toloczki. Bardzo dobre spotkanie rozegrali przyjmujący Aleksiej Rodiczew oraz środkowi Artem Smolar i Teodor Todorow. Wszyscy oni grali w ataku na skuteczności w granicach 70%, nie popełniając przy tym błędów własnych. – Chwilami prezentowaliśmy dobrą siatkówkę, jednak ostatecznie ten mecz skończył się dla nas bardzo źle. Porażka w czterech setach i kontuzje podstawowych zawodników nie są w tej części sezonu dobrym prognostykiem. Nasi rywale wygrali jak najbardziej zasłużenie i należą im się za to gratulacje – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec gospodarzy, Arsen Kirilenko.

VC Grozny – Gazprom-Jugra Surgut 1:3
(16:25, 19:25, 34:32, 15:25)

Składy zespołów:
VC: Antipkin (4), Bestuzjew (13), Szipotko (10), Tochtasz (7), Mosolkin (5), Rykow (17), Kowarjew (libero) oraz Andrianwo i Kostjuchin
Gazprom:
Mysin (13), Smolar (7), Leontiew (13), Todorow (16), Szulga (2), Rodiczew (19), Snegirew (libero) oraz Aleksiew, Parchuta (1) i Chabibulin

źródło: inf. własna, volley.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2012-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved